.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

środa, 25 czerwca 2014

405. Iść na prawko czy nie iść na prawko?

Witajcie!

Mam dylemat egzystencjalny...

Dręczy mnie mianowicie myśl następująca - prawo jazdy, a dokładnie mówiąc, zapisanie się na nie.

Pewnie niektórych z Was takie oświadczenie zacznie dziwować.
Większość ludzi za prawko zabiera się bowiem zaraz po maturze...

Jednakże nie ja.

Czemuż więc to jeszcze owego papierka nie posiadam?
A no nie mam, bo jakoś nigdy mnie nie ciągnęło do bycia kierowcą.
Przyszło mi mieszkać w takiej dzielnicy miasta, gdzie doskonałe połączenie komunikacji miejskiej, dowiezie mnie praktycznie wszędzie.
Tramwaj, autobus - do centrum 10 min, na zadupie - 1 godzin.

Poza tym, z jako persona z natury roztrzepana i niezbyt rozgarnięta przepisowo, stwarzałabym tylko zagrożenie na drodze i daleko by mi było do potencjalnego miłego kierowcy.

I tak żyłam wolna od myśli samochodowej, do momentu, kiedy - kilka dni temu - kumpel z pracy orzekł, że się zapisuje na prawko.
Wtedy to też nieśmiała myśl zaczęła pulsować we mnie, coby też podjąć się tego zadania.
Taka to już kolej rzeczy - gdy jedna osoba się na coś napali, druga zaczyna mieć podobne objawy.

Tak więc dnia wczorajszego poszliśmy wybadać grunt w kilku szkołach jazdy.
Pomijając niektóre obskurne warunki lokalowe, wszędzie panowała atmosfera przyjaznego "mydlenia oczu", w stylu - "wybierz naszą szkołę, wybierz naszą szkołę"!
Owa atmosfera jednakże szybko wyparowała - przynajmniej z mojego punktu widzenia - jak usłyszałam cenę za sam kurs.
Mianowicie ok. 1400/1500 zł plus badania lekarskie itp.
Wtedy to mój zapał nieco ostygł...

Toż to jedna cała moja wypłata!
Cały miesiąc finansowego życia!
A lada moment urlop i wakacje mnie czekają, za które przecież też trzeba zapłacić...

A co będzie jak nie zdam za pierwszym razem?
Trzeba będzie dokupić lekcje i poprawiać egzamin.
Kolejny przyjemny wydatek...

I tu właśnie pojawia się mój dylemat, co robić...
Ryzykować i wydawać kupę kasy, bez przekonania że się uda, czy poczekać z nadzieję, że kursy stanieją?

Kathy Leonia

21 komentarzy:

  1. IŚĆ i się nie zastanawiać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Idź, nie zastanawiaj się. Zanim się obejrzysz, będziesz śmigać po ulicach miasta i nie będziesz musiała czekać na spóźniającą się mroźną zimą komunikację miejską. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Idź i sprawdź czy nadajesz się na kierowce, ja tak zrobiłam ;) co prawda szkoda było mi pieniędzy, nie zdałam egzaminu, drugi raz nie podeszłam, bo czułam, że nie nadaje się na kierowcę, ale po kilku latach znowu zastanawiam się czy nie podjeść drugi raz ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. pewnie , że iść, ja mam prawko od ponad 5 lat i nie wyobrażam sobie nie być. to bardzo ogranicza. Kobiety powinny zawojować wszystkie szosy. IDŹ!

    OdpowiedzUsuń
  5. A w sprawie pyt. dot. weekendu:
    Minął mi świetnie, odwiedziłam Opolskie Zoo (wkrótce pojawi się fotorelacja na blogu :)), byłam 2 x w Katowicach, 2x w Ustroniu, w Brennej i Częstochowie. Dziś czas relaksu i ostatni dzień wolności ;D jutro do pracy już idę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zastanów się po prostu czy prawo jazdy Ci się przyda ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kursy nie stanieją, rok temu płaciłam ok. 1400zł z wszystkim, wykopionym egzaminem praktycznym i teoretycznym. Jak podchodziłam rok temu do zapisywania się... to szłam dokładnie tak jak Ty. Nie wiedziałam konkretnie po co, najlepiej z mamą za rączkę, żeby załatwiła wszystkie sprawy papierkowe. Przyszło co do czego, że sam kurs jakoś takoś dodał mi odwagi do robienia wielu rzeczy w życiu (bo wiadomo, na drodze trzeba być pewnym siebie). Tak też jeśli będziesz przestrzegać tego co mówią instruktorzy jestem pewna, że zdasz szybciej niż myślisz. AAaa! i w wielu szkołach możesz rozłożyć kwotę na parę wpłat! Więc nie jesteś skazana wpłacać wszystkiego na raz - tylko dopytaj. :)
    Osobiście wybrałam kurs, który miał mój brat jak i kuzyn (zdali za 1 razem). Tak też kurs był sprawdzony to poszłam tam. I nie usłyszałam nic podobnego o zapraszaniu do siebie, kobieta była w szoku że tak z miejsca do niej trafiłam. :D
    A teraz najważniejsze... warto jest odpuścić sobie jedne wakacje, by później przez całe życie mieć ten jeden świstek. A na wakacje będziesz już mogła POJECHAĆ sama.. Ja sobie teraz nie wyobrażam nie mieć prawa jazdy, a mam je PÓŁ ROKU?!?! noo śmieszne, ale jak mam potrzebę wsiadam i jadę...a nie czekam na komunikację miejską :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja pamiętam za swój kurs zapłaciłam w ratach... nie zdałam teorii i tylko płakałam że się męczyłam i tyle kasy wydałam. Teraz planuję znowu przystąpić do egzaminu tylko gdzieś wsadziłam profil kierowcy a bez niego nie udam się na egzamin

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój P. właśnie zaczął jazdy :) Skończył teorię i teraz 'rozbija się' po mieście ;)
    Ja robiłam prawko jeszcze przed maturą, tuż po maturze, za czwartym podejściem zdałam egzamin. Nie wyobrażam obie życia bez prawka i samochodu, ale to kwestia przyzwyczajenia. Mam nadzieję, że mój P. zda egzamin najszybciej jak będzie mógł, ale z tym różnie bywa. Na wakacje zawsze zdążysz pojechać, a prawko może się przydać w różnych sytuacjach. Ale to Twoja decyzja :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zawsze prawo jazdy było drogie - dodaj do tego jeszcze zapłatę za egzamin.
    Nie każdy zaczynał od razu po maturze ja zdawałam 3 lata po maturze.
    Na to pytanie czy iść czy nie musisz sama sobie odpowiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja miałam prawko już przed maturą ;) mój kurs kosztował 1200 zł, płaciłam w ratach. Najgorsze, że to dokument na określony czas więc jak masz się męczyć i z niego nie korzystać to może nie ma się co spieszyć. Ja np. nie wyobrażałam sobie nie pójść na kurs zaraz po 18 urodzinach :p

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też miałam straszne dylematy czy iśc na prawko, wahałam się pare miesięcy bo nie byłam pewna czy się nadaje... Znajomi robili i ja niby też chciałam, ale się strasznie bałam. Ostatecznie przełamałam się i poszłam na pierwszą 'próbną' jazdę, u poleconego instruktora i po godzince wiedziałam już że chce. Może u Ciebie też jest taka możliwośc pierwszej próbnej godziny? U mnie nawet nie musiałam za nią płacić, ale zdaje sobie sprawę, że nie wszędzie jest taka możliwość.
    Polecam spróbowac i się przełamać, mi się udało i właśnie zaraz wychodzę i jadę sama do koleżanki ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. idź :) prędzej czy później prawo jazdy Ci przyda... wiem po sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Moza zapisz sie po wakajach zeby nie bylo tak, że kurs oplacisz a wakacji nie...ale zapisuj się...w sunie czyt teraz czy po wakacjach Twoja deczyja ale zapisuj sie ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam ten sam problem, wiesz?

    OdpowiedzUsuń
  16. Pewnie, że iść, zawsze w życiu Ci się przyda ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Teoretycznie zawsze namawiam, zeby prawko robic (zwlaszcza kobiety ;)), jednak praktycznie, jak nigdy nie czulas pociagu i radzisz sobie bez, nie wiem, czy faktycznie chcesz kierowac ;) Ja mam prawko od prawie 10 lat i nigdy nie zalowalam, ze je zrobilam (zdalam za 2 podejsciem), jednak i "zawsze" mnie ciagnelo za kierownice ;) Moze przeczekaj okres wakacyjny i wowczas podejmij wyzwanie - warto :)!

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie stanieją, bo benzyna ciągle drożeje ;) Ja tyle płaciłam trzy lata temu. Prawo jazdy warto mieć - nie ważne czy teraz jest potrzebne, kiedyś Ci się przyda. Ja moje robiłam po 30. i nie wyobrażam sobie teraz już życia bez niego. Nie traktuje tego, jak niepotrzebnego wydatku, pomyśl o tym, jak o inwestycji w siebie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak nie jesteś przekonana, to nie idź... Chociaż z drugiej strony, jak się już zapiszesz, to się nauczysz i zdasz. A tak... możesz się nigdy nie zdecydować.

    OdpowiedzUsuń
  20. A jesteś przekonana, że Ci się to do czegoś przyda? w sensie: czy bedziesz jeździć autem? bo miec po to, żeby mieć, to mozna tylko na wypadek zmiany pracy. ale kierowca chyba nie chcesz być. masz auto? albo byłoby Cie stac na kupno i utrzymanie? w miescie sa zazwyczaj takie korki, że tramwaj Cie dowiezie wszędzie duzo szybciej. ja mam prawo jazdy i nie jeżdżę juz chyba z 10 lat, wyliczyłam, że taniej wychodzi mi jak od czasu do czasu pojade taksówką tam gdzie potrzebuję... a na co dzień korzystam z publicznego transportu i sporo chodze pieszo. przemyśl. może lepiej wydac tę kasę na odpoczynek albo cos innego, co Ci radość sprawi.

    OdpowiedzUsuń

ZAŁOŻENIA GŁÓWNE:

Jak czas pozwala - na niektóre komentarze odpowiadam.
***
Wchodzenie na banery reklamowe i klikanie w linki powoduje uciech na mej facjacie.
***
Jeśli konstruktywnie zaobserwujesz Leona to on zwykł odwdzięczać się tym samym. Nie musisz jednakowoż podawać adresu bloga.
***
Jeśli więc uporczywie linkujesz swoją stronę to wiedz, że trafiasz od razu do SPAMU. Wybitnie mnie to denerwuje.
***
Reklamujące się w komentarzach firmy zostają również uznawane za SPAM i usuwane. Od reklam jest zakładka KONTAKT/WSPÓŁPRACA
***
Komentarze, które są złośliwe, obraźliwe, wulgarne itp. zostają usuwane. Jeśli chcesz komentować - miej pewną godność.