.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

niedziela, 4 sierpnia 2013

198. Recenzja: Pirolam, szampon przeciwłupieżowy - ZŁO dla włosów z ŁZS

Witajcie!

Po ciężkiej, tygodniowej chorobie katarowo-gardłowej powracam do Was znów.
Mam nadzieję, że cieszyta się wielce z tego powodu radosnego.

Dziś zapodam Wam recenzyję produktu, który strasznie mnie rozczarował.
Mówić będę o szamponie  leczniczym Pirolam.

Oto on:



A to obietnice producenta:

można powiększyć przez "klik" na zdjęcie
 I na ręcu:


Szczegóły:

Cena i dostępność: ok. 20 zł w w każdej aptece.
 Zapach: brzydki i niefajny. Kojarzy mi się z jakimś starym lekiem na kaszel i gorączkę. Ble.
  Konsystencja: uroczy, cieknący z butelki glutek.
Opakowanie i pojemność: biała butla z mocą obietnic producenta. 60 ml liczy sobie.
 Wydajność: beznadzieja. Produkt jest cholernie niewydajny - żeby umyć łepetynę o włosach mojej długości potrzebuję dużo szamponu do spienienia. Ten produkt starczył mi dosłownie na ok. 6 myć głowy.
 Działania: dno i ZŁO i paradoks. Szampon przeciwłupieżowy powiadacie... To dupa, a nie szampon. Zamiast oczyścić mi bowiem łeb z łupieżu, zaognił ów łupież do stanu masakrycznej apokalipsy. Już po drugim umyciu, głowa zaczęła mi swędzieć niemiłosiernie, a białe łuski sypały się płatami. Drapałam się jak opętana i miałam ochotę wywalić ten produkt do kosza z odpadkami bio. Mimo tej przygody, dzielnie używałam ów specyfik dalej, myśląc naiwnie, że ten stan załupieżenia przejdzie. Niestety... Nic bardziej mylnego. W dalszym użytkowaniu było tak samo... Skóra głowy cierpiała katusze podobnie jak włosy - były matowe, suche i bez blasku. Wypadały. Żadnego odżywienia i nawilżenia. No i ten zapach... Ble i fuj. Resztę szamponu po prostu wylałam, bo mi szkoda było głowy mej. Nigdy więcej nie kupię tego badziewia.
 Ocena: 0/5

Miałyście styczność z tym czymś?

Kathy Leonia

20 komentarzy:

  1. nie miałam nie będę, ble jest ;)

    pewnie że się cieszę że wróciłaś! stęskniłam się za twoją wesołą pisaniną :)

    OdpowiedzUsuń
  2. a tak się dobrze zapowiadał, szkoda. Współczuję

    OdpowiedzUsuń
  3. 20zł za 60ml takiego badziewia... :O

    OdpowiedzUsuń
  4. aż mnie zaczęła głowa swędzieć:<

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam ten szampon. Wprawdzie mnie nie podrażnił, ale i nie zachwycił. Kupa w tubce i tyle :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Biedna :/ Nigdy o nim nie słyszałam i nie mam zamiaru kupować..:/ Ja używam Head&Shoulders i jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam ale będę go unikać jak ognia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam, też mnie nie zachwycił.
    Ja to chyba muszę być jakimś kosmetycznym skąpiradłem, bo mnie wystarczył na dużo więcej myć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj szkoda, że się nie spisał, nie znamy i już nie poznamy:D:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że nie mam problemu z łupieżem w każdym razie zapamiętam, że jakiś genialny to on nie jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak na taką cenę to spodziewałabym się przynajmniej.. żeby jakoś pachniał nawet?:P

    OdpowiedzUsuń
  12. łupież to coś starsznego....

    OdpowiedzUsuń
  13. Tego nie miałam. Czyli co, przereklamowane?

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam... ale już nie wiem jakich kosmetyków do włosów używać, żeby nie mieć problemów :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Może po prostu byłaś uczulona na jakiś składnik? :) Ja jednak nie zaryzykuję i nie kupię :P.

    Buziaki :*.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wow...nie miałam go, ale nie spodziewałam się tak negatywnej recenzji :o napewno go nie kupić, na mnie podobnie działa szampon z Timotei :/ też głowa swędzi i łupież się po nim pojawił, na szczęście zwalczyłam go, a po Timotei już nie sięgam ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. hej mam i uzywam ten szampon,przepisany mi przez dermatologa na lupiez i wspomagajaco przy lzs..Cena u mnie ok.25 zl ale tak jak u Ciebie starcza na b.krotko... Nie wiem na co go zamienic, moze na Stieprox lub Nizoral?? Bede wdzieczna na jakiekolwiek polecenie zamiany...

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja polecam Zoxin- Med. Używalam go przed tydzien, codziennie, tak jak kazal dermatolog, po lupieżu ani śladu jak narazie od 3 tygodni, ale jak powroci to wiem do czego wrocic:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dużo dobrego wyczytałam kiedyś o nim w sieci, więc postanowiłam użyć na moją suchą, łuszczącą się i swędzącą łepetynę. A żeby spotęgować efekt ukojenia potrzymałam na głowie kilka minut. Efektu długo nie zapomnę...łuski zmieniły się w łuszczące się, swędzące mokre placki, ogień nie do okiełznania. 27 zł wylądowało w koszu na śmieci. Nie rozumiem o co chodzi, innym pomaga :(

    OdpowiedzUsuń

ZAŁOŻENIA GŁÓWNE:

Jak czas pozwala - na niektóre komentarze odpowiadam.
***
Wchodzenie na banery reklamowe i klikanie w linki powoduje uciech na mej facjacie.
***
Jeśli konstruktywnie zaobserwujesz Leona to on zwykł odwdzięczać się tym samym. Nie musisz jednakowoż podawać adresu bloga.
***
Jeśli więc uporczywie linkujesz swoją stronę to wiedz, że trafiasz od razu do SPAMU. Wybitnie mnie to denerwuje.
***
Reklamujące się w komentarzach firmy zostają również uznawane za SPAM i usuwane. Od reklam jest zakładka KONTAKT/WSPÓŁPRACA
***
Komentarze, które są złośliwe, obraźliwe, wulgarne itp. zostają usuwane. Jeśli chcesz komentować - miej pewną godność.