GOOGLE TRANSLATOR - SELECT LANGUAGE

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się rano, między 7-9!
Aby nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB i Instagramie i Tik Toku.

Uprzejmie proszę o klikanie w reklamy! Was to nic nie kosztuje, a ja zbieram na lepszy aparat :)

Moja ezoteryczna strona na FB: Klik! oraz grupa dla osób zmagających się z ŁZS: Klik

Ceneo.pl

Bielenda

zdrowie

piątek, 5 września 2014

466. Przesyłka od Skarbów Syberii

Witajcie!

W piątek ów humor mi dopisuje.

W głównej mierze to zasługa uroczej przesyłki od przemiłej p. Julii ze sklepów Skarby Syberii: Klik!, jaką otrzymałam w dniu wczorajszym.
 Zawartość tajemniczego tobołka zaraz Wam pokażę.

Oto więc paka.
Każde zdjęcie można powiększyć poprzez "klik" na nie:


A oto zawartość:





I z bliska:
Krem- żel pod oczy z jonami srebra: Klik!
Pianka do mycia twarzy z organicznym ekstraktem arcydziegla: Klik!
Nawilżający mus do ciała truskawka i czekolada: Klik!


Wszystkie produkty powyższe są naturalne, mają świetne składy i obiecujące bardzo opinie.
Zaczynam testowanie.

Chyba nie trudno zgadnąć od czego zacznę...

O musie truskawkowy, śniłeś mi się po nocach zanim Cię jeszcze dostałam!

Kathy Leonia

PS. Mała anegdotka piątkowa: wstałam dziś bladym świtem - 4 rano - poszalałam po mieście w aucie, po czym chciałam iść do pracy, gdy nagle mnie oświeciło, że przecie dziś mam wolne...

czwartek, 4 września 2014

465. Migawki z Rogowa

Witajcie!

Z racji na mój niedawny wypad do rogowskiego zacisza pełnego flory i fauny, spieszę do Was z relacją fotograficzną z owego wydarzenia.

Delektujcie się krajobrazami, niech oczy Wasze odpoczywają i regenerują siły na nadchodzący weekend.

Oto co widziałam w Rogowie.
Każde zdjęcie można powiększyć przez "klik" na nie:


jest Soplica, jest mineralna, wycieczka więc będzie udana!

Zabytki kolejowe w Rogowie

uroczy wagon. Kupię sobie podobny i zamieszkam w nim!

pociąg bardzo szybkobieżny


a to już Muzeum Drewna

maskotka Muzeum -prawie 360-letnia pozostałość po Topoli Czarnej

na Topoli Czarnej urósł sobie grzybek; wyglądał całkiem smacznie, ale mnie powstrzymali przed kosztowaniem

Topola Czarna od środka

spreparowane robalki w Muzeum

robalków ciąg dalszy

spreparowany żbik


urocze szyszeczki
zacne motyleczki

łeb łosia

Na Arboretum zabrakło niestety czasu...
Ale za rok się wybiorę i jak najbardziej dokumentacją fotograficzną Wam zrobię.

Miłego czwartku!

Kathy Leonia

środa, 3 września 2014

464. Moja rzęsowa historia

Witajcie!

Do napisania tego postu natchnęłam się byłam dzięki serii Anwen brzmiącej podobnie, ale o włosach.
Stwierdziłam więc któregoś dnia, że skoro włosy mogą mieć swą historię, to czemu by nie napisać o rzęsach?

Zwłaszcza, że me rzęsy lekko ze mną nie miały...

Zaczynałam z takim stanem długości rzęs:

marzec 2013.

Jak widać gołym okiem, długość nie powalała.
Zastosowałam więc najpierw kurację olejkiem, tzw. w ramach akcji demakijaż olejkiem. Tak było przed: Klik!  i a tak po: Klik!



Tu natomiast krótka przygoda z serum z Eveline: Klik!



Po olejku i niezbyt nieudanym epizodzie z serum Evelinowym, przyszedł czas na mazidło wspomagające z Bell: Klik!




Rzęsy widać że zgęstniały, ale czułam że to jeszcze nie to, że można z nich wyciągnąć.
I tak nastała pora na serum z Oceanic: Klik!  i efekty po pierwszym miesiącu: Klik!




Tu natomiast historia rzęs pomalowanych, czyli od zera do bohatera:


olejek

Bell
Eveline
Oceanic

Moje rzęsy przeszły długą drogę.
Od marnych kikutów do w miarę wyglądających kłaków.

Porównanie ze zdjęciem od początku aż do kuracji z serum z Oceanic do teraz robi wrażenie:


marzec 2013.
sierpień 2014.


Nie poddaję się jednakże i walczę dalej z serum z Oceanic, aż do momentu, kiedy urosną na tyle, że dam im spokój.

A jak Wasze rzęsy?
 Która z Was ma podobną historię do opowiedzenia?

Kathy i Leon

PS. Pozdrowienia z roboty.
Odwiedzę Was wieczorem jak dam radę...

wtorek, 2 września 2014

463. Szczyt sztytów...

Witajcie!

Dzień wczorajszy był jakiś crazy.
Zapomniałam jak się nazywam.

Wszystko zaczęło się od pobudki o 4 rano (słowami: czwarta rano), kiedy to wstać musiałam, aby wyszykować się na jazdy o godzinie 6.
Podobnie będę miała i jutro i w piątek.

Zapytacie po co wstawanie o tak wczesnej porze.
Niektórzy wstaną i w 5 minut się ogarną...

No ja niestety potrzebuję nieco więcej czasu, chociażby same mycie i wysuszenie kudłów zajmuje  z pół godziny.
Jeśli do tego dodać odzianie się i zgrabne umalowanie się - kolejne pół godziny.

Tak więc summa summarum - wyszłam więc z domostwa o 5 rano... po to by, czekać pół godziny na środek lokomocji w rozkopanej Łodzi.
Ów środek przyjechał oczywista spóźniony...

Nie mniej jednak, udało się i punkt 6 dotarłam do autoszkoły.
Wtedy zaczęło się.
Niewyspany Leon za kierownicą - hajże łamiemy przepisy drogowe!
Zapomniałam kręcić kierownicą, zapomniałam jak się skręca, nie widziałam strzałek ani pasów.
Jednym słowem - płacz i rozpacz i litościwy wzrok instruktora, który w newralgicznych momentach zabierał mi kierownicę.

Kolejny etap we wczorajszym, wesołym dniu - robota.
Jak byłam ciut po 8, tak zostałam do... 18.

Szefowa nie pozwoliła wyjść wcześniej, mimo że wyglądałam jak zombi.
Wiecie - początek roku szkolnego, to ludziom się przypomniało o kursach językowych  i hajże się zwalili tłumnie.
Nie mogłam zjeść, nie mogłam wypić, nie mogłam się wysikać...

Siedziałam i gadałam jak robot.

Do domu wróciłam padnięta i jak się ległam na łóżku, tak usnęłam od razu.

Co gorsza to dopiero początek września i sezonu zapisowego, więc jutrzejszy i dzisiejszy i następne dni mogą być podobne...

Kathy i Leon, który powinien napisać recenzję kosmetyczną, a nie lać wodę o jazdach i robocie...



poniedziałek, 1 września 2014

462. Na dobry poniedziałek...

Witajcie!

Aby dobrze rozpocząć nowy tydzień i mieć siły stawiać czoła różnym dziwnym przeciwnościom losu, dam Wam kilka rad z życia wziętych.

Po pierwsze, miejsce oczy szeroko otwarte - nie wiecie jakie kłody los Wam pod nogi podłoży:



Po drugie, uważajcie na dziwnie miłych ludzi - nigdy nie wiadomo co to za robal z nich wylezie:



Po trzecie, nie dajcie się napchać kłamstwami i pochlebstwami - skończycie jak ten tu osobnik w futrze:


Po czwarte, miejcie rozum swój - żeby lecieć hen za marzeniami, a nie dać się zamknąć w gablocie codzienności:



Udanego poniedziałku!

Kathy i Leon, król szos i zakrętów

Walmart

hx caps

www.uusoccer.ru