.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

drugi blog: http://karia18.blog.onet.pl


INFORMACJA:

Od jakiegoś czasu mam pewien denerwujący problem z aktualizacją nowych wpisów na liście czytelniczej, natomiast - bez obaw - nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

Pragnę dodać ponadto, że z racji na zmianę szablonu, niektóre posty - zwłaszcza recenzje - pozostały jeszcze w tle kodu i koloru HTML ze starego szablonu.
Pracuję nad ujednoliceniem całości.
TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

sobota, 25 marca 2017

1390. Paznokcie na dziś, cz. 46

Witajcie!

Dziś czas na soczystość różu na szponach.

Oto jak się prezentują:





Użyte specyfiki:

od  lewej: MissX Color Fashion nr 257; Indigo Nails Nano Ceramic Top Coat

Nie wiem jak Wy, ale ja wprost lubuję się w różowych paznokciach.

To dla mnie ponadczasowy odcień - od mocnego deseniu różowości po delikatne barwy pudrowe - który nigdy mi się nie znudzi.

Pazury pokryte lakierem z MissX i zabezpieczone top coat z Indigo Nails (jako baza i jako top coat), utrzymały się bez żadnych odprysków około tygodnia.

Jak na tanie mazidła uważam to za wynik godny podziwu.

Myślę, że nie raz jeszcze wrócę do takiego połączenia.

A Wy co dziś na szponach macie?

Kathy Leonia


piątek, 24 marca 2017

1389. Na piątek!

Witajcie!

Dziś pobawimy się w kanibalizm...

Będziemy zajadać się słodkim Grześkiem:


Kaloryczność:


Skład:



W okazałości:




Po ugryzie:



Powyższa słodkość jest niemal kultowa.

Kto bowiem nie słyszał o Grześkach.

Jadło się je w szkole, na uczelni, w domu i w pracy.
Szybka i smaczna przekąska.

Kruchy wafelek z nadzieniem, oblany różnego rodzaju czekoladą.

Nie wiem jak Wy, ale ja właśnie najbardziej lubiłam smak toffee.
Kojarzy mi się nieodparcie ze studenckimi czasami i kolejkami do uczelnianego bufetu, gdzie prym w tzw. przekąskach sesyjnych wiodły właśnie Grześki.

Teraz, mimo że już dawno jestem po studiach, lubię sobie od czasu do czasu wrócić pamięcią do tych czekoladowych kolegów.

A Wy co dziś jecie?

Kathy i Leon z Grześkiem... w paszczy

PS. Ktoś może poleci jakieś tanie noclegi w Krakowie?

czwartek, 23 marca 2017

1388. Recenzja: ZSK francuska glinka żółta

Witajcie!

Dziś się poglinkujemy.

Będę mówić o francuskiej glince żółtej z ZSK.

Słowo od producenta: "Glinka żółta French yellow clay wydobywana w kopalniach we Francji. Całkowicie naturalny produkt o najwyższej jakości, suszony na słońcu, bezpiaskowy.
INCI: Kaolinite (yellow clay) 
Skład mineralny: kaolinit, dużo żelaza dzięki któremu zawdzięcza swój kolor, glin, miedź, kwarc, krzem, glin, magnez, sód, potas i inne mikroelementy i sole mineralne. 
Wygląd i konsystencja: żółty drobny proszek, pył.
Gęstość nasypowa: około 0.5 g na 1 ml (płaska łyzeczka 5 ml waży około 2.5 g).

Właściwości i zastosowanie: 
Glinka żółta znajduje zastosowanie przede wszystkim w pielęgnacji cery tłustej, mieszane i trądzikowej. Posiada cechy charakteryzujące glinkę różową i zieloną - odłuszcza, matuje i oczyszcza. Działa przeciwzapalne, przyśpiesza gojenie skóry, remineralizuje ją i oczyszcza z toksyn.
Glinkę żółtą można używać także jako surowiec do produkcji kremów, mleczek i toników. W kosmetykach powoduje efekt matowienia, absorbuje nadmierną produkcję łoju oraz wzbogaca krem w mikroelementy i sole mineralne. 

Zastosowanie w kosmetykach:
W maseczkach do twarzy i ciała.
Do 2% kremy, mleczka, toniki.

Glinka żółta nie rozpuszcza się w wodzie, dodajemy ją do fazy wodnej w której się zawiesza, w przypadku toniku należy wstrząsnąć butelkę przed każdorazowym użyciem.

Przechowywanie:
W szczelnie zamkniętych opakowaniach w temperaturze pokojowej."
Glinka w opakowaniu:




Od producenta:





Na dłoni:





Na twarzy:




Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt dostałam od 
 ZSK. Normalnie można go ucapić tu za niecałe 2 zł.
  Zapach: bez zapachu.
 Konsystencja: proszkowa.
 Opakowanie i pojemność
mała, biała saszetka z elementami żółci i zieleni oraz z granatowymi napisami producenta widniejącymi na zewnątrz opakowania. Pojemność: 10 g. 
Wydajnośćdobra. Takie opakowanie starczy na ok. pięć zabiegów glinkowania.
Działanie: zacne. Zacznę od tego, że kocham i wielbię glinki wszelakich rodzajów. Te naturalne, oczyszczające proszki działają iście cuda na mej tłustej facjacie. Glinka żółta ze
ZSK również skradła moje serce. Używana w duecie z kilkoma kroplami wody i kwasu hialurynowego sprawdzała się wspaniale. Jak ją stosowałam? Ot dwa razy w tygodniu nakładałam taką papkę na całą twarz - omijając okolice oczu - na ok. 15 minut, po czym delikatnie wszystko zmywałam. Takie połączenie glinki z kwasem hialuronowym i wodą nie dość, że oczyszczało mi skórę z martwego naskórka i niedoskonałości, to jeszcze ją dodatkowo nawilżało. Dzięki temu, po zabiegu z glinką, nie miałam uczucia podrażnienia ani wysuszenia na twarzy, co niektórym, wrażliwszym osobom, się zdarza. Dlatego też polecam traktować glinkę jako bazę do robienia domowych maseczek i łączyć ją z innymi półproduktami (aloes, hydrolat, alantoina, kwas hialurynowy) - wtedy taki zabieg będzie najbardziej wartościowy dla naszej cery. Dodam, że glinka jest tania, wydajna, a jej działanie jak najbardziej godne polecenia. Ja na pewno do niej wrócę. Gdyby tylko ów produkt był do ucapienia w sklepie stacjonarnym w moim mieście, to bym była przeszczęśliwa. 
Ocena: 4/5

Produkt ze współpracy, ale recenzja obiektywna.


Miałyście?

Kathy i Leon

środa, 22 marca 2017

1387. Przesyłka z Yoshop.com cz. 2!

Witajcie!

Dziś druga część przesyłki z Yoshop.com.
Tu była pierwsza: Klik!

A teraz czas na poniższe cuda.

Urządzenie do usuwania wyprysków i zaskórników:

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Ozdobny zegarek:


Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Komplet biżuterii:

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Urządzenie usuwające nieprzyjaciół powędruje pewnie do chłopa, bowiem bardzo się on napalił nań.
Zegarek i biżuterię natomiast zostawię dla siebie i się będę nimi zachwycać czas - mam nadzieję - długi.

Dla przypomnienia:

Urządzenie do usuwania zaskórników i wyprysków: Klik!
Zegarek: Klik!
Biżuteria: Klik!

A Wam co wpadło w oko?

Kathy Leonia

wtorek, 21 marca 2017

1386. Recenzja: Laura Conti Sun pomadka ochronna SPF 25

Witajcie!

Dziś sobie podumamy o pomadce ochronnej do ust.


Będę mówić o Laura Conti Sun pomadka ochronna SPF 25.


Słowo od producenta: "Pomadka ochronna zapewnia długotrwałą ochronę przed intensywnym promieniowaniem słonecznym oraz utratą wilgoci. Pielęgnacyjna formuła pomadki Sun z faktorem ochronnym SPF 25 oparta o unikalny olejek arganowy chroni naskórek przed wysychaniem, wygładza, uspokaja podrażnioną skórę, działa przeciwzapalnie, łagodzi objawy alergii oraz poparzeń słonecznych. Jest wodoodporna.


Wzbogacona biologicznie aktywnym kompleksem witaminowo - odżywczym z dominującym udziałem witaminy A i E. Działa nawilżająco i regenerująco na wyjątkowo delikatny naskórek ust. Obecność filtrów gwarantuje bezpieczną ochronę skóry przez promieniowaniem ultrafioletowym. "

Mazidło w tubie:





Od producenta:









Skład:





Po otwarciu:





Wykręcona:





Na dłoni:





Na ustach:





Szczegóły:

Cena i dostępność
 produkt dostałam na spotkaniu blogerek o którym pisałam tu: Klik! Normalnie można go ucapić w drogeriach za ok. 5 zł. 

  Zapach: bez zapachu.
 Konsystencja: stała.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe w charakterze wykręcanej, pomarańczowej tubki z białymi napisami od producenta. Pojemność: 3,6 ml.
Wydajność: dobra. Taki produkt starczy nam na kilka miesięcy użytkowania.
Działanie: dobre. Zacznę od tego, że z pośród czterech pomadek tej firmy: Klik! i: Klik! oraz: Klik! ta ostatnia właśnie okazała się najlepsza. Myślę, że sekret tkwi w braku zapachu mazidła. Już lepszy bowiem produkt bez woni, niźli coś, co śmierdzi i jest ohydne w smaku. Pomadka ochronna z 
Laura Conti - teoretycznie na słoneczną porę nadająca się - była używana przeze mnie na co dzień jako specyfik nawilżający i przed mrozem zabezpieczający. Czy chroniła także przez promieniowaniem UV, ciężko powiedzieć, gdyż aktualnie słońca na dworze jak na lekarstwo. Nie mniej jednak, mazidło swoją rolę zabezpieczającą spełniało. Nie podrażniło mnie przy tym, ani nie uczuliło. Co jeszcze mogę o nim rzec? Ano jest na dodatek tanie, wydajne i nieszkodliwe dla nosa czy kubków smakowych. Myślę, że mogę tę pomadkę spokojnie polecić.

Ocena: 4/5

Produkt ze współpracy, ale recenzja obiektywna.


Miałyście?

Kathy i Leon


PS. Na Instagramie można podziwiać już zdjęcia z naszej weekendowej, nadmorskiej wyprawy!

poniedziałek, 20 marca 2017

1385. Makijaż z paletą Missha Signature Velvet Art Shadow

Witajcie!

Dziś sobie oko przyozdobimy.

Użyjemy do tego paletki z Missha Signatue Velvet Art Shadow, jaką otrzymałam w ramach giftu na K-Beauty Poland, czyli spotkaniu organizowanym przez Kotra, o którym pisałam tu: Klik!

Oto jak wyszło:





   



Użyte kosmetyki:

a) oczy: tusz do rzęs Miss Sporty Really Me; baza pod cienie własnej roboty: Klik!

b) cienie z Missha Signature Velvet Art Shadow:




Powiem Wam, że uwielbiam taką tonację malunków na powiekach.

Złoto, brąz i brokat pasują idealnie do zielonych oczu, podkreślając głębię spojrzenia i barwę tęczówki.

Powyższy make up stworzony został na urodzinową imprezę chłopa i przetrwał na powiekach dzięki bazie - rzecz jasna makijaż, nie chłop - całą noc.

Myślę, że jeszcze nie raz wrócę do tej paletki, bo naprawdę jest warta uwagi.

A Wy jakie cienie lubicie najbardziej?

Kathy Leonia

PS. Wróciliśmy z Gdańska dziś nad ranem.
Mimo niewyspania i zmęczenia podróżą kipi w nas pozytywna energia a w kieszeniach postukują urocze skrawki bursztynu uciułane na plaży. 
Będzie oczywiście relacja zdjęciowa w późniejszym czasie.

niedziela, 19 marca 2017

1384. O świeczce dla Leona słów kilka...

Witajcie!

Dziś sobie poświecimy.

Ale nie byle czym!

Będzie to osobista świeczka Leona z firmy Archisport , którą otrzymałam w ramach giftu na spotkaniu blogerek w Poznaniu: Klik!








Jak wiecie, nie jestem jakąś fanką ani maniaczką świec.
Mogę się na nie popatrzeć na innych blogach i powyobrażać sobie zapachy.

Ale nie korci mnie do robienia zakupów w sklepach typu Yankee za miliony monet w celach wąchania i wdychania oparów świecowych.

Nie mniej jednak, spersonalizowana świeczka od Archisport, a raczej podstawka pod tea light, to miła rzecz.
Ładnie wykonana, z uroczym wyżłobieniem w drewienku, z zapalonym weń tea lightem, uprzyjemnia nastrojowe, wieczorne chwile przy herbacie.

Myślę, że to bardzo sympatyczny gadżet i nie zaszkodzi go u siebie w domu mieć.

A Wy lubicie wdychać świecowe opary?

Kathy i Leon

PS. Dopisek z Gdańska: szwendamy się po bałtyckim nabrzeżu, zbierając muszelki i bursztyn.
Po pysznym grzanym winie nabrałam kurażu i zanurzyłam wczoraj duży palec u nogi w wodzie i mnie - dosłownie - zmroziło.
Chłop natomiast (i to bez % picia!) zmoczył sobie radośnie całą stopę i się jeszcze cieszył, że cyt. "teraz to się na pewno mi noga nie spoci w butach."
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...