.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

drugi blog: http://karia18.blog.onet.pl


INFORMACJA:

Od jakiegoś czasu mam pewien denerwujący problem z aktualizacją nowych wpisów na liście czytelniczej, natomiast - bez obaw - nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

Pragnę dodać ponadto, że z racji na zmianę szablonu, niektóre posty - zwłaszcza recenzje - pozostały jeszcze w tle kodu i koloru HTML ze starego szablonu.
Pracuję nad ujednoliceniem całości.
TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

piątek, 31 marca 2017

1396. Na piątek!

Witajcie!

Dziś babskich plotek czas.

Oto co będziemy sączyły:



Powyższe cuda to iście oszałamiające drinki, jakie serwują w restauracji LaVende na ul. Piotrkowskiej w Łodzi.

Mimo, że ich cena nie jest sprzyjająca portfelowi - ok. 30 zł za jeden drink - to uważam, że od czasu do czasu nie zaszkodzi takie cudo sobie zakupić.

Koleżanka wybrała drink na bazie wódki, mleka kokosowego i kawałków ananasa, a ja - owocowy szał ciał, czyli: truskawki, brzoskwinie, sok pomarańczowy i likieru owocowego.

Wszystko podano w wysokich szklankach, które ładnie ozdobiono listkami mięty i ochłodzono kostkami lodu.

A smak?

Istna ambrozja przyjemności i koktajl Mołotowa radości!

Mówię Wam, jeśli będziecie mieli ochotę na naprawdę zacny trunek alkoholowy to polecam Wam ową restaurację.
My na pewno nie raz tam wrócimy.

A Wy co dziś pić lub jeść będziecie?

Kathy i Leon

PS. W Douglasie, drogerii internetowej Amfora.pl i Sephora wiosenne nowości i kuszące promocje.
Mam osobiście smaka na... wszystko!

czwartek, 30 marca 2017

1395. Recenzja: ZSK hydrolat lawendowy-bułgarski

Witajcie!

Dziś podumamy sobie o hydrolacie.

Będzie to hydrolat lawendowy-bułgarski ze ZSK.

Słowo od producenta: "Lekko żółty płyn, o charakterystycznym zapachu z nutą kwiatową - lawendową,
Możliwy naturalny osad. 
Hydrolat z lawendy dzięki zawartości olejków eterycznych szczególnie zalecany jest jako składnik kosmetyków o działaniu antyseptycznym, idealny także dla skóry wrażliwej i podrażnionej (kwas rozmarynowy). Działa lekko ściągająco, reguluje wydzielanie sebum, wspomaga gojenie drobnych ran (taniny). Dzięki zawartości fenoli działa także przeciwstarzeniowo (antyoksydacyjnie), fotoochronnie. Używany jest jako składnik produktów kosmetycznych przeznaczonych do włosów farbowanych, powodując dłuższe utrzymanie się barwnika we włosach. 
Właściwości hydrolatu lawendowego:
  • działanie antyseptyczne
  • właściwości ściągające, uśmierzające, przeciwpodrażnieniowe
  • reguluje pracę gruczołów łojowych 
  • działanie antyoksydacyjne, polecany dla cery suchej i dojrzałej
Zalecane dozowanie do 95%. 
Zawartość Phenoxyethanolu 0.5%."


Mazidło w butli:


*ja mam miniaturkę 15 ml; zwykła pojemność hydrolatu to 200 ml.

Otworek:



Skład:

Lavandula Angustifolia Flower Water,  Phenoxyethanol

Na dłoni:




Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt dostałam od 
 ZSK. Normalnie można go ucapić tu za niecałe 10 zł.
  Zapach: przyjemny, lawendowy.
 Konsystencja: płynna.
 Opakowanie i pojemność
mała, zgrabna butla biała z czarnymi napisami producenta. Pojemność: 200 ml*.
Wydajność: odnośnie miniaturki: średnia. Takie opakowanie - miniaturka 15 ml - starczy na raptem kilka razy przemywania twarzy. Produkt pełnowartościowy jest na pewno bardziej wydajny.
Działanie: zacne.
Zacznę od tego, że to nie moja pierwsza styczność z hydrolatem ze ZSK. W zeszłym roku miałam już przygodę z ziomkiem z kwiatów Neroli: Klik! I od razu mogę rzec, że wersja zarówno z kwiatów Neroli, jak i lawendowo-bułgarska bardzo przypasowały mi do gustu. Taki hydrolat używałam po prostu jako tonik odświeżający twarz rano i wieczorem. W owej wersji mazidło spisało się sympatycznie: koiło, nawilżało i dawało wewnętrzny spokój facjacie. Dodam, że szczególnie doceniałam te właściwości łagodzenia na wieczór, przed pójściem spać, bo owa delikatna woń lawendowa działała naprawdę cuda. Dzięki temu zasypiałam i spałam dosłownie jak dziecko. Warto wspomnieć, że produkt mnie przy tym nie podrażnił ani nie uczulił. Wiem, że na pewno do niego wrócę, tym razem, do pojemności większej. Gdyby tylko ów cudak był do ucapienia w sklepie stacjonarnym w moim mieście, to bym była przeszczęśliwa. 
Ocena: 4/5

Produkt ze współpracy, ale recenzja obiektywna.


Miałyście?

Kathy i Leon


PS. Po znojach i bojach znaleźliśmy wreszcie nocleg na przyszłotygodniowy wypad do Krakowa.
Wniosek nasuwa się jeden: im bliżej centrum miasta, tym drożej i więcej ludzi w natarciu.
Dlatego też wylądujemy w miejscowości obok, w miłej głuszy i ciszy.

PS2. Z kim się widzę na Meet Beauty 3?

środa, 29 marca 2017

1394. Przesyłka z Zaful.com cz. 1!

Witajcie!

Dziś pierwsze cudo, jakie do mnie przybyło z Zaful.com.

Oto i ono.

Kurtka zamszowa:

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!


Kurteczka powyższa jest naprawdę miła w dotyku i wygląda całkiem zacnie.
Jedynie do czego bym się mogła przyczepić to jej długość...
Sądziłam, że choć będzie sięgać do pupy, a nie li do pasa.
Ale nic to, na lato i tak się nada.

Dla przypomnienia:

Kurtka zamszowa (rozmiar M): Klik!

A Wy lubicie kurtki tego typu?

Kathy i Leon

PS. Siedzę i dumam nad wiosennymi butami właśnie.
Podobają mi się normalnie wszystkie: Klik!

wtorek, 28 marca 2017

1393. Recenzja: Bella Cream krem powiększający do biustu

Witajcie!

Dziś podumamy sobie o powiększaniu biustu za pomocą kremidła.

Będzie to Bella Cream krem powiększający do biustu.

Słowo od producenta: " This cream formulation is absorbed very quickly in to the breasts to penetrate deeply allowing maximal results that are applied directly to the target tissues. 
The end result is a visible firming and enhancing of the breasts which can also help with sagging breasts by strengthening and lifting the tissues. 
The cream accelerates the cell activation of the whole breast, uplift your breast in a short period. Moreover, the ingredients could efficiently resist tissue loosening, help enhance and uplift the breasts in one time, and make your body line even more attractive.

Main Ingredients: 
Extract of Kigeline, Extract of green papaya and Pueraria Mirifica

Specification:
  • Brand new
  • Netweight :100ml
  • Quantity:1x cream

Results (for reference):
  • 1-2 days: The Preliminary Stage
    The cream penetrates into the breast cells, enhance the growth of mammary glands and tissues.
  • 7-9 days: The Cell Activation Stage
    You will feel slight swelling pain in the breast. Use the cream continuously to achieve the full development of your bust.
  • 20 days: The Growth Stage
    Your breast obviously becomes fuller and firmer. Use the cream daily to regain your breast firmness and tender.
  • Over 1 month: The Stabling and Moisturizing Stage
    Depend on individuals, your breast will grow about 6-8 cm. You can massage your breast with the
  • cream 3-5 times a week to resist the gravity and keep them firm and tender.

How to use:
Step 1: Spread the cream to the breast all around, but avoid contacting the nipple.
Step 2: The body slightly to bend down, both hands pat the breast base, and upwardly pushes 10 times of each.
Step 3: Pushes from the armpit to the cleavage 10 times of each.
Step 4: With the middle finger and the ring finger, pulls several time

Caution :
1. pregnant, breast-feeding and infant and children should not use this product.
2. If you use the physical condition of discomfort discontinue use and consult a physician.
3. Do not place in high temperature, humidity, direct sunlight, in order to avoid product deterioration.
4. Keep out of the infant is not easy to get it.
5. contains high unit plant extracts, please use the product after unpacking completed within four months, in order to maintain product performance.

WARNING: This breast cream is only for external use, in the course of the event pruritus, discontinue use until the skin is completely back to normal."

Mazidło w pudle:




W tubie:



Od producenta:








Skład:




Otworek:




Na dłoni:




Szczegóły:

Cena i dostępność
 produkt dostałam od Tosave.com, o którym pisałam tu: Klik! Normalnie można go ucapić tu za ok. 3 $. 

  Zapach: przyjemny, ciepły, trochę słodki.
 Konsystencja: kremowa.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe w charakterze białej tuby z elementami różowości i brązowymi napisami od producenta. Pojemność: 100 ml.
Wydajność: dobra. Taki produkt starczy nam na kilka miesięcy użytkowania.
Działanie: średnie. Zacznę od tego, że mam bzika na punkcie kremów do powiększania cycków. Nie zliczę doprawdy, ile podobnych ziomków już przetestowałam. Jedne sprawdziły się lepiej, inne - nieco gorzej. Jednak doprawdy jeszcze żadne mazidło tego typu nie obiecywało aż 6-8 cm przyrostu masy biustowej, jak ów cudak z 
 Bella Cream! Tak więc, gdy tylko o tym przeczytałam, stwierdziłam, że po prostu muszę ten krem mieć! Czy zatem dokonał cudów i sprawił, że mam teraz cyce jak donice? Raczej niekoniecznie... Mimo, że stosowałam kremidło sumiennie od stycznia, rano i wieczorem, wsmarowując je (objętość równa ziarnku grochu) ruchami okrężnymi według wskazówek zegara, obwód moich piersi nie uległ drastycznej zmianie... Zauważyłam co prawda większą jędrność biustu i taką jakby "zbitość" tkanki gruczołowej w nim, ale to na pewno nie jest 6 cm więcej, a jedynie może li 1-2 cm? Chłop również nie zanotował jakiejś drastycznej zmiany w wyglądzie biustu mego; stwierdził za to głosem znawcy natury kobiecej, że pewnie "spuchłam" tu i ówdzie jak co miesiąc. Tak więc, mimo, że produkt nie zapchał mnie, ani nie uczulił i był wyjątkowo wydajny, nie wrócę do niego ponownie. A szanownego producentowi tegoż specyfiku życzliwie radzę przystopować z obiecywaniem tzw. gruszek na wierzbie.
Ocena: 3/5

Produkt ze współpracy, ale recenzja obiektywna.


Miałyście?

Kathy i Leon

poniedziałek, 27 marca 2017

1392. O wacikach do demakijażu, co się rozwarstwiają paskudnie...

Witajcie!

Dziś podumamy sobie o wacikach do dekamijażu firmy Sence, które otrzymałam w ramach giftu od Supershop na spotkaniu blogerek w Poznaniu: Klik!

Oto jak one wyglądały:



Skład:


Od producenta:



Otworek:



W gromadzie:




Pojedynczo:





A tak się strasznie rozwarstwiał przy najmniejszym dotknięciu doń:




Nie wiem jak Wy, ale ja wykonując demakijaż oczekuję od wacików jednego, mianowicie aby się nie rozłaziły w trakcie nasączania ich micelem...

Wacik, który się rozwarstwia, świadczy o kiepskiej jakości jego wykonania. 
Ponadto kłaczki wychodzące z niego są zwyczajnie niebezpieczne i mogą nam podrażnić okolice oczu.

Tak więc dla mnie produkt z Sence od Supershop to istna żenada.

Wystarczy bowiem byle podmuch powietrza, by z wacika zaczęły wyłazić tzw. farfocle, rozprzestrzeniając się wszędzie i na wszystkich.
Nie zliczę doprawdy, ile razy musiałam dłubać w oku, by wyciągnąć z niego pozostałości owej wacikowej waty.

Nigdy więcej nie kupię tychże ziomów i Wam to serdecznie odradzam.

No chyba, że lubicie jak Wam coś do oka wpada.

A Wy mieliście podobną sytuację?

Kathy Leonia

niedziela, 26 marca 2017

1391. Joga dla oczu - bonus dla wytrwałych!

Witajcie!

Dziś mały bonus dla wszystkich uczestników akcji "Joga dla oczu".

Dla przypomnienia pozostałe części:

1. Klik!
2. Klik!
3. Klik!

4. Klik!
5. Klik!
6. Klik!


W trakcie całej akcji poruszono wiele kwestii.

Było o noszeniu soczewek, okularów, odpowiednim oświetleniu czy ćwiczeniach na zmęczone oczy.

Zapomniałam jednakże dodać coś i dla kiszek.

Oto poniżej prezentuję zatem trzy pyszny przepisy na potrawy dobre dla wzroku:



Komu ślinka cieknie?

Kathy Leonia

PS. Podsumowanie całej akcji nastąpi, jak tylko zrobię ankietę i wszyscy uczestnicy jogowania oczu wypełnią to co trzeba.
Także cierpliwości.

sobota, 25 marca 2017

1390. Paznokcie na dziś, cz. 46

Witajcie!

Dziś czas na soczystość różu na szponach.

Oto jak się prezentują:





Użyte specyfiki:

od  lewej: MissX Color Fashion nr 257; Indigo Nails Nano Ceramic Top Coat

Nie wiem jak Wy, ale ja wprost lubuję się w różowych paznokciach.

To dla mnie ponadczasowy odcień - od mocnego deseniu różowości po delikatne barwy pudrowe - który nigdy mi się nie znudzi.

Pazury pokryte lakierem z MissX i zabezpieczone top coat z Indigo Nails (jako baza i jako top coat), utrzymały się bez żadnych odprysków około tygodnia.

Jak na tanie mazidła uważam to za wynik godny podziwu.

Myślę, że nie raz jeszcze wrócę do takiego połączenia.

A Wy co dziś na szponach macie?

Kathy Leonia


piątek, 24 marca 2017

1389. Na piątek!

Witajcie!

Dziś pobawimy się w kanibalizm...

Będziemy zajadać się słodkim Grześkiem:


Kaloryczność:


Skład:



W okazałości:




Po ugryzie:



Powyższa słodkość jest niemal kultowa.

Kto bowiem nie słyszał o Grześkach.

Jadło się je w szkole, na uczelni, w domu i w pracy.
Szybka i smaczna przekąska.

Kruchy wafelek z nadzieniem, oblany różnego rodzaju czekoladą.

Nie wiem jak Wy, ale ja właśnie najbardziej lubiłam smak toffee.
Kojarzy mi się nieodparcie ze studenckimi czasami i kolejkami do uczelnianego bufetu, gdzie prym w tzw. przekąskach sesyjnych wiodły właśnie Grześki.

Teraz, mimo że już dawno jestem po studiach, lubię sobie od czasu do czasu wrócić pamięcią do tych czekoladowych kolegów.

A Wy co dziś jecie?

Kathy i Leon z Grześkiem... w paszczy

PS. Ktoś może poleci jakieś tanie noclegi w Krakowie?

czwartek, 23 marca 2017

1388. Recenzja: ZSK francuska glinka żółta

Witajcie!

Dziś się poglinkujemy.

Będę mówić o francuskiej glince żółtej z ZSK.

Słowo od producenta: "Glinka żółta French yellow clay wydobywana w kopalniach we Francji. Całkowicie naturalny produkt o najwyższej jakości, suszony na słońcu, bezpiaskowy.
INCI: Kaolinite (yellow clay) 
Skład mineralny: kaolinit, dużo żelaza dzięki któremu zawdzięcza swój kolor, glin, miedź, kwarc, krzem, glin, magnez, sód, potas i inne mikroelementy i sole mineralne. 
Wygląd i konsystencja: żółty drobny proszek, pył.
Gęstość nasypowa: około 0.5 g na 1 ml (płaska łyzeczka 5 ml waży około 2.5 g).

Właściwości i zastosowanie: 
Glinka żółta znajduje zastosowanie przede wszystkim w pielęgnacji cery tłustej, mieszane i trądzikowej. Posiada cechy charakteryzujące glinkę różową i zieloną - odłuszcza, matuje i oczyszcza. Działa przeciwzapalne, przyśpiesza gojenie skóry, remineralizuje ją i oczyszcza z toksyn.
Glinkę żółtą można używać także jako surowiec do produkcji kremów, mleczek i toników. W kosmetykach powoduje efekt matowienia, absorbuje nadmierną produkcję łoju oraz wzbogaca krem w mikroelementy i sole mineralne. 

Zastosowanie w kosmetykach:
W maseczkach do twarzy i ciała.
Do 2% kremy, mleczka, toniki.

Glinka żółta nie rozpuszcza się w wodzie, dodajemy ją do fazy wodnej w której się zawiesza, w przypadku toniku należy wstrząsnąć butelkę przed każdorazowym użyciem.

Przechowywanie:
W szczelnie zamkniętych opakowaniach w temperaturze pokojowej."
Glinka w opakowaniu:




Od producenta:





Na dłoni:





Na twarzy:




Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt dostałam od 
 ZSK. Normalnie można go ucapić tu za niecałe 2 zł.
  Zapach: bez zapachu.
 Konsystencja: proszkowa.
 Opakowanie i pojemność
mała, biała saszetka z elementami żółci i zieleni oraz z granatowymi napisami producenta widniejącymi na zewnątrz opakowania. Pojemność: 10 g. 
Wydajnośćdobra. Takie opakowanie starczy na ok. pięć zabiegów glinkowania.
Działanie: zacne. Zacznę od tego, że kocham i wielbię glinki wszelakich rodzajów. Te naturalne, oczyszczające proszki działają iście cuda na mej tłustej facjacie. Glinka żółta ze
ZSK również skradła moje serce. Używana w duecie z kilkoma kroplami wody i kwasu hialurynowego sprawdzała się wspaniale. Jak ją stosowałam? Ot dwa razy w tygodniu nakładałam taką papkę na całą twarz - omijając okolice oczu - na ok. 15 minut, po czym delikatnie wszystko zmywałam. Takie połączenie glinki z kwasem hialuronowym i wodą nie dość, że oczyszczało mi skórę z martwego naskórka i niedoskonałości, to jeszcze ją dodatkowo nawilżało. Dzięki temu, po zabiegu z glinką, nie miałam uczucia podrażnienia ani wysuszenia na twarzy, co niektórym, wrażliwszym osobom, się zdarza. Dlatego też polecam traktować glinkę jako bazę do robienia domowych maseczek i łączyć ją z innymi półproduktami (aloes, hydrolat, alantoina, kwas hialurynowy) - wtedy taki zabieg będzie najbardziej wartościowy dla naszej cery. Dodam, że glinka jest tania, wydajna, a jej działanie jak najbardziej godne polecenia. Ja na pewno do niej wrócę. Gdyby tylko ów produkt był do ucapienia w sklepie stacjonarnym w moim mieście, to bym była przeszczęśliwa. 
Ocena: 4/5

Produkt ze współpracy, ale recenzja obiektywna.


Miałyście?

Kathy i Leon

środa, 22 marca 2017

1387. Przesyłka z Yoshop.com cz. 2!

Witajcie!

Dziś druga część przesyłki z Yoshop.com.
Tu była pierwsza: Klik!

A teraz czas na poniższe cuda.

Urządzenie do usuwania wyprysków i zaskórników:

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Ozdobny zegarek:


Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Komplet biżuterii:

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Urządzenie usuwające nieprzyjaciół powędruje pewnie do chłopa, bowiem bardzo się on napalił nań.
Zegarek i biżuterię natomiast zostawię dla siebie i się będę nimi zachwycać czas - mam nadzieję - długi.

Dla przypomnienia:

Urządzenie do usuwania zaskórników i wyprysków: Klik!
Zegarek: Klik!
Biżuteria: Klik!

A Wam co wpadło w oko?

Kathy Leonia