.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

polecam: http://karia18.blog.onet.pl


INFORMACJA:

Od jakiegoś czasu mam pewien denerwujący problem z aktualizacją nowych wpisów na liście czytelniczej, natomiast - bez obaw - nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

Pragnę dodać ponadto, że z racji na zmianę szablonu, niektóre posty - zwłaszcza recenzje - pozostały jeszcze w tle kodu i koloru HTML ze starego szablonu.
Pracuję nad ujednoliceniem całości.
TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

czwartek, 30 czerwca 2016

1122. Recenzja: Perfecta Skin Skin Drink Rewitalizujący żel micelarny

Witajcie!

Dziś opowiemy sobie o demakijażu twarzy.

Będę mówić o Perfecta Skin Skin Drink Rewitalizującym żelu micelarnym.

Słowo od producenta: "• Rewitalizujący, pełen witamin żel micelarny

• Rewelacyjny do demakijażu, także wodoodpornego
• Błyskawicznie odświeża
• Nawilża i matowi skórę

INTELIGENTNE MICELE doskonale wiążą brud i zanieczyszczenia, łagodnie oczyszczają skórę bez potrzeby silnego pocierania

EKSTARAKT ZE ŚWIEŻEJ POMARAŃCZY stymuluje odnowę komórek skóry, dodaje skórze blasku
KWAS HIALURONOWY doskonale wiąże wodę i utrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia skóry
[0%] PRABAENÓW, SLS, SLES. "

Skład:




Mazidło w butli:
















Od producenta:




Pompka:




Na dłoni:




Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt dostałam od  Blog Media. Normalnie można go ucapić tu, gdzie kosztuje ok. 10 zł. 
  Zapach: przyjemny, pomarańczowy, soczysty.
 Konsystencja: żel demakijażowy do skóry.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, przezroczyste z pomarańczową kolorystyką, białą pompką i granatowymi napisami od producenta. Pojemność: 200 ml.
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie staczy na kilka miesięcy używania.
Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że ostatnimi czasy bardzo polubiłam micelki. Mam ich w swej kolekcji kilka sztuk i każdą z nich użytkuję. Ale micel w formie żelowej? Tegoż jeszcze nie miałam. Dlatego też nie protestowałam, gdy w me łapki wpadł ziomek od Perfecty. Po kilku tygodniach testowania mogę rzec, że jest całkiem fajny. Przede wszystkim robi to, co jest jego głównym zadaniem - oczyszczanie twarzy z brudu i kurzu dnia codziennego. Wystarczy kilka chwil, by  objętość równa ziarnku grochu i zmoczenie twarzy wodą połączone z delikatnym przemyciem twarzy usunęło cały makijaż.  A wtedy czystość cery aż błyszczy! Produkt nie uczula, nie podrażnia. Jest wydajny i tak ładnie pachnący, że chce się go zjeść. Słusznie producent napisał ostrzeżenie, że mazidło jest tylko do użytku zewnętrznego. Inaczej niechybnie by mnie brzuch bolał od kosztowania cudaka. Jeśli do tego dodam wydajność, niską cenę, łatwą dostępność - polecam.

Ocena: 5/5

Produkt ze współpracy, ale recenzja obiektywna.


Miałyście?

Kathy i Leon


PS. Z rozpędu i nieznośnego upały pomyliły mi się posty i zamiast dzisiejszej recenzji, wstawiłam najpierw notkę przewidzianą na jutro.

Dlatego też kajam się z pomyłki owej, obiecują poprawę.

środa, 29 czerwca 2016

1121. Włosowa aktualizacja - czerwiec 2016

Witajcie!

Dziś pora na włosową prezentację.


Ostatni tego typu wpis był w marcu.

Od tamtego czasu nie wiele się zmieniło w stanie i kondycji kudełków moich.

Czasem wypadną, czasem się z nich szopa zrobi, czasem mają dzień dobry, czasem zły.


Sami zresztą oceńcie.


Tak było w marcu:







Tak jest teraz:










Dane poglądowe: 

Długość: ok. 65 cm  (mniej więcej 3 cm do kosza)
 Skręt: wywijas kokowy.
 Kolor: blondo-rudo-coś.
 Stan: walczę z ŁZS...
Grubość: ok. 7 cm
  Częstotliwość mycia: co 2/3 dni myję
 Olejowanie: raz na tydzień


Produkty używane do pielęgnacji włosów:





Od góry od lewej:

1. Goldwell InnerEffect RePower odżywka w spray do włosów farbowanych (przed suszeniem suszarką),
2. 
Goldwell InnerEffect RePower szampon do włosów farbowanych (do mycia razem z 4),

3. Goldwell InnerEffect RePower odżywka do spłukiwania do włosów farbowanych  (od ucha w dół),
4. Vichy Dercos szampon na łupież tłusty (do mycia razem z 2): Klik! 
5. East Garden nawilżająco-regenerujący eliksir: Klik!


Od dołu od lewej:

1. ZSK spirulina, dodawana do szamponu w metodzie kubeczkowej (Klik!),
2. Maść przeciwgrzybiczna własnej produkcji: Klik! - codziennie po czesaniu, wklepywana w łepetynę.

3. ZSK, wyciąg z aloesu zatężony 10-krotnie:  Klik!

A Wy jak tam z włosami się bawicie czerwcową porą?


Kathy Leonia

wtorek, 28 czerwca 2016

1120. Recenzja: Dax Sun suchy olejek do opalania z olejkami marula i macadamia SPF 15

Witajcie!

Dziś pora na zioma do opalania.


Będę mówić o Dax Sun suchym olejku do opalania z olejkami marula i macadamia i SPF 15.


Słowo od producenta: "Zapewnia bezpieczeństwo skórze o jasnej karnacji i średniej wrażliwości na promienie słoneczne.


Optymalna ochrona przed UVA zmniejsza ryzyko wystąpienia alergii słonecznych oraz długoterminowych uszkodzeń skóry. Najwyższej jakości filtry UVA/UVB, zgodne ze standardem UE, zapewniają skuteczną ochronę przed oparzeniem słonecznym. Wysokawodoodporność preparatu zapewnia ochronę również podczas kąpieli.
Bogata formuła zawierająca olejemacadamia i marula orazkompleks wit. E, C, F wzmacnia ochronną barierę skóry, regeneruje i zabezpiecza przed przesuszeniem oraz niekorzystnym działaniem słońca, wiatru i wody.
Szybko sie wchłania i nie zostawia tłustej warstwy, przez co piasek nie przykleja sie do skóry.

Stosowanie:
Nanieś obficie na skórę ok. 20 minut przed wyjściem na słońce. Aby utrzymać ochronę powtarzaj czynność regularnie (co 2 godziny) oraz po wyjściu z wody lub wytarciu ciała ręcznikiem. Pamiętaj, że żaden preparat z filtrami UV nie zapewnia 100% ochrony. Unikaj kontaktu z oczami i odzieżą."



Skład:





Mazidło w butli:













Od producenta:





Otworek:





Na dłoni:





Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt dostałam od 
 Blog Media. Normalnie można go ucapić tu, gdzie kosztuje ok. 23 zł. 

  Zapach: przyjemny, waniliowy.
 Konsystencja: oleidło na skórę.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, przezroczyste z pomarańczową skuwką i białymi napisami od producenta. Pojemność: 150 ml.
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie staczy na kilka miesięcy używania.
Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że opalam się bardzo rzadko. Lubię swoją bladość i nie zamierzam się zmieniać na tzw. solarę. Nie mniej jednak, w lecie, kiedy słońce świeci, a człek spaceruje sobie miastem do pracy - bo MPK w ten gorąc nie sposób znieść - potrzebna jest mu także ochrona. I to nie tylko skóry ciała, ale i włosów. Dlatego też, na widok uniwersalności tegoż mazidła od 
Dax bardzo się ucieszyłam. Ot jeden ziom, a ile możliwości! Od razu zatem po rozpakowaniu paki od Blog Media zabrałam się za testowanie. I bardzo dobrze zrobiłam, bo akurat nadciągnęły tzw. Wielkie Upały. Na szczęście nie było mi one straszne, gdyż olejek spisał się naprawdę bardzo dobrze. Przede wszystkim chronił moją bladość skóry i delikatność włosów przed promieniami słonecznymi, nie pozwalając by z naskórka się zrobił  Czerwony Indianin, a z kudełków - szopa. Produkt dobrze nawilżał  moją skórę, łatwo się w nią aplikując i na miejsce trwając. Jego wydajność - ot kilka kropel wtartych w skórę i we włosy rano, po kąpieli, przed wyjściem z domu - z pewnością pozwoli cieszyć się owym panem przez cały okres wakacyjny. Nic się nie klei, nic nie podrażnia, nic nie uczula. Jeśli do tego dodam piękny zapach, łatwą dostępność i dobrą cenę - ot super! Polecam zdecydowanie.
Ocena: 5/5

Produkt ze współpracy, ale recenzja obiektywna.
Miałyście?

Kathy i Leon


PS. Głosujemy: Klik!

poniedziałek, 27 czerwca 2016

1119. Jak rozjaśnić włoski na twarzy? Wąsik kobiecy. Zestaw Sally Hansen do wybielania wąsika

Witajcie!

Dziś druga część wąsikowej pogadanki.

Tu pisałam o przyczynach: Klik!

Teraz przejdziemy do najskuteczniejszego - moim zdaniem - sposobu usuwania problemu.

Oto co będziemy potrzebować:

Sally Hansen, zestaw do wybielania wąsika, ok. 40 zł, Allegro



Zaczynamy!

Najpierw włoski na górną wargą przecieramy aktywatorem:


Potem rozrabiamy w kubełku plastikowym dołączonym do zestawu rozjaśniacz z preconditionerem:






Po rozrobieniu:




Gdy całość nabierze konsystencji bitej śmietany, nadkładamy to na okolice naszej górnej wargi, uważając by produkt nie dostał się do ust ani do nosa.

Taką papkę trzymamy około 8 minut:



Po 8 minutach spłukujemy wszystko letnią wodą.
Chcący mogą nawilżyć okolice wybielania kremem Nivea.

Pora teraz na efekty.

Przed:


Po:



Powiem Wam, że dla mnie to najlepsza metoda wybielania wąsika.

Prosta, szybka, skuteczna.

Trochę jest z nią co prawda zabawy, ale efekty są naprawdę świetne.

A Wy jak wybielacie swój wąsik?

Kathy i Leon

niedziela, 26 czerwca 2016

1118. Przesyłka od Nivea!

Witajcie!

Dziś kolejna porcja miłej dobroci przesyłkowej o Blog Media w ramach testów kosmetyków Nivea: Klik!

Oto co dostałam:








Przyznam się szczerze, że to będzie mój pierwszy raz z kremem do oczyszczania twarzy.

Nie miałam nigdy wcześniej tego typu produktu, więc tym bardziej jestem nic zaciekawiona.

Dziękuję Blog Media za zacną przesyłkę!

A do Was coś fajnego przyszło ostatnio?

Kathy i Leon

PS. Głosujemy: Klik!

sobota, 25 czerwca 2016

1117. Pomalujmy sobie paznokcie u stóp, cz. 3

Witajcie!

Dziś paznokciowy czas.

Oto co gości na mych szponach sobotnią porą:




Użyty lakier:

miniaturka OPI z serii Miasta Świata
Jak już wiecie, jestem wielką fanką lakierów OPI i używam ich praktycznie od ponad roku - prawie - bez przerwy.

Zwykle malowałam sobie tymi lakierami pazury u dłoni, ale czemu stopy mają być gorsze?
Hajże zaaplikujmy OPI na nóżki!

I tak oto uczyniłam.

Powiem Wam, że paznokcie u stóp są bardziej wymagającymi klientami niż paznokcie dłoni.
A jeszcze jeśli ktoś ma takie małe szponki jak ja, to już w ogóle jest to skomplikowane.

Nie mniej jednak, OPI, dzięki swemu małemu pędzelkowi, sprytnie pokrył płytkę paznokcia na nodze, nadając my dostojności i elegancji.

Taki malunek przetrwał spokojnie dni ok. 4.

Prawda, że zacnie?

A Wy co dziś na szponach nosicie?

Kathy Leonia


piątek, 24 czerwca 2016

1116. Na piątek!

Witajcie!

I znów piątku słodkiego czas.
O jak czekałam na ten weekend to nie macie pojęcia...

Zebrania, konferencje, narady.
Głowa mogła iście pęknąć z nadmiaru wrażeń.

Dlatego też, co by nabrać sił po ciężkim tygodniu, czas na coś dobrego.

Oto co dziś zaraz zjem:




Powyższe cudo to nic innego jak naleśnik z serem i pieczarkami, oblany sosem pomidorowym i posypany ziarnami.

Pycha i cudo dla podniebienia.

Po takim posiłku moc wróci do mnie ze zdwojoną siłą.

A Wy co dziś jeść będziecie?

Kathy i Leon

czwartek, 23 czerwca 2016

1115. Recenzja: Revitacell Stem Cells Eye Zone Regenerating Concentrate regenerujący krem pod oczy i na powieki

Witajcie!

Dziś zajmiemy się regenerowaniem okolic oczu i powiek.

Będę mówić o Revitacell Stem Cells Eye Zone Regenerating Concentrate regenerujący krem pod oczy i na powieki.

Słowo od producenta: "Bioaktywny koncentrat/krem regenerujący do delikatnej skóry okolic oczu i powiek na bazie opatentowanych komórek macierzystych. Skoncentrowany krem zawiera innowacyjny składnik NHAC Biocervin MIC-1, który poprawia jędrność skóry i redukuje zmarszczki. 
Regeneracja okolic oczu i powiek jest uzyskiwana poprzez aktywację fibroblastów do produkcji kolagenu i innych białek tworzących naturalne rusztowanie skóry. Innowacyjny składnik opóźnia proces starzenia się komórek naskórka (keratynocytów) i skóry właściwej (fibroblastów). Preparat został opracowany przez polskich naukowców w nowoczesnych laboratoriach biotechnologicznych. NHAC Biocervin MIC-1 to unikatowy składnik pozyskany dzięki przełomowemu odkryciu naukowemu – opatentowanej linii komórek macierzystych MIC-1Jego aktywne czynniki białkowe stymulują skórę do regeneracji. Zawiera łatwo przyswajalne formy kolagenu, które odbudowują uszkodzenia i stymulują powstawanie nowych włókien kolagenowych w skórze. Daje impuls do szybkiej, efektywnej, naturalnej i samodzielnej regeneracji.
Opracowany w laboratorium biotechnologicznym Revitacell innowacyjny surowiec NHAC Biocervin MIC-1, opóźnia proces starzenia się komórek naskórka (keratynocytów) i skóry właściwej (fibroblastów), poprawia jędrność i redukuje zmarszczki poprzez aktywację fibroblastów do produkcji kolagenu i innych białek tworzących naturalne rusztowanie skóry.
Bioaktywny regenerujący koncentrat/krem pod oczy i na powieki zawiera unikalne połączenie NHAC Biocervin MIC-1 oraz składników wspierających m.in. olej makadamia, oliwę z oliwek, masło shea, ekstrakt ze złotych alg, witaminę E i kofeinę. Aktywne czynniki białkowe wsparte pozostałymi składnikami kompleksowo regenerują i skutecznie liftingują skórę. Optymalnie dobrana receptura kremu sprawia, że delikatna skóra powiek i wokół oczu zostaje zregenerowana i odżywiona, a cienie i przebarwienia pod oczami zredukowane. Ponadto zapewnia ochronę przed czynnikami zewnętrznymi."

Skład:



Bohater w opakowaniu:



Po otwarciu:



Od producenta:



Pompeczka:



Na dłoni:



Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt dostałam na spotkaniu blogerek (Klik! i Klik!). Normalnie można go ucapić tu, gdzie kosztuje ok. 100 zł. 
  Zapach: bez zapachu.
 Konsystencja: smarowidło pod oczy i na powieki.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, minimalistyczne, w tonacji biało-czarne ze srebrną skuwką z czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 15 ml.
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie staczy na kilka miesięcy używania.
Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że to moja pierwsza styczność z produktami 
 Revitacell. Słyszałam co prawda o nich już wiele razy, że są pełne dobroci wszelakich, natomiast z racji na cenę, nie sięgałam po nie. Na szczęście spotkanie blogerskie umożliwiło przetestowanie mi tego cudaka. I oczarował mnie na tyle, że już zbieram na kolejne opakowanie. Co w nim jest takiego interesującego? A to, że działa. Wygładza, ujędrnia, odświeża spojrzenie. Sprawia, że nawet mimo braku snu, skóra pod oczami wygląda na wypoczętą. Delikatne zmarszczki, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, uciekają hen daleko, a nowe - nie mają czelności pojawić się. Dzięki pompce, produkt łatwo się nakłada, dobrze wklepuje i szybko się wchłania. Jest także wydajny - ot dosłownie 2 milimetry rano i wieczorem starczą. Mazidło nie podrażnia, nie uczula. Jedyne co mi się nie podoba to własnie cena i - póki co - internetowa dostępność. Nie mniej jednak wiem, że jak tylko mój portfelik będzie zasobniejszy, z pewnością sięgnę po kolejne opakowanie tego cudaka. Polecam

Ocena: 4/5

Miałyście?

Kathy i Leon


PS. Głosujemy: Klik!