.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

drugi blog: http://karia18.blog.onet.pl


INFORMACJA:

Od jakiegoś czasu mam pewien denerwujący problem z aktualizacją nowych wpisów na liście czytelniczej, natomiast - bez obaw - nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

Pragnę dodać ponadto, że z racji na zmianę szablonu, niektóre posty - zwłaszcza recenzje - pozostały jeszcze w tle kodu i koloru HTML ze starego szablonu.
Pracuję nad ujednoliceniem całości.
TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

wtorek, 31 maja 2016

1092. Recenzja: KMS California Ad Volume spray do włosów nadający objętość i utrwalenie

Witajcie!

Dziś na tapetę idzie wesoły produkt do kudełków.


Będę mówić o KMS California Ad Volume czyli sprau do włosów nadający objętość i utrwalenie, jaki otrzymałam od Handsome-men


Słowo od producenta: "volumizing spray - budowanie objętości.

JAK DZIAŁA

Nadaje włosom do 70% większą objętość. Sprawia, że fryzura jest pełniejsza. Chroni przed wysoką temperaturą. Bez alkoholu.
JAK ZASTOSOWAĆ

Nałóż na osuszone ręcznikiem włosy i wysusz, nałóż ponownie, by zwiększyć objętość."

Skład:





Bohater w butli:









Od producenta:


 Wykaz mocy:




Otworek:





Na dłoni:





Fryzura z użyciem spray:





Więcej: Klik!


Szczegóły: 

Cena i dostępność: ów spray dostałam w  ramach współpracy ze sklepem Handsome-men. Produkt można ucapić właśnie tam, gdzie kosztuje ok. 80 zł.

 Zapach: delikatny, przyjemny.
Konsystencja: lejąca, wodnista.
Opakowanie i pojemność: plastikowa butla z czarnymi napisami od producenta. Oryginalna pojemność: 200 ml. Ja dostałam 3 razy po 30 ml. 
   Wydajność: bardzo dobra. Taka butla starczy na ok. trzy miesiące.
  Działanie: sympatyczne. Zacznę od tego, że kto ma włosy z tendencją do falowania, ten wie, jak trudno jest je utrzymać w ryzach. Przez lata włosowej manii miałam wiele preparatów do układania i stylizacji kudłów. Jedne były lepsze: Klik!, inne gorsze: Klik!. Natomiast żaden dotąd napotkany ziom stylizacyjny nie przypasował mi na tyle, by go kupić ponownie. I tak by było chyba już zawsze, dopóki nie odkryłabym spray nadającego objętość z 
Handsome-men. Ten produkt wpadł mi w łapy jak grom z nieba i sprawił, że poranne układanie czupryny nabrało ładu i składu. Za co go lubię? Przede wszystkim za uniwersalność działania! Specyfik nie dość, że utrwala fryzurę, trzymając kosmyki w ryzach, to jeszcze nadaje włosom kuszącej objętości. A to wszystko w kilka sekund! Wystarczy spryskać włosy - bardzo delikatnie - u nasady, po czym - kierując łepetynę w dół - "napuszczyć" je palcamy. Dla lepszego efektu można całość podtapirować i podsuszyć. I to wszystko! W mgnieniu oka mamy na łowie burzę splotów, które świetnie się trzymają, są błyszczące, jędrne i zadowolone. Bez efektu puszenia, bez podrażnienia. Szybko, łatwo i przyjemnie. Dodam, że produkt jest wydajny, łatwo dostępny w Internetach. Jedyne co mi się nie podoba, to wysoka cena regularna... Ale jeśli trafię gdzieś na promocję, to na pewno kupię owego przyjemniaczka ponownie. Polecam wszystkim posiadaczkom niesfornych kłaków.

  Ocena: 4/5

Produkt ze współpracy, ale recenzja obiektywna.


Miałyście?

Kathy i Leon


PS. Przypominam o rozdaniu z East Garden do 31.05.3016: Klik!

poniedziałek, 30 maja 2016

1091. Wyniki rozdania na wiosnę z Derma Wand (Darsonval Luxury)!

Witam!

Dziś post dla jednej osoby radości pełen.


Mianowicie, oto przybywam do Was z wynikami rozdania.

Co ucapienia był magiczny sprzęt znany pod nazwą Derma Wand (Darsonval Luxury): Klik!.

Nagroda w zdjęciach:










Po przedumaniu i przeanalizowaniu wszystkich odpowiedzi ogłaszam uroczyście, iż chwalebnym zwycięzcom zostaje: 

1.Obserwuję jako: Świat MyLady
2.mail: salonumilady@gamil.com
3.Dlaczego ja bym chciała go wygrać? To proste,jako przyszła fryzjerka mam wielką świadomość jakie zbawienne działanie ma aparat Darsonvala,pisałam o tym post u siebie:) Jednak z przyczyn finansowych nie mogę go mieć a wiem,że jest bardzo potrzebny mojej przetłuszczającej się skórze na buzi,plecach gdzie mam trądzik i mam wykwity skórne.Moja skóra głowy również jest bardzo przetłuszczająca,występuję często łupież,wypadanie włosów- i wiem,że to jest jedyny ratunek aby zmienić stan skóry :) Myślę,że ten konkurs jest zbawieniem dla moich włosów i może to właśnie mi uda się go wygrać :)
4.Baner tak : http://swiatmylady.blogspot.com/
5.Blogroll tak : http://swiatmylady.blogspot.com/



Czekam na maila od Ciebie: kathyleonia88@gmail.com

Jeśli w przeciągu 3 dni się ze mną nie skontaktujesz, wybiorą inną personę.

Kathy Leonia

PS. Przypominam o rozdaniu z East Garden do 31.05.3016: Klik!

niedziela, 29 maja 2016

1090. Relacja z Meet Beauty, cz. 2

Witajcie!

Dziś druga część relacji z Meet Beauty II, czyli kosmetycznej konferencji blogerów i vlogerów urodowych:



Tu możecie sobie poczytać o pierwszej części: Klik!

Teraz nastała pora na dary, jakie otrzymałam od sponsorów.

Oto i one w gromadzie:


I z podziałem na firmy.

Najpierw Tołpa:

Potem Annabelle Minerals:




Następnie Eveline:




Czas na Golden Rose:



Tu pręży się Bielenda:



A tu Lirene:


Pochylmy się nad Indigo Nails:



By zerknąć na koniec na Pilomax:




Wszystko powyższe cuda na pewno mi się przydadzą w codziennej pielęgnacji i zabawach makijażowych.
Jedyny problem jest taki, że nie mam gdzie ich upchnąć!

Nie mniej jednak nic to nic, od czego jest szafka z ciuchami brata.
Nie pozna się przecie chłopina, jak wywalę jego kalesony i podkoszulki hen do spiżarki a na ich miejsce wsadzę cud-łupy z Meet Beauty?

Co chcecie bym przetestowała najpierw?

Kathy i Leon

PS. Przypominam o rozdaniu z East Garden do 31.05.3016: Klik!

sobota, 28 maja 2016

1089. Paznokcie na dziś, cz. 23

Witajcie!

Dziś będzie fioletowo i brokatowo.

Zapodam Wam manicorową fantazję twórczą dnia dzisiejszego.

Oto i ona:







Użyte ziomy:

od lewej: Essence Holographic Effect; OPI miniaturka z serii Miasta Świata

W powyższym manicure główną rolę wiedzie tu top coat z Essence, jaki otrzymałam na spotkaniu blogerek:  (Klik! i Klik!). 

Lakier łatwo się nakłada, a jego szybkie wysychanie i duża zawartość świecących drobinek sprawiają, że już jedna warstwa robi efekt WOW.
Delikatny brokat nadają fioletowemu OPI srebrnej elegancji i dostojności.
A także trwałości.

Malunek bowiem wytrzymał cały tydzień bez jakichkolwiek zadrapań, ułamań czy zarysowań.
Przeżył sprzątanie, pranie, gotowanie.

Coś wspaniałego dla każdej kobiety pracującej!

Wiem, że owego topera z Essence użyję jeszcze do wielu stylizacji manicurowych.

A Wy co dziś na szponach macie?

Kathy i Leon


piątek, 27 maja 2016

1088. Na piątek!

Witajcie!

Dziś posmakujemy sobie żelek.
Dodam, że będzie to wyrób kupiony w lokalnym sklepiku gdzieś na Węgrach.

Oto owa pyszota:



Kaloryczność:


Skład:


Ziomki żelkowe w okazałości:


A tu pojedynczy:



Powiem Wam, że tak dobrych żelek nie jadłam jeszcze w życiu swym.
Idealna twardość, ładna kolorystyka.

A do tego bogactwo smaku, aromatu i naturalnych zapachów!
Podczas konsumpcji czułam prawdziwy aromat truskawki, porzeczki, pomarańczy czy cytryny.
Normalnie jakby się człek znalazł w ogrodzie...

Ubolewam bardzo, że tych cudności nie spotkałam jeszcze w naszych sklepach.
Mam nadzieję, że jak najszybciej to się zmieni.

A Wy co dziś podgryzacie?

Kathy Leonia

czwartek, 26 maja 2016

1087. Recenzja: Rimmel Stay Matte podkład matujący do twarzy

Witajcie!

Dziś będzie pogadanka na temat podkładu matującego.

Wspomnę słów kilka o wyrobie z Rimmela, znanym pod nazwą  Stay Matte.

Słowo od producenta: "Nowy podkład Rimmel Stay Matte zapobiega świeceniu się cery, a dzięki zastosowaniu mikrosferycznych pudrów skóra jest jedwabiście gładka i miękka. Lekka, kremowa formuła podkładu wyjątkowo łatwo rozprowadza się na skórze, a w połączeniu z emulgatorami żelowymi płynnie i równomiernie łączy się ze skórą bez rolowania się i efektu maski. Matowe wykończenie zawdzięcza opatentowanej japońskiej formule żelu pielęgnacyjnego. Zawarty w podkładzie kaolin zapewnia matową, lecz promienną cerę. Zawiera bardzo lekki matujący puder, wszystko po to, by stworzyć nieskazitelne, jedwabne, wolne od błyszczenia się wykończenie makijażu, które utrzymuje się cały dzień, pozostawiając skórę świeżą i naturalnie matową."

Skład:




Mazidło w butli:


Od producenta:




Otworek:



Na dłoni:



Na twarzy:




Szczegóły:

Cena i dostępność: swój egzemplarz wygrałam w rozdaniu, natomiast produkt można złapać w Rossmanie za ok. 30 zł. W promocji - 12 zł.
  Zapach: bez zapachu.
 Konsystencja: smarowidło do matowienia facjaty.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, a'la tubka, w tonacji biało-kremowo-fioletowej z czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 30 ml.
Wydajność: bardzo dobre. Takie opakowanie staczy na pół roku używania.
Działanie: zacne. Zacznę od tego, że moja skóra na twarzy jest wymagająca. Mianowicie przetłuszcza się niemiłosiernie. Każdy podkład ma z nią nie lada problem, aby "współpraca" przebiegała dłużej niż 3 godzin. Dlatego też, kierując się wyborem smarowidła czy też fluidu, muszę wybierać produkty matujące. Na podkład z Rimmela miałam chętkę już od dawna, ale zawsze jakoś zapominałam go kupić. Na szczęście wygrana w rozdaniu otworzyła mi drogę do możliwości przetestowania zioma. I powiem Wam, że zakochałam się w tym wyrobie z Rimmela od pierwszego nałożenia. Przede wszystkim matuje! I to nie na godzinę, nie na dwie, ale na całe 5 godzin. Jak używam przyjemniaczka? Ot banalnie! Mianowicie, wyciskam na dłoń objętość produktu równą ziarnku groszku. Następnie rozgrzewam palce i punktowo "kropkuję się". Potem następuje wklepywanie mazidła opuszkami palców. Delikatna konsystencja, iście kremowa i aksamitna, błyskawicznie "wtapia się" w moją karnację. Skóra nabiera zdrowego, ładnego wyglądu; nie ma błysku niczym na czerwonym dywanie. Jest spokój, jest opanowanie, jest stabilność. Dodam, że nic nie podrażnia, ani nie uczula. Jeśli do tego wspomnę o wydajności, szerokiej gamie odcieni i stosunkowo niskiej cenie w promocji - warto wypróbować. Ja z pewnością do podkładu z Rimmela wrócę nie raz. Polecam.

Ocena: 5/5

Miałyście?

Kathy i Leon


PS. Założyłam Instagrama.

Zapraszam: Klik!

środa, 25 maja 2016

1086. Migawki z Warszawy

Witajcie!

Dziś przybywam do Was z małą sesją fotograficzną, jaką poczyniłam podczas pobytu w Warszawie na Meet Beauty: Klik!

Tak więc co, zaczynamy:


hajże na stadion!

na dostojnym moście



skwerki przy ulicy

Wielka Woda



plaża miejska - widok z bliska

plaża miejska - widok z daleka


tulipany


jeszcze więcej tulipanów!


Warszawa wiosną zachwyca.
Bogactwo kolorów, dźwięków i budzącej się do życia przyrody jest cudowne.
A to w połączeniu z pędem i gwarem ulic daje wrażenie, jakoby Warszawa była istnym kwitnącym pępkiem świata.

A Wy jakie miasto najbardziej lubicie?

PS. Przypominam dziś ostatni dzień rozdania Derma Wand (Darsonval Luxury): Klik!

wtorek, 24 maja 2016

1085. Recenzja: Remington PROtect prostownica do włosów

Witajcie!

Dziś przyszła pora na recenzję cud-wynalazku prostującego, czyli prostownicy PROtect od Remington.

Słowo od producenta: "Ochrona i pielęgnacja włosów podczas układania na gorąco? Przełomowa technologia
Zimna mgiełka, keratyna, olejki arganowy i makadamia nakładane na włosy w trakcie zabiegu. Dzięki unikalnym technologiom lokówki, prostownicy i suszarki Remington PROtect włosy znacznie lepiej znoszą zabiegi, a jednocześnie są odżywione i bardziej lśniące. Jak to działa?

Hydracare – zimna mgiełka Hydracare to technologia zastosowana w prostownicy i lokówce PROtect.
W chwili gdy otwieramy rozgrzane urządzenie, rozpyla ono na włosy mgiełkę wody.
Dzięki temu włosy poddają się układaniu w znacznie niższej temperaturze: 170 zamiast 230°C – to o ponad ¼ chłodniej niż przy tradycyjnych urządzeniach.  Oznacza to aż 68% mniej uszkodzeń, lepszy wygląd włosów i bardziej długotrwałe efekty.

Suszenie i układanie które pielęgnuje Przełomową cechą nowej linii Remingtona są powłoki Advanced Ceramic, nasączone pielęgnacyjnymi substancjami.
Zostawiają na nich cząsteczki keratyny oraz olejków arganowego i makadamia.

Keratyna to podstawowy budulec włosów, a egzotyczne olejki nawilżają i odżywiają włosy.
Szybciej znaczy chłodniej . Urządzenia Remington PROtect spełniają lub przewyższają nowoczesne standardy: szeroko regulowana temperatura pracy (w lokówce i prostownicy zainstalowany dodatkowo wyświetlacz cyfrowy), bardzo szybkie (tylko 15 sekund) nagrzewanie i automatyczne wyłączniki prostownicy i lokówki, ruchome płytki prostownicy, system jonizacji powietrza suszarki, wygodne, długie przewody. I aż 5 lat gwarancji. Kolekcję PROtect dopełniają 2 szczotki: z naturalnego i sztucznego włosia dla lepszego rozprowadzania olejków, oraz z mikroodżywkami."


Prostownica w okazałości:



Płyteczki:


Czujnik temperatury:



Zbiorniczek na wodę:







Prostownica pracująca:


Fryzura z użyciem prostownicy:


Więcej: Klik!

Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt można złapać w Internetach za ok. 300 zł.
  Zapach: bez zapachu.
 Konsystencja: stała.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie w futerale aksamitnym, mieszczącym wysokiej klasy przedmiot prostujący.
Wydajność: bardzo dobra. Taka prostownica to inwestycja na lata.
Działanie: zacne. Zacznę od tego, że do prostownic miałam zawsze mieszane uczucia. Czemu? A temu, że przecie zabiegi z użyciem wysokiej temperatury niszczą włosiska nasze z kretesem. Nie mniej jednak z biegiem czasu i przyrostem nowinek technologicznych taka prostownica przestała być wrogiem, a stała się przyjacielem kosmykowym. Dlatego też, gdy usłyszałam o linii PROtect, która nie dość, że prostuje włosy to jeszcze je pielęgnuje - stwierdziłam, że muszę ją mieć! Wtedy z uśmiechem wyszła do mnie firma 
Remington proponując testowanie ich sprzęciwa. Nie muszę mówić, iż ich propozycja spadła na mnie w odpowiednim momencie i czasie. I jak tylko otrzymałam od nich pakunek prostujący, tak zakochałam się w nim. Co by tu dużo mówić - uwielbiam tę prostownicę! Jest w niej wszystko to, co obiecuje producent. A więc: prostowanie kudełków bez palenia ich, czy łamania. Sam proces "prasowania" jest niezwykle szybki i łatwy; ot kilka sekund wystarczy by prostownica nagrzała się do 170 C. A wtedy zabieg idzie jak z płatka. Dzielę włosy na dwie części, spryskam sprayem ochronnym i działam! Nic się nie klei do płytek, nic nie przywiera, nic się nie pali. Po samym zabiegu włosy są jak tafla; błyszczą się, wyglądają zdrowo i układają się zjawiskowo. Dzięki zawartości pojemniczka w prostownica na wodę, kudełki są delikatnie nawilżane w trakcie zabiegu, a specjalnie nasączone dobrociami płytki, dopełniają całości pielęgnacji. Jeśli do tego dodam uroczy wygląd prostownicy, zacny futerał dołączony do jej przechowania w zestawie, wydajność, trwałość i moc działania - och i ach! Wydane na prostownicę te 300 zł zwróci Wam się po tysiąckroć w dobrej kondycji fryzury Waszej. Polecam! 

Ocena: 5/5

Miałyście?

Kathy i Leon
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...