.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

sobota, 30 kwietnia 2016

1061. Fryzura na dziś, błyszcząca tafla

Witajcie!

Dziś będzie włosowo i wesoło.


Zaprezentuję Wam włosy w wydaniu wyprostowanym, dzięki użyciu pewnego magicznego sprzętu prostującego od marki Remington.


To sprzęt jakiego użyłam (więcej tu: Klik!).


 Prostownica:



Płytki:


I uzyskany efekt:










Czynności:

1. Uczesz włosy.
2. Spryskaj kudełki sprayem do ochrony przed wysokimi temperaturami; ja tu użyłam produktu zwiększającego objętość od  KMS California: Klik!
3. Podziel włosy na dwie części; jedną zepnij klamrą, by nie przeszkadzała.
4. Czas na prostowanie! Podgrzej prostownicę do 170 stopni - w przypadku prostownicy PROtect zajmuje to ok. 3 sekundy - i zacznij ją przesuwać w dół pasmo po paśmie.
5. Gdy wyprostowana zostanie jedna część włosów, weź się za drugą.

6. Po skończonym prostowaniu całość fryzury spryskaj lakierem, co by lepszą trwałość zapewnić.
7. Dla ekstrawagancji dodaj sztuczny kwiatek z boku fryzury.
8. Ciesz się i raduj, że Ci wyszło!

Taki twór na głowie wygląda bardzo ładnie i stylowo; włosy się trzymają na baczność cały dzień.


Nie zauważyłam zniszczenia, ani przypalenia kosmyków, wszystkie miały się dobrze i dzielnie błyszczały w słońcu.

Jestem przekonana, że będę często wracała do takiego looku, gdyż nie masz jak klasyczny look rozpuszczonych włosów!

A Wy lubicie prostować włosy?


Kathy i Leon




piątek, 29 kwietnia 2016

1060. Hajże na Węgry!

Witajcie!

Spieszę do Was z informacją radości pełną.

Otóż od dnia dzisiejszego aż do przyszłej  środy włącznie Leon wybywa ze znajomymi w świat daleki.
Czemuż daleki?
A temuż, że destynacją majówkową nie będą góry czy morze, ale za granica.
Na miejsce swoich podróżniczych krzątań wybrane zostały Węgry.

Dlatego też nie będzie mnie fizycznie na blogu.
Jedynie automatem będę się słowa me w notkach publikowały.

Nie mogę się już doczekać wyjazdu i param się owym jak dziecko na widok łakoci.

Obiecuję jednakże wrócić w stanie nieskażonym myśleniem i piękne ujęcia z pobytu Wam zaprezentować.

Tymczasem idę się pakować na chybcika, a Wam życzę udanej majówki!

Kathy i Leon


czwartek, 28 kwietnia 2016

1059. Recenzja: Pszczela Dolinka Mazidełko miodowe do ust

Witajcie!

Dziś czas na ustne mazidło.


Będę mówić o miodowym mazidełku do ust z Pszczelej Dolinki.


Skład:


wosk pszczeli, masło shea, masło kakaowe, masło awokado, miód


Słowo od producenta:



W mazidełku połączyłam trzy masła: shea, kakaowe i awokado, gdyż są to jedne z najbardziej ochronnych i regenerujących maseł. Wraz z odżywczym miodem i ochronnym woskiem pszczelim stanowią świetne zabezpieczenie ust przed czynnikami środowiska - mrozem, zimnem i wiatrem. Mazidełko pachnie miodem, łatwo się aplikuje i rozsmarowuje, nie tworzy grudek, delikatnie nabłyszcza, może być podkładem pod szminkę. Po użyciu usta stają się miękkie i gładkie. Mazidełko odżywia i chroni usta przed pękaniem, pierzchnięciem i wysychaniem.
Działanie masła shea: regeneruje i odżywia (witaminy A i E), chroni skórę przed wolnymi rodnikami, ochrania przed zimnem, wiatrem i mrozem, przyśpiesza gojenie.
Działanie masła kakaowego: natłuszcza, nawilża oraz ochrania przed wolnymi rodnikami i szkodliwymi czynnikami.
Działanie masła awokado:  gojące, silnie nawilżające, natłuszczające, wygładzające, odżywcze, regeneruje, ochronne.
Niesamowite efekty można uzyskać stosując mazidełko na noc. Obecność wosku pszczelego powoduje, że składniki nie ścierają się i mazidełko dobrze "trzyma się" ust. Po takiej całonocnej maseczce odżywczej, rano nasze usta są aksamitnie wygładzone i zmiękczone, bez oznak spierzchnięcia, suchości i szorstkich skórek.

Mazidło w opakowaniu:



Po rozpakowaniu:










Szpatułka do nakładania:




Na dłoni:





Na ustach:




Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt dostałam na spotkaniu blogerek (Klik! i Klik!). Normalnie można go ucapić tugdzie kosztuje ok. 12 zł. 
  Zapach: bardzo delikatny, trochę miodowy.
 Konsystencja: smarowidło na usta.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, odkręcane, w tonacji przezroczystości z zielonymi napisami od producenta. Pojemność: 10 ml.
Wydajność: dobra. Takie opakowanie staczy na dwa miesiące używania.
Działanie: zacne. Zacznę od tego, że nigdy wcześniej nie miałam kosmetyków od firmy 
Pszczela Dolinka . Po raz pierwszy zetknęłam się z nimi na blogerskim posiedzeniu. I powiem Wam, że żałuję, iż dopiero wtedy poznałam produktu z owej kompanii. To masełko od razu zauroczyło usta me. Za co go lubię? Za treściwą pielęgnację, której potrzeba ustom dzień w dzień. Moje wargi należą do bardzo szybko "spijających" wilgoć ziomów, więc bez balsamu czy pomadki ochronnej nie mogę za długo się obywać. Mazidełko pomadką czy balsamem nie jest, ale właściwości ma - podobnie jak samą nazwą - zacne. Nawilża me usta przez cały dzień,  nie podrażniając ani nie uczulając mnie. Jego delikatny zapach i dobry skład będzie pasował każdemu alergikowi. Nie można zapomnieć o wydajności, która - przy codziennym, kilkukrotnym używaniu - wystarczy nam na naprawdę bardzo długo. Cena także nie jest zła. Jedyne co mi się nie podoba to kwestia "zasłoiczkowania" produktu; o wiele bardziej wolę wersję pomadek ochronnym wykręcane. Nie mniej jednak, gdy nauczymy się używać szpatułki dołączonej do mazidła, cały proceder pielęgnacji ust, robi się bardziej przyjemny niźli podczas bawienia się paluchem. Dla lubiących produkty naturalne i dobrze działające - polecam wyrób z 
 Pszczelej Dolinki 

Ocena: 4/5

Miałyście?

Kathy i Leon




wtorek, 26 kwietnia 2016

1057. Recenzja: Joanna seria hypoalergiczna szampon z prowitaminą B5

Witajcie!

Dziś pora na szampona.


Będę mówić o produkcie z prowitaminą B5 z Joanny z serii hypoalergicznej.


Słowo od producenta: "Innowacyjna receptura szamponu z prowitaminą B5 Joanna Seria Hypoalergiczna została stworzona specjalnie z myślą o osobach skłonnych do alergii i podrażnień. Testowany dermatologicznie, gwarantuje odpowiednią ochronę, pielęgnację, a przy tym zadowalające efekty. Szampon Joanna z Serii Hypoalergicznej jest polecany do wszystkich rodzajów włosów"


Skład:





Bohater w butli:




Od producenta:




Otworek:





Na dłoni:




Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt otrzymałam w ramach wygranego rozdania gdzieś tam. Normalnie można go ucapić w Rossmanie, gdzie kosztuje ok. 10 zł. 
  Zapach: ciepły, słodki.
 Konsystencja: glutek na włosy.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe w tonacji przezroczystej z elementami bieli i fioletu oraz czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 200 ml.
Wydajność: dobra. Takie opakowanie staczy na trzy miesiące używania.
Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że do szamponów Joanny jakoś nie miałam nigdy przekonania. Zwykle kojarzyły mi się one bowiem z dziwnymi składami i zapachami - patrz szampony z czarną rzepą. Na szczęście szampon z serii hypoalergicznej okazał się pachnącym mile i dobrze działającym ziomkiem. Przede wszystkim skutecznie myje włosy z kurzu i brudu, pielęgnując wrażliwy skalp i nie "dobijając go" podrażnieniem. Skóra głowy jest świeża, lekka i zadowolona; ŁZS nie wariuje. Oprócz działania, produkt ślicznie pachnie, sprawiając, że rytuał mycia kudłów nabiera nowego wymiaru przyjemności; ot wypisz wymaluj ciepło, słodko i zacnie. Mazidło jest także wydajne - w metodzie kubeczkowej:Klik! - wystarczy objętość równa ziarnku fasoli. Jeśli do tego dodam niską cenę i łatwą dostępność: ot milusi Ci on! Jedyne co mi się nie podoba, to zbyt duży otwór w butli, dlatego trzeba uważać, by podczas mycia nie wylać połowy zawartości na włosiska... Nie mniej jednak - do uważnych udane mycie głowy należy!

Ocena: 4/5

Miałyście?

Kathy i Leon


poniedziałek, 25 kwietnia 2016

1056. Rozdanie na wiosnę u Leona! Wygraj Derma Wand (Darsonval Luxury)!

Witajcie!

Z racji na to, że wiosenną porą wszystko pięknie promieniami słońca się nam tli, postanowiłam ową słoneczną radochę i Wam po trochu przesłać.

Dlatego też przybywam tutaj oto z rozdaniem pewnej dobroci jednej zacnej.

Mianowicie oto co czeka na szczęśliwego zwycięzcę:





Powyższy cudak to nic innego jak słynny na świat cały sprzęt do walki z niedoskonałością skóry, włosów, znany pod nazwą Derma Wand (Darsonval Luxury).
Dla chętnych informację o urządzeniu: Klik!

Wspomnę, że produkt jest nowy, odpakowany li na potrzeby zademonstrowania przed rozdaniem.
Sprzęt podobnej maści mam również u siebie w domu i używam go do masażu skalpu.

Zachęceni?

Zatem kto ma chrapkę na Derma Wand ((Darsonval Luxury) niech z zasadami się zapozna:

Zasady są banalne:
1. Musisz być obserwatorem bloga tego.
2. Musisz zostawić maila pod niniejszym postem.
3. Musisz przekonać Leona, czemu to Ty masz wygrać ów sprzęt. Metodyka perswazji dowolna.
4. Dla chętnych baner do pobrania, stanowiący +1 punkt dodatkowy do odpowiedzi
5. Dla chętnych - dodanie bloga do blogrolla, stanowiący +1 punkt dodatkowy do odpowiedzi

Regulamin:
1. Do wygrania jest jedna sztuka Derma Wand (Darsonval Luxury).
2. Nagrodę, jak i wysyłkę, funduje ja, czyli Kathy Leonia
3. To Polska uczciwa - każdy podaje swoją odpowiedź tylko jeden raz.
4. Zgłaszacie się li i wyłącznie pod tym postem.
5. Konkurs dla osób mieszkających w Polsce naszej.
6. Konkurs trwa miesiąc, tj. od 25 kwietnia 2016 r. do 25 maja 2016 r.
7. Wyniki ogłoszę na blogu w przeciągu 3 dni od zakończenia konkursu.
8. Szczęśliwiec, którego wybiorę, ma trzy dni na napisanie do mnie maila (kathyleonia88@gmail.com) i podanie w nim swego adresu zamieszkania.
9. Zgłoszenie do konkursu oznacza akceptację powyższego regulaminu.
10. Konkurs nie podlega przepisom ustawy z dnia 29 lipca 1992 o grach i zakładach wzajemnych ( Dz. U. z 2004 r. Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).
11. Choćbym miała umrzeć z wycieńczenia, ale każde zgłoszenie będę sprawdzała, pod kątem wypełnienia poniższych warunków.


Wzór zgłoszenia:
1. Obserwuję jako:
2. Mail:
3. Chcę wygrać Derma Wand (Darsonval Luxury) bo...
4. Baner: TAK (adres bloga) /NIE
5. Blogroll: TAK (adres bloga) /NIE

Baner do pobrania:


Niech szczęście Wam sprzyja!

Kathy z Leonem

niedziela, 24 kwietnia 2016

1055. O suchym szamponie co mnie uczulił, czyli uwaga na Batiste...

Witajcie!

Dziś będzie notka smutku pełna...

Mianowicie znów dopadło mnie uczulenie i zaognienie stanu ŁZS.

Wszystkiemu winien ziom, któremu cześć i uwielbienie składa połowa populacji blogerskiej:




 Od producenta:


 Jak używać:


Skład:



Leon myślał więc, że i on dołączy do tegoż grona zadowolonych konsumentek.

Niestety.
Po ok. pół godzinie od spryskania włosów - według powyższej instrukcji -dopadł mnie taki świąd i łupież, że o ludzie świata...

Chciałam się zadrapać do krwi...

Myślałam, że to chwilowe, że przejdzie.
Ale z minuty na minutę było coraz gorzej.

Dopiero umycie włosów pomogło w cierpieniu.
Szampon ów suchy wywaliłam do ciemnego pomieszczenia i patrzeć nań nie mogę.

Nie wiem, co było powodem uczulenia.
Czy skład, czy ŁZS, czy kapryśny skalp...
Wiem teraz jedno - lepiej umyć głowę, niż cierpieć takie męki drapania.

I powiadam Wam - nigdy więcej suchych szamponów do łap nie wezmę!

Ktoś ze zdrowych głów chce odkupić zioma Batiste?

Kathy Leonia

PS. Meet Beauty - WOW!
Relacja w późniejszym czasie, jak tylko ogarnę upominki w torbach i zakwasy w rękach i nogach od łażenia po stolicy.

sobota, 23 kwietnia 2016

1054. Hajże na Meet Beauty, cz. 2

Witajcie!

Z chwilą gdy czytacie posta tego, Leona wywiało hen daleko w świat.
Mianowicie od godziny 4 rano już nie śpi.

W tej chwili pewnie gdzieś kręci się już po stolicy, krążąc dokoła Stadionu Narodowego i niecierpliwie wyczekując chwili rozpoczęcia konferencyjnej przygody.

Makijaż, pielęgnacja, paznokcie.

To coś, co Leon lubi najbardziej!

Tak więc trzymajcie kciuki, by wszystko odbyło się jak należy a powrót wieczorową porą był szybki, miły i bezkorkowy.

Kathy

piątek, 22 kwietnia 2016

1053. Na piątek!

Witajcie!

Dziś będzie słodko i obficie.

Z racji na jutrzejsze Meet Beauty i pobudkę o 4 rano, Leon musi nabrać sił wcześniej.

Oto czym się będzie wspomagał:







Pączkowy bohater dnia to coś, co wszystkie łasuchy uwielbiają.
 Ciasto drożdżowe, w środku marmolada truskawkowa, a na wierzchu cukier puder.

Idealna proporcja słodkości i energii na dobry początek dnia!

Takie danie starczy mi spokojnie na 3 godziny, aby czuć moc i korzystać z mocy.
Dzięki temu mam pewność, że nie padnę bez sił gdzieś w kącie szkolnym

A Wy co dziś jecie?

Kathy Leonia

czwartek, 21 kwietnia 2016

1052. Recenzja: The Secret Soap Argan & Goats krem do rąk

Witajcie!

Dziś sobie dłonie pokremujemy.


Będę mówić o kremie do rąk z firmy The Secret Soap z linii Argan & Goats.


Słowo od producenta: "Ekskluzywny krem do rąk niosący pomoc skórze przesuszonej i zniszczonej. Stworzony z najwyższej jakości wyselekcjonowanych składników pochodzenia naturalnego, takich jak olejek arganowy i masło shea. 

Działa naprawczo i odżywczo, zwiększa elastyczność skóry, długotrwale ją nawilża, a także opóźnia proces starzenia się skóry. Ma właściwości ochronne. 
Nie zawiera parabenów, sles, silikonów, ftalanów, olejów mineralnych i pochodnych ropy naftowej, substancji modyfikowanych genetycznie. 

Sposób użycia: niewielką ilość kremu wmasować w skórę dłoni. Krem należy stosować po każdym umyciu rąk i przed pracami domowymi. "

Skład: 






Mazidło w opakowaniu:






Po rozpakowaniu:






Od producenta:





Otworek:






Na dłoni:






Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt dostałam na spotkaniu blogerek (Klik! i Klik!). Normalnie można go ucapić tu, gdzie kosztuje ok. 39 zł. 
  Zapach: ciepły, słodki.
 Konsystencja: kremidło na dłonie.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe w tonacji srebrnej z tekturowym emblematem i z czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 70 ml.
Wydajność: dobra. Takie opakowanie staczy na dwa miesiące używania.
Działanie: zacne. Zacznę od tego, że nigdy wcześniej nie miałam kosmetyków od firmy The Secret Soap. Po raz pierwszy zetknęłam się z nimi na blogerskim posiedzeniu. I powiem Wam, że żałuję, iż dopiero wtedy poznałam produktu z owej kompanii. Ten krem do rąk od razu przypadł mi do gustu. Za co go lubię? Za treściwą pielęgnację, której potrzeba dzień w dzień moim dłoniom. Mam niestety naskórek szybko wysychający i kremów do rąk używać dosłownie co dwie godziny. Przeciętne mazidło w tubce ok. 100 ml zużywam w dwa tygodnie. Specyfik z 
The Secret Soap,
mimo małej pojemności, spisuje się o wiele lepiej niż inne kremy. Przede wszystkim koi i nawilża spierzchniętą skórę łap leonowych na długi czas. Wystarczy, że zaaplikuję go rano i wieczorem - objętość równa ziarnku groszku zielonego - i mam spokój na całą dobę. Dodam, że produkt nie uczula, nie podrażnia. Ponadto szybko się wchłania i pięknie pachnie, nadając naskórkowi ową woń na kilka godzin. Jedyne co mi się nie podoba to cena. 40 zł jak za krem do rąk to sporo... Nie mniej jednak, wydajność, zapach i działanie wynagradzają kosmiczny iście koszt cudaka. Dlatego też będę czekać na promocje tegoż , aby nabyć przyjemniaczka z The Secret Soap w jakiejś korzystnej cenie na zapas. Polecam.

Ocena: 4/5

Miałyście?


Kathy i Leon

środa, 20 kwietnia 2016

1051. Hajże na Meet Beauty, cz. 1!

Witajcie!

Spieszę dziś z wesołą bardzo wiadomością, że oto udało się Leonowi załapać na II edycję konferencji urodowej Meet Beauty.

Razem z 300 napalonymi kosmetycznie i pielęgnacyjnie dziewojami będziemy zgłębiać tajniki mazideł wszelakich.

Oto gdzie można będzie znaleźć Leona:

10:30 - 12:00 PANEL MAKIJAŻOWY Lirene

12:30 - 14:00 PANEL PAZNOKCIOWY Indigo Nails

15:00 - 15:45 PANEL PIELĘGNACYJNY Tołpa

Z kim zatem się widzę 23.04.2016 na warsztatach i poplotkuję o zacnym życiu blogerskim?

Kathy


wtorek, 19 kwietnia 2016

1050. Recenzja: Miravena Cosmetics preparat żelowy hipoalergiczny do higieny intymnej malina i jabłko

Witajcie!

Dziś przybywam do Was z pogawędką na temat higieny okolic intymnych.

Będę mówić o preparacie żelowym hipoalergicznym do higieny intymnej malina i jabłko z Miravena Cosmetics.

Słowo od producenta: "Preparat myjący o charakterze pielęgnacyjnym działający oczyszczająco i łagodząco, neutralizuje niepożądane zapachy, dezodoryzuje i pozwala na długotrwałe uczucie czystości i świeżości. Stymuluje regenerację i nawilżenie, a stosowany regularnie przyczynia się do wygładzenia śluzówki i skóry. Zawiera wyciągi z malin i jabłek, będące udokumentowanym źródłem polifenoli, garbników, tanin, flawonoidów, witaminy C, biotyny oraz makro- oraz mikroelementów. Ich działanie wspomaga kompleks dodatkowo dobranych składników aktywnych, w tym pro- i prebiotyków oraz kwasu mlekowego, który zapewnia utrzymanie kwasowego odczynu zbliżonego do fizjologicznego w obrębie okolic intymnych i na skórze oraz pomaga im w odbudowie naturalnej ochrony bakteryjnej.

PrzeznaczeniePolecany szczególnie dla wszystkich dziewcząt i młodych kobiet do systematycznego dbania o prawidłową i całodzienną toaletę intymną.

Skład:



Mazidło w opakowaniu:


Po otwarciu:



Od producenta:




Ładne logo:


 Otworek:



Na dłoni:



Szczegóły:

Cena i dostępność produkt dostałam na spotkaniu blogerek (Klik! i Klik!). Normalnie można go ucapić tu, gdzie kosztuje ok. 40 zł. 
 Zapach: słodki, malinowy, naturalny 
Konsystencja: żelowa. 
Opakowanie i pojemność: plastikowe opakowanie z pompką zabezpieczającym zioma. Pojemność: 250 ml. 
Wydajność: bardzo dobra. Taki cień wystarczy na kilka miesięcy pielęgnacji intymnej. 
Działanie: zacne. Zacznę od tego, że to moja pierwsza styczność z produktami firmy Miravena Cosmetics. Wcześniej do tego typu pielęgnacji używałam zioma z Intimei: Klik! i byłam bardzo zadowolona z niej. Nie mniej jednak, kobieta zmienną jest i potrzebuje czasem sobie poeksperymentować. Dlatego też, gdy na spotkaniu blogowym dostałyśmy w ramach upominku taki uroczy dar, nie narzekałam. Zaczęłam go stosować regularnie i tak oto polubiliśmy się. Przede wszystkim cenię go za delikatność w działaniu. Produkt mnie nie podrażnił ani nie uczulił. Odpowiednio natomiast mył to co trzeba. Skóra okolic dolnych była czysta, odświeżona i ładnie pachnąca. Woń specyfiku to oprócz działania druga rzecz, która rozwaliła mnie na łopatki. Wyobraźcie sobie bowiem pachnący ogród malinowy, z soczystymi owocami, uśmiechającymi się do Was. Dookoła brzęczą pszczółki i osy, wieje letni wiaterek, a Wy w cieniu drzewa zajadacie się malinami... Niestety jest jedna kwestia, nad którą boleje. Cena mianowicie... 40 zł to dużo, jak za żelik do pielęgnacji intymnej. Co z tego, że jest wydajny, łatwo go ucapić w Internecie... Myślę, że wrócę do niego ponownie tylko wtedy, gdy będzie na jakiejś super promocji.
Ocena: 4/5

Miałyście?  

Kathy z Leonem 

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

1049. Nowa linia produktów Reveal od Remingtona!

Witajcie!

Dziś przybywam do Was z informacją radości pełną.
Otóż moja ulubiona marka włosowa - Remington, wprowadza na rynek nową linię produktów, przeznaczoną do pielęgnacji brwi, stóp i skóry.

Teraz powiedzenie zadbana od stóp do głów nabiera nowego znaczenia!

Perfekcyjna linia brwi, gładkie stopy  i nieskazitelna skóra.
To coś, co my kobiety uwielbiamy!

Słusznym zdaje się stwierdzenie specjalistów remingtonowych, że oto teraz, właśnie na wiosnę nadchodzi czas, by zadbać o samopoczucie i piękny wygląd zarazem.

Więcej pomożecie przeczytać tu: Klik!

A Wy jak się szykujecie na ów wiosenny czas do bycia cudną i gładką?

Kathy i Leon

niedziela, 17 kwietnia 2016

1048. Wielkie zakupiska!

Witajcie!

Dziś przybywam do Was ze spóźnionymi zakupami, jakie poczyniłam w marcu.
Wszystkie poniższe łowy pochodzą ze sklepu Terranova.

Oto i one:

zielona marynarka, rozmiar S, 40 zł




czerwona sukienka, rozmiar S, 30 zł






zielona sukienka, rozmiar S, 30 zł





Jak już większość z Was zdążyła zauważyć - uwielbiam sukienki.
Mam ich pełną szafę i ciągle mi mało.

Dlatego też jak tylko widzę promocję w sklepie, muszę kilka sztuk kiecek przytachać ze sobą.
Do sukienek z Terranovy mam sentyment i bardzo je lubię.

Miękki materiał, dobra jakość, śliczny krój.
To strój na kilka sezonów.

Co do marynarki ona także prezentuje się zacnie i z pewnością każdej stylizacji nada szyku i klasy.

A Wy co ostatnio kupiłyście?

Kathy i Leon