.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

polecam: http://karia18.blog.onet.pl


INFORMACJA:

Od jakiegoś czasu mam pewien denerwujący problem z aktualizacją nowych wpisów na liście czytelniczej, natomiast - bez obaw - nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

Pragnę dodać ponadto, że z racji na zmianę szablonu, niektóre posty - zwłaszcza recenzje - pozostały jeszcze w tle kodu i koloru HTML ze starego szablonu.
Pracuję nad ujednoliceniem całości.
TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 29 lutego 2016

1002. Paznokcie na dziś, cz. 17

Witajcie!

Dzisiejsze pazury, jakie zobaczycie oto w tej notce, są nie byle jakie.

To moje pierwsze w życiu hybrydziaki.

Ale żeby nie było nudno i sztampowo, połączyłam ze sobą dwa lakiery.

Oto efekt:







Użyte lakiery:

od lewej: Bell LadyCode Full Colour; Effective Nails UV Nail Polish Gel Splash Pop


 Wzrok Was nie myli.

Leon poszalał i do lakieru głównego, czyli hybrydek z Effective Nails (otrzymanego na spotkaniu blogerek:  Klik! i tu: Klik!) dołączył zwykły lakier z Bell.
Powiem Wam, że ów eksperyment mogę zaliczyć do udanych.

Trochę miałam problemów z mieszaniem i nakładaniem obu mazideł na pazury - cała łapa i biurko ufajdane na różowo...
Ale efekt końcowy wynagrodził mi wszystko.
Całość bowiem wyschła - po 2 min. na każdą łapę pod lampą LED: Klik! - i teraz trzyma i prezentuje się nader zacnie.

Jestem zauroczona hybrydami.
Można nimi robić wszystko i to praktycznie od zaraz.

Wiem, że jeszcze muszę popracować nad nakładaniem i suchymi skórkami, ale i tak uważam, że jak na pierwszy raz, poszło gładko.

A Wy co  macie dziś na pazurach?

Kathy i Leon


niedziela, 28 lutego 2016

1001. Gotujemy w weekend, cz. 39 kluski z jajkiem, pietruszką i z ketchupem

Witajcie!

Dziś przybywam do Was z daniem dla miłośników klusek i makaronów wszelakich.

Oto moja wersja niedzielnego obiadu:








Składniki:

ok. 100 g ugotowanych klusek (kształt, skład dowolny)
1 jajko
łyżka masła
przyprawy: szczypta soli, pieprzu, rozmarynu, ziół prowansalskich 

Do dekoracji: 

natka pietruszki/starty ser żółty
ketchup

Czynności:


1. Na patelnię wrzucamy masło, przyprawy, mieszamy wszystko aż do roztopienia i składników pomieszania.
2. Do masła wrzucamy nasze przygotowane wcześniej kluski (wybrana ilość i rodzaj klusek gotowane 4 minuty w osolonej wodzie) i chwilę je podsmażamy. 
3. Do klusek wbijamy jajko, po czym całość smażymy, dobrze mieszając, aż do momentu ścięcia się białka i żółtka. 
 4. Upieczone danie wykładamy na talerz, posypujemy pietruszki natką albo startym serem żółtym. 
5. Na górę kopuły walimy trochę ketchupu/sosu pomidorowego.
6. Najlepiej smakuje na gorąco...
6. ...tak więc żremy!

Wypróbujecie?

Kathy i Leon

sobota, 27 lutego 2016

1000. Wielkie zakupisko!

Witajcie!

Dziś oto dzień radości pełen.

Dostałam bowiem coś, na co czekałam - żeby nie skłamać - prawie dwa miesiące.
Czemu tak długo?
A temu, że coś sprzedawca zachachmęcił i nie dopatrzył.
Co rusz słyszałam o problemach, odprawach, dostawcach, granicach...

Ale na szczęście to wszystko za mną.

Bo to cudo poniżej już jest moje:





A tak wygląda ów ziom po rozpakowaniu:




Tak.
Wzrok Was nie myli.

Lampa LED do robienia paznokci hybrydowych wreszcie jest moja!
Zapłaciłam za nią coś ok. 40 zł - już razem z przesyłką.

Gdyby nie fakt tak długiego oczekiwania, moja uciecha byłaby większa...
Ale nic to.

Zaraz idę się bawić w moje pierwsze manicure hybrydowe.

Trzymajcie kciuki!

A Wy lubicie hybrydy?

Kathy i zhybrydowany-już-prawie Leon

piątek, 26 lutego 2016

999. Na piątek!

Witajcie!

Dziś dzień piątkowy będzie okazją do wspomnień pewnego spotkania plotkowego z koleżanką letnią porą, kiedy to wylegując się na świeżym powietrzu w knajpie Esplanada na Piotrkowskiej, podziwiałyśmy świat.

Oto co nam towarzyszyło do jedzenia:



A to nasz zacny trunek:



Powiem Wam, że uwielbiam powyższe połączenia smakowe.

Delikatne plasterki mozzarelli, pomidor, sałatka i czerwona cebula z sosem balsamicznym.
Do tego świeże, chrupiące pieczywo i łyk zimnego piwa z wiśniową nalewką na dokładkę.

Jeśli chodzi natomiast o kwestię cenową, cóż.
Taki wielki talerz mozzarelli z pieczywem był po ok. 10 zł.
A wielki kufer litrowy piwa w poniedziałkowej promocji za 7 zł.

Żal nie skorzystać prawda?

A Wam co dziś chodzi po podniebieniu?

Kathy i Leon

czwartek, 25 lutego 2016

998. Przesyłka od Domsoczewki.pl!

Witajcie!

Dziś post radością brzmiący.

Do drzwi mych bowiem zapukał kurier z pewną uroczą przesyłką od Domsoczewki.pl

Oto co otrzymałam:


Tu po rozpakowaniu:

od góry: EyeSmile Biocare All-in-One płyn do wszystkich rodzajów miękkich soczewek kontaktowych; Phantasee Big Eyes Charming soczewki kontaktowe zmieniające kolor oczu; baton Milka Oreo

I w szczegółach.

Najpierw płyn:







Potem soczewki:






O soczewkach zmieniających kolor oczu marzyłam od dawna, ale jakoś takoś nie mogłam wciąż się do tego zabrać.
Dzięki Domsoczewki.pl wreszcie się to spełni!
Ponieważ zawsze marzyłam o oczodołach w odcieniu głębokiej zieleni, taki też deseń do mnie przybył.
Już nie mogę się doczekać, aż je założę!

Płyn do soczewek z kolei zaczął być już stosowany i podobnie jak ziom poprzedni przesłany do testów, też sprawdza się idealnie.

Recenzja niedługo.

Dziękuję Domsoczewki.pl za wspaniałą przesyłkę!

A Wy coś ostatnio otrzymałyście zacnego?

PS. Zdjęcia batonika niestety nie będzie, bo zanim został uwieczniony - pożarto to.
Nikt do tego procederu się nie chce przyznać...

środa, 24 lutego 2016

997. Recenzja: Isana płyn do kąpieli na Dobre Samopoczucie z mandarynką i maślanką

Witajcie!

Dziś będzie recenzyja pewnego kąpielowego umilacza.

Rzeknę Wam słowo o płynie do kąpieli z isany, znanym pod nazwą: Na dobre samopoczucie z mandarynką i maślanką.

Słowo od producenta: "ISANA płyn do kąpieli na dobre samopoczucie:
  • przeznaczony jest do skóry suchej,
  • zawiera białko mleka,
  • rozpieszcza i relaksuje.

DZIAŁANIE PIELĘGNACYJNE
Płyn do kąpieli ISANA Chwile Szczęścia na dobre samopoczucie zawiera białko mleka i łagodny kompleks pielęgnacyjny, dzięki którym pomaga utrzymać równowagę nawilżenia skóry i chronić ją przed wysychaniem.
Niezapomniana mieszanka zapachów mandarynki i maślanki uwodzi Twoje zmysły, a delikatna piana otacza Twoje ciało. Płyn zapewnia elastyczną, miękką skórę i relaksujące chwile dobrego samopoczucia.

TOLERANCJA PRZEZ SKÓRĘ
pH przyjazne dla skóry - potwierdzone dermatologicznie."


Skład:







Mazidło w butli:


 Od producenta:





Otworek:




Na dłoni:





Szczegóły:

Cena i dostępność specyfik ten znalazłam w Rossmanie za ok. 6 zł.
    Zapach słodki, pudrowy, niczym mandarynki w bitej śmietanie.
  Konsystencja pienista piana.
   Opakowanie i pojemność: butla plastikowa, w tonacji pomarańczowej z elementami czarności napisów od producenta. Pojemność: 750 ml.
  Wydajnośćbardzo dobra. Produkt powinien wystarczyć na kilka miesięcy użytku.
Działanie: zacne. Zacznę od tego, że produkty do kąpieli od Isany używam już od lat. Niektóre są lepsze, inne gorsze: Klik!, jednak i tak je lubię. Z produktem do kąpieli Na dobre Samopoczucie spotykam się nie pierwszy raz. To już moja druga, albo trzecia butla owego specyfiku. Co by tu dużo mówić: uwielbiam go! Przede wszystkim ów produkt świetnie nadaje się do wieczornego relaksu, po całym ciężkim dniu pracy. Dobrze oczyszcza ciało z brudu i kurzu dnia powszedniego, nie podrażnia i nie wysusza. Jest także wydajny - aplikacji do bieżącej wody ok. 50 ml wystarczy, by stworzyć niesamowity nastrój; ot piana, piękny zapach i błogość... Płyn do kąpieli rozpieszcza zmysły, sprawiając, że czujemy niczym w morzu pełnym mandarynek i bitej śmietany. Coś wspaniałego... A cena? Niecałe 6 zł za 750 ml czystej radości wodnej. Jeśli nie macie wanny spokojnie możecie go także używać pod prysznicem - będziecie równie zachwycone. Polecam Wam zatem tegoż przyjemniaczka kąpielowego. Ja sama z pewnością jeszcze do niego wrócę nie raz!
 Ocena: 5/5 

Miałyście?

Kathy Leonia

wtorek, 23 lutego 2016

996. Migawki z weekendu

Witajcie!

Dziś przybywam do Was ze wspomnieniami chwil minionych...

Tęskno mi za ciepłem, słońcem i możliwością eskapad na świeżym powietrzu.

Dlatego też dziś, mała odskocznia w przeszłość, kiedy to byłam rodzinną wyprawą na zwiedzaniu okolic województwa łódzkiego.

Zaczynamy od skansenu nad rzeką Pilicą:







Potem przechodzimy do niebieskich źródeł:





I witamy żubera w Spale:




Nie mogę się doczekać doprawdy lata, kiedy to znów będzie się mogło na podobne wyprawy wybierać.
Czy to rodzinnie, czy w gronie znajomych.

A Wy co robiliście w weekend?

Kathy i Leon

niedziela, 21 lutego 2016

995. Gotujemy w weekend, cz. 38 smażony szpinak z burakami, przyprawami i czosnkiem

Witajcie!

Dziś będzie warzywnie i zdrowo.

Zapodam Wam przepis na mą ulubioną potrawkę obiadową ostatniego czasu.

Oto jak wygląda po przygotowaniu:





Składniki:

ok. 10 mrożonych kulek szpinakowych
4 buraki
4 ząbki czosnku
łyżka masła
przyprawy: szczypta soli, pieprzu, rozmarynu, ziół prowansalskich 
50 ml mleka

Do dekoracji: 

natka pietruszki/starty ser żółty

Czynności:


1. Buraki myjemy, wrzucamy do osolonej wody i gotujemy ok. 20 minut, aż będą miękkie. Jak się ugotują, kroimy je na plastry.
2. Na patelni rozpuszczamy masło, do którego wrzucamy szpinakowe kulki; dodajemy do tego mleko, przyprawy. Smażymy do miękkości.
3. Do szpinaku na patelni dodajemy pokrojone w plastry buraki, dorzucamy rozdrobniony czosnek i mieszamy dalej. Trzymamy całość na gazie ok. 2 minut, co by smaki się przegryzły. 
 4. Upieczone warzywa wykładamy na talerz, posypujemy pietruszki natką albo startym serem żółtym. 
5. Najlepiej smakują na gorąco...
6. ...tak więc żremy!

Wypróbujecie?

Kathy i Leon

PS. Auto okazało się od środka gnijącym skupiskiem przeciekania...

sobota, 20 lutego 2016

994. Hajże na poszukiwania auta!

Witajcie!

Dzisiejszy dzień - mimo koniecznej, późniejszej zmiany roboczej - zapowiada się bardzo ekscytująco.

Mianowicie, wreszcie spiąwszy swe cztery litery, udaję się na poszukiwania własnego, mechanicznego przyjaciela.

Na pierwszy ogień idzie czerwony, dość stary ziom, z zabójczym apetytem na benzynę.
Rocznik 1999, cena nieco wygórowana, bo ok 4-5 tysięcy.
Na oko zadbany i wyglądający uroczo.

Zobaczymy co wyjdzie w praniu, czyt. podczas jazdy próbnej.

Trzymajcie kciuki za moje wygibasy na drodze, bo ostatni raz za kółkiem siedziałam proszę ja Was w październiku...

Kathy i Leon

piątek, 19 lutego 2016

993. Na piątek!

Witajcie!

Dziś, aby pyszności stało się zadość, przybywam do Was z kolejną propozycją piątkowego umilacza czasowego.

Będzie to jednak - dla zachowania równowagi w przyrodzie po zeszłotygodniowej rozpuście: Klik! - coś zdrowego.

Raczyć się bowiem będę tymi specjałami:












Orzechy włoskie, bo o  nich mowa, to połączenie przegryzki ze zdrowotności.
Owoce zawierają znaczne ilości witamin, w tym szczególnie dużo witaminy E i z grupy BB3B5 i B6. Orzechy zawierają ponad 50% lipidów, około 11% protein i 5% węglowodanów, a wartość energetyczna wynosi średnio ponad 520 kcal na 100 gramów. 
W orzechach tych występują znaczne ilości soli mineralnych – potasufosforu i magnezu.
Naukowcy z University of Illinois odkryli, że w liściach orzecha występują znaczne ilości progesteronu (żeńskiego hormonu steroidowego odpowiedzialnego za utrzymanie ciąży), jednak jego rola u roślin nie jest jeszcze poznana.
Ze względu na zawartość nienasyconych kwasów tłuszczowych owoce orzecha włoskiego zalecane są także w diecie przeciwmiażdżycowej.
 Dieta bogata w orzechy włoskie może również zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka piersi.

Warto dodać, że nie tylko owoce, ale i liście i zielone łupiny orzechowca mają właściwości przeciwbakteryjne i przeciwzapalne, a także przeciwbiegunkowe i przeciwkrwotoczne. 

Ze względu na dużą ilość garbników polecane są jako środek ściągający w zaburzeniach żołądkowo-jelitowych. 
Odwar stosuje się w stanach zapalnych gardła i jamy ustnej, oraz do przemywania i okładów przy trądziku, liszajach, oparzeniach. 

Zielone orzechy niszczą pasożyty układu pokarmowego.

 Napar z kory jest środkiem łagodnie przeczyszczającym. 

A Wy jecie orzechy włoskie?

Kathy Leonia