.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

drugi blog: http://karia18.blog.onet.pl


INFORMACJA:

Od jakiegoś czasu mam pewien denerwujący problem z aktualizacją nowych wpisów na liście czytelniczej, natomiast - bez obaw - nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

Pragnę dodać ponadto, że z racji na zmianę szablonu, niektóre posty - zwłaszcza recenzje - pozostały jeszcze w tle kodu i koloru HTML ze starego szablonu.
Pracuję nad ujednoliceniem całości.
TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

wtorek, 31 marca 2015

669. Paznokcie na dziś, cz. 2

Witajcie!

Dziś Leon Wam pazury ukaże.
Zmalował sobie bowiem lakierami to i owo, nie fajdając wszystkiego dookoła, zatem trzeba się pochwalić owym wyczynem zacnym.

Oto co wyszło podczas malunków wesołych:








Użyte produkty:

od lewej: Coral Prosilk, M06 kropki, wygrana od Żanetki; Bell LadyCode Full Colour, szybkoschnący lakier do paznokci, nr 25, ok. 5 zł, Biedronka

Zbliżenie na kropkowego przyjemniaczka:




A tu biały pan w natarciu:





Taki manicur wytrzymał u mnie ok. 3 dni.

Więcej nie dał rady się ostać niestety, gdyż zaczął się brzydko ocierać na czubkach pazurów, przez co wygląd estetyczny stracił i - chcąc nie chcąc - trzeba go było usunąć co by otoczenia nie straszył.

Kropkowa baza z niebieskim odcieniem nie spisała się zatem jako super-utrwalacz całego zdobienia, nie mniej jednak i tak daje efekt uroczy, do którego chętnie będę wracać.
Do ładnego pokrycia lakieru bazowego wystarczą dwie warstwy bazy - więcej może powodować natłoczenie pipków błyszczących, które zakryją całe mani.

Z kolei biały lakier z Biedronki, który miał być szybkoschnący i mocarny w działaniu, okazał się bubelkiem...
Schnie ponad 20 minut, potrzeba do krycia minimum 4 warstw produktu.
Aplikuje się topornie, śmierdząc niemiłosiernie i przyprawiając Leona o złość.

Kropkom zatem mówię tak, białemu dziwolągowi - nie.

Jak Wam się podoba twór na pazurach?

Kathy Leonia

poniedziałek, 30 marca 2015

668. Wiosenne migawki

Witajcie!

Wiosna przyszła na dobre.

Ptaszki świergotają radośnie, muszki bzyczą uroczo, a roślinki prężnie wydostają się z ziemi.

Z racji więc na weekendową piękną pogodę - nie ma to jak słońca pierwsze, nieśmiałe promyki - Leon wybrał się na osiedlowy spacer dumaniowy.
A że pod rękę miał również telefon z aparatem, pocykał sobie kilka ujęć zielonych badyli.

Oto dokumentacja tegoż wypadu:


pączucie bzowe

badyle w zbliżeniu

pączki w zbliżeniu

zacna trawka

jakieś fioletowe krzaki

nieśmiałe lilie

Nie ma to jak obcowanie z przyrodą osiedlową.

Nie dość, że taki spacer dobrze człeka dotleni, tak i doda mu sił przed nadchodzącym nowym tygodniem roboczym.
Poniedziałek dzięki temu jawi się jakoś mniej złośliwie.

A Wy co porabialiście w weekend?

Kathy Leonia

niedziela, 29 marca 2015

667. Gotujemy w weekend, cz. 29 tort czekoladowy z bitą śmietaną, dżemem truskawkowym i orzechami ziemnymi

Witajcie!

Dziś będzie kremowo i czekoladowo.

Zapodam Wam przepis na przecudowny tort czekoladowy z bitą śmietaną, dżemem truskawkowym i orzechami ziemnymi.

Oto jak wyszedł:






Przepis na biszkopt: Klik!
Ja zrobiłam wersję czekoladową, tj. dodałam doń 3 łyżki gorzkiego kakao.
Warto tu także zaznaczyć, że ów biszkopt robię z połowy składników, tak, aby tort miał tylko jedną warstwę nadzienia.

Pozostałe składniki:

 10 sztuk zmielonych orzechów ziemnych
1 śmietanka 30% - 250 ml
1 mały dżem truskawkowy niskosłodzony - 250 g
1 łyżeczka cukru pudru - do śmietanki
półtorej szklanki herbaty Lipton
1 łyżeczka cukru
1 łyżka spirytusu
1 łyżka masła

Czynności:

1. Upieczony biszkopt zostawiamy do wystudzenia, a następnie kroimy na dwie równe części.
2. Każdą z części nasączamy obficie szklanką mocnej herbaty (typu Lipton) z łyżeczką cukru, odrobiną soku z cytryny i łyżki spirytusu.
3. Na dolny spód kładziemy dżem truskawkowy i dobrze go rozprowadzamy wszędzie.
4. Na ów dżem wykładamy 3/4 naszej ubitej śmietanki - łasuchy cukiernicze mogą dodać do jej ubijania łyżkę cukru-pudru.
5. Spód dolny ostrożnie pokrywamy spodem górnym i smarujemy resztką pozostałej śmietanki. Rozprowadzamy ją także na górze i po bokach wypieku.
6. Całość dekorujemy zmielonymi wcześniej orzechami ziemnymi.
7. Wstawiamy do lodówki na ok. 2 godziny.
8. Wyciągamy cudo z zimnej otchłani i gapimy się chwilę nań.
9. Żremy!

Wypróbujecie?

Kathy i Leon

sobota, 28 marca 2015

666. Na sobotę!

Witajcie!

Dziś Leon wstał bladym świtem, aby dumać w robocie nad sensem życia i zapisywania ludzi na kursy językowe.

Nie będzie lekko przetrwać ten piękny, słoneczny dzień siedząc za biurkiem komputera w szkole i uśmiechając się - głupio radośnie vel sztucznie - do przyłażących kursantów obecnych i potencjalnych.

Dlatego też, aby jakoś wytrzymać psychicznie i fizycznie ów smętny czas Leon musiał się czymś sztachnąć z rana.

Oto jego słodko-kwaśne narkotyki:



Połączenie słodkości żelkowej z nutami kwaśnymi nada się idealnie na filozoficzne rozprawy umysłowe.

Słodko - bo przecie niedziela wolna, bo można iść na piwo, bo można się lenić.
Kwaśno - bo w sobotę przetrwać trzeba 8 godzin, bo robota nowa nie przychodzi, bo nie mam nadal własnego auta.

Z racji więc na to, że takowe podsumowania i bicie się z myślami było czynnością wielce męczącą, musiałam się należycie zrelaksować po czymś takim.
Dlatego też i resztę czasu w radosnej robociźnie - o jak dobrze, że nowy szefu nie lubi weekendowego siedzenia w gabinecie swym - spędziłam na buszowaniu ukradkiem w Internecie na swojskiej stronie Wiocha.pl.

A Wy co porabiacie w sobotę?

Kathy

piątek, 27 marca 2015

665. Przesyłka od Agaty!

Witajcie!

Wreszcie oto długo oczekiwany dzień piątkowy nam nastał.
Cudny koniec tygodnia i weekendu początek!

Leon jednakowoż cieszy się mniej niż zwykle - czyt. sobota pracująca uśmiecha się w grafiku złowieszczo - ale za to ma coś, co osłodzi mu i jutrzejszy czas w robociźnie.

Mianowicie to:

od góry od lewej: Daria Babś, Agentka RD95 melduje się!; Consilia Maria Lakotta, Madeleine; Sylwia Day, Żar nocy; Lee Caroll, Królestwo Czarnego Łabędzia





Powyższe cuda czytelnicze to dary w zamian za wygraną na blogu naczytanej Agaty .

Jedną pozycję zaczęłam już obczajać.
Dziwnym trafem od razu wpadła mi w łapy powieść Żar nocy.
Wiecie - takie tam przesilenie marcowe, rozmnażające się we wrzaskach koty, szaleńczo napalona gimbaza w parkach, śliniące się do siebie pijane małolaty w rozklekotanych autobusach łódzkich...

Po przeczytaniu pierwszej setki stronic mogę rzec jedno - jest żar, jest moc, jest namiętność.

Aż chce się mieć chłopa przy boku normalnie podczas tejże lektury...

Dziękuje Agatko kochana za wszystkie dzieła!

A Wy co ostatnio czytujecie?

Kathy Leonia

czwartek, 26 marca 2015

664. Recenzja: B-lens płyn do soczewek kontaktowych do oczu wrażliwych

Witajcie!

Przybywam do Was ze słowami kilkoma na temat pewnego mazidła soczewkowego.

Będę mówić o płynie do soczewek kontaktowych do oczu wrażliwych z firmy B-lens.

Słowo od producenta: "B-LENS to wielofunkcyjny preparat, który gwarantuje optymalną ochronę zarówno soczewek kontaktowych oraz Twoich oczu.
Płyn B-LENS skutecznie czyści oraz usuwa osady białka i tłuszczu. Jest przeznaczony do płukania, nawilżania, dezynfekcji oraz do przechowywania soczewek kontaktowych.
B-LENS ułatwia aplikację soczewek, zapewnia komfort, nawilżenie oraz pielęgnację oczu przez cały dzień. Płyn jest zalecany przede wszystkim dla osób o oczach wrażliwych.
Zalety B-LENS docenią szczególnie kobiety, ponieważ doskonale usuwa osady pochodzące z makijażu oczu."

Skład: Klik!

Specyfik w butli:


Obietnice producenckie:



Na dłoni:


Szczegóły:

Cena i dostępność specyfik ten ucapiłam w Rossmanie, gdzie dałam za niego ok. 30 zł.
    Zapach bez zapachu.
  Konsystencja płyn do maczania soczewkowych glutów w nim.
   Opakowanie i pojemność: tubka plastikowa, w tonacji niebiesko-białej. Pojemność: 360 ml.
  Wydajność: dobra. Specyfik spokojnie starczy na jakieś cztery miesiące codziennego użytkowania.
Działanie: zacne. Od płynu do soczewek oczekuję przede wszystkim dobrego oczyszczania soczewek z osadów białkowych i zanieczyszczeń dnia codziennego. Dobrze by było, gdyby przy okazji mazidło nie podrażniało oka. Produkt z B-lens spełnia wszystkie te powyższe wymagania. Przede wszystkim, bez jakiejś silniejszej siły tarcia, usuwa ładnie tzw. farfocle, pozostające na mym "sztucznym oku". Sam proces "mycia" również nie jest skomplikowany. Ot wystarczy jedynie delikatnie zamoczyć soczewkę w płynie, przepłukać ją  i już! Glutek z dioptrami jest czysty, odkażony i gotowy do wsadzenia na gałkę oczną. Warto dodać, że specyfik rossmanowski jest delikatny dla powiek, nie zawiera substancji drażniących czy uczulających narząd wzroku. Jeśli do tego wspomnę o świetnej wydajności, łatwej dostępności i taniości - mazidło soczewkowe nad mazidłami! Mogę dodać, że to już moje czwarta - i na pewno nie ostatnia - butla produktu. Polecam wszystkim noszącym szkła kontaktowe!
 Ocena: 5/5 

Miałyście?

Kathy Leonia

środa, 25 marca 2015

663. Recenzja: Lovely Make Up Kit zestaw neutralnych cieni do powiek

Witajcie!

Dziś sobie pogadamy o paletce.

Będę dumać o słynnej Lovely Make Up Kit, czyli o zestawie neutralnych cieni do powiek.

Słowo od producenta: "Bogata paleta cieni do powiek w naturalnych kolorach do wykonania makijażu `nude`. W podłużnej kasetce umieszczono cienie będące idealnym zestawem dla każdej kobiety ceniącej naturalny i delikatny makijaż. Twoje nowe spojrzenie wyróżni Cię a makijaż oczu będzie trwały i atrakcyjny przez wiele godzin. Cienie nie osypują się i nie rolują w załamaniach powiek."

Skład: Klik! 

Opakowanie w pełnej krasie:



 

Kolorki cieni:









Makijaż z użyciem paletki Lovely: Klik!

Szczegóły:

Cena i dostępność: swój egzemplarz zakupiłam w Rossmanie mniej więcej pół roku temu i dałam ok. 13 zł.
Zapach: bez zapachu.
Konsystencja: dobra i twarda i zbita.
 Opakowanie i pojemność: na kształt eleganckiej, prostej w designie paletki z 12 cieniami. Pojemność całości: 15,6 gr.
Wydajność:  bardzo dobra; używam jej co dziennie obecnie i jak na razie jedynie dwa cienie dobiłam do dna prawie.
Działanie: przyjemne. Zacznę może od tego, co każdy wie, ale nie mówi o tym głośno, mianowicie owa paletka cieni neutralnych z Lovely miała być tańszym odpowiednikiem słynnych Naked z firmy Urban Decay. A jak to zwykle z zamiennikami bywa, nie zawsze są one tak genialne i tak cudnie działające jak ich oryginalne pierwowzory. Ja jednakowoż - z racji na rozsądek i jeszcze w miarę silną wolę - do zawartości paletki Urban Decay mogłam - i mogę - jedynie powzdychać. Dlatego też, gdy tylko zobaczyłam w Rossmanie zestaw Lovely z neutralnymi cieniami, stwierdziłam, że to będzie moja tańsza wersja Naked. I tak oto przygarnęłam ją przygarnęłam do łona kosmetycznego. I nie żałuję! Za niecałe 13 zł dostałam bowiem mazidła o świetnych odcieniach i zaskakująco dobrej pigmentacji. Cienie są zamknięte w solidnej paletce wraz z dołączonych do nich aplikatorem. Ich kolorystyka - w większości błyszcząca - współgra idealnie z moim odczuciem estetycznym i preferencjami makijażowymi. Dzięki szerokiej gamie odcieni, można stworzyć stylizacje zarówno codzienne, wysublimowane, jak taki z pazurem, nadające się na wieczorowe hulanki. Cienie na bazie: Klik! wytrzymują spokojnie cały dzień, nie osypując się przy tym, ani nie robiąc efektu tzw. podbitego oka. Nie podrażniają przy tym mi gałki ocznej, nie uczulają. Jeśli do tego dodać niską cenę, świetną wydajność i łatwą dostępność - ot ideał mazideł powiekowych! Polecam Wam z przekonaniem paletkę z Lovely - to istne must have każdej damy o skromnym budżecie. 
Ocena: 5/5

Miałyście?

Kathy i Leon

wtorek, 24 marca 2015

662. Recenzja: Acnosan T płyn do stosowania na skórę

Witajcie!

Dnia dzisiejszego o poranku poopowiadam Wam cosik o preparacie pewnym, który jest zbawieniem na wszelakie problemy skórne.

Będę mówić o Acnosanie T, płynie do stosowania na skórę.

Słowo od producenta: "Płyn do stosowania na skórę. Przeznaczony do cery z problemami trądzikowymi lub łojotokiem. Płyn do stosowania w przypadku trądziku pospolitego, skupionego, krostkowego, łupieżu łojotokowego tłustego i suchego, zapaleniu mieszków włosowych.

Preparat działa:
- antybakteryjnie, wnikając głęboko w pory oczyszcza skórę,
- złuszczająco,  usuwając rogową warstwę naskórka,
- przeciwłojotokowo, zapobiegając powstawaniu zaskórników, zmniejsza wydzielanie łoju, nie blokując ujść gruczołów łojowych.

Sposób użycia:
Zwilżyć wacik i delikatnie przemywać 2-3 razy dziennie miejsca wymagające szczególnej pielęgnacji."

Skład:  Klik!

Mazidło w butli:






Na dłoni:



 Szczegóły:

Cena i dostępność: preparat zawsze kupuję w aptekach, gdzie kosztuje mniej więcej 9 zł.
Zapach: alkoholowy, menelowy.
 Konsystencja: płynny płyn do smarowania problemów wypryskowych.
 Opakowanie i pojemność: szklana butla z czarnymi obietnicami producenta. Pojemność: 80 gr
 Wydajność: genialna. Jedno opakowanie płynu zużywam mniej więcej pół roku.
Działanie: ten specyfik to dla mnie wybawienie, jeśli chodzi o wszelakie krostki, wypryski czy wysypki cielesne. Sprawdza się także po depilacji, jako zapobiegacz wrastania włosków: Klik! Jak działa? Banalnie - ot dzięki zawartości alkoholu i kilku innych specjalnych składników, preparat przypala i niejako odkaża krostkowe miejsca, oczyszczając je z mających chęć się rozwinąć wyprysków. Mimo wielkiej mocy alkoholowej, produkt nie podrażnia mnie, ani nie uczula. Skóra potraktowana mazidłem szybko się pozbywa nieprzyjaciół brzydkich i regeneruje się. Pryszcz "wchłania się" w przeciągu kilka dni, blizny czy skazy nie zostawiając. Oprócz skuteczności działania, płyn Acnosan jest niezwykle wydajny, tani i łatwo dostępny. Nie zliczę już doprawdy, ile butelek tegoż cuda zakupiłam w przeciągu ostatnich kilku lat. Jeśli macie problemy skórne typu wypryski i krostki - lećcie w te pędy do apteki po Acnosana zioma!
 Ocena: 5/5 

Miałyście?

Kathy Leonia

poniedziałek, 23 marca 2015

661. Recenzja: Flamingo Eyeliner Gel tusz do kresek

Witajcie!

Dziś będzie czarno i smoliście.

Zapodam Wam słów kilka odnośnie pewnego eyelinera na powieki nanoszonego.

Będę mówić o produkcie z firmy Flamingo znanego pod nazwą Eyeliner Gel.

Słowo od producenta: "Eyeliner Flaming to wodoodporny eyeliner, który podkreśla piękno każdego oka. Kremowa formuła tworzy cienkie i precyzyjne linie. Produkt jest odporny na warunki atmosferyczne typu deszcz czy śnieg; nie straszne mu także łzy ".

Więcej: Klik!

Mazidło w pojemniczku:



Na dłoni:

Na oku:



 Szczegóły:

Cena i dostępność specyfik ten ucapiłam na Allegro, gdzie dałam za niego ok. 6 zł z przesyłką.
    Zapach bez zapachu jakiegoś specyficznego.
  Konsystencja czarna smoła na powieki.
   Opakowanie i pojemność: pojemniczek plastikowy, z białymi napisami i chińskimi znaczkami. Pojemność: 4 gr.
  Wydajność: bardzo dobra. Specyfik mam od ponad roku, używam regularnie, a jeszcze nie dobiłam nawet połowy.
Działanie: zacne. Zacznę do tego, że powyższego przyjemniaczka kupiłam na tzw. przypływ chwil - ot takie spontaniczne zakupy na Allegro. Z początku podchodziłam do niego niezbyt ufnie, co może zrobić bowiem produkt - i to jeszcze chiński - na mych powiekach? Czy czasem nie dodali tam jakiegoś sproszkowanego, czarnego kota albo kruka? Nie mniej jednak porzuciłam obawy swe, gdy tylko po raz pierwszy nałożyłam eyeliner na powieki. Ta cienka, kusząca, idealna czarna linia powaliła mnie na kolana i sprawiła, że znalazłam mazidło cud. Specyfik oprócz pięknej kreski, daje jej również niezwykłą trwałość; czarny łuk wytrzyma spokojnie dzień cały i noc całą w stanie niewzruszonym. Niestraszne mu również deszcze, śniegi czy łzy - produkt trwa w zaparte. Mazidło z Flamingo nie podrażniło mnie, nie uczuliło, nie spowodowało wyrośnięcia brodawek czy pryszczy. Jeśli do tego wspomnę o jego świetnej wydajności, taniości to sami przyznacie, że wart jest zakupu. Jedynym minusem jest fakt, iż eyelinera tegoż stacjonarnie nie doświadczymy, ale od czegoż są przecie Internety. Polecam!
 Ocena: 4/5 

Miałyście?

Kathy i Leon

PS. Dziw nad dziwy - znikają mi obserwatorzy.
O niegodziwi!
Co Wam Leon uczynił takiego?

niedziela, 22 marca 2015

660. Jak zapobiegać wrastaniu włosów po depilacji?

Witajcie!

Dziś miało być pichcenie, ale że ciasto się za szybko zjadło - czyt. Leon nie zdążył zrobił zdjęć - siłą rzeczy post powstać nie mógł.

Pogaworzę za to z Wami na tematy depilacyjne.

Jak każda baba bowiem, dbająca o wygląd i higienę ciała swego, tak i ja - depiluję się.
Do owej czynności używam wspomnianego już wcześniej w notce magicznego sprzętu srogiego, depilatorem zwanym: Klik!

Jest to bowiem najlepsza i najskuteczniejsza jak dla mnie metoda odwłaszania się.

Depilator usuwa strukturę włosową wewnętrznie, dzięki czemu odrastające kłaki są cieńsze, słabsze i bez życia.
Zabieg powtarzam średnio co dwa tygodnie, aby mieć pewność, żem piękna i gładka: Klik!.

Niestety, jak na tym świecie bywa, zawsze jakiś wąglik w cudzie się znajdzie.

Głównym problemem depilatora jest kwestia wrastających włosków, które zbyt słabe, aby przebić skórę, zostają w naskórku i  - pozostawione same sobie - powodują zapalenie mieszków włosowych i paskudne ranki.

Jak zatem niwelować powyższe wredoty?

Najlepszym lekarstwem na wrastanie włosków jest systematyczna pielęgnacja pewnym mazidłem oraz  peeling miejsc depilowanych.

Oto mój arsenał:

gąbka z chropowatymi krawędziami, ok. 3 zł. Tesco; Acnosan, płyn do stosowania na skórę, ok. 9 zł. apteka




Jak stosuję wspomniane preparaty?

Już wyjaśniam.

Zaraz po depilacji robię sobie na sucho peeling miejsc odwłaszanych gąbką - tak wiem, to brzmi srogo i masochistycznie, ale już się przyzwyczaiłam.
Następnie tak potraktowane obszary cielesne, smaruję delikatnie cienką warstwą Acnosanu - szczypie, że ojojoj, ale działa.

Powyższe czynności powtarzam średnio co dwa, trzy dni podczas kąpieli wieczornej, aby mieć pewność, że żaden włosek mi się nie zagnieździ nie tam, gdzie trzeba.

Dzięki tym oto metodom i środkom zapobiegawczym mogę cieszyć się gładką skórę, bez podrażnień i zakażeń.

A Wy macie problem z wrastającymi włoskami?

Kathy Leonia

sobota, 21 marca 2015

659. Wielkie zakupiska!

Witajcie!

Przyszła pora na moje skromne - i jak dotąd jedyne - zakupy niezbędników wszelakich, o jakie wzbogaciłam się w marcu.

Oto co przygarnęłam w wesołej kupie:

od lewej: Mokate Capuccino z magnezem, 3 zł, Fresh Market; Vitax Zioła - pokrzywa, 3,50 zł x 2, apteka; Bio-Silica tabletki na włosy, 30 zł, Rossman, Mokate Capuccino czekoladowe, 3 zł, Fresh Market; Bi-es płyn do soczewek kontaktowych do oczu wrażliwych, 28 zł, Rossman.

Produkty z podziałem  na kategorie: włosy - odżywianie od wewnątrz:


.

Pielęgnacja oczu ślepych, czyli płyn do soczewek kontaktowych:


I coś dla ciała zamiast kawy - capuccino:


Za wszystkie powyższe łupy zapłaciłam coś ok 60 zł.

I jestem z siebie dumna niezmiernie, iż zakupiłam tylko to, co było mi potrzebne.

Mianowicie pokrzywę pijam od ponad 3 lat codziennie na śniadanie, jako herbatka.
Podobna rzecz ma się z tabletkami na włosy - zawsze jakiś suplement włosowy muszę mieć pod ręką, co by się nim sztachać od wewnątrz.

Co do płynu soczewkowego, tu również nikogo nie zaskoczy fakt, iż Leon jest krótkowidzem i od lat 12 - zamiast okularów - przykleja sobie na gałce ocznej maziaste glutki vel soczewki, które pozwalają mu cokolwiek widzieć.

Zakup dwupaka capuchinowskiego z kolei, był niejako nagrodą dla brzucha za to, iż od ponad 3 tygodni nie piję kawy niezdrowej.
Twierdzę bowiem, że mała filiżanka capuchino z mlekiem w weekendy nie zaszkodzi Leonowi dalej trwać w dziarskim postanowieniu antykofeinowym.

A Wy co kupiłyście ostatnio?

Kathy i Leon

PS. Wspólna akcja pod nazwą: "Wielkie oszczędzanie z Leon" startuje od kwietnia.
W marcu bowiem chcę sama przetestować siebie, czy uda mi się wytrwać jeszcze dwa tygodnie bez zbędnego marnowania kasy w te i we wte.