.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

drugi blog: http://karia18.blog.onet.pl


INFORMACJA:

Od jakiegoś czasu mam pewien denerwujący problem z aktualizacją nowych wpisów na liście czytelniczej, natomiast - bez obaw - nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

Pragnę dodać ponadto, że z racji na zmianę szablonu, niektóre posty - zwłaszcza recenzje - pozostały jeszcze w tle kodu i koloru HTML ze starego szablonu.
Pracuję nad ujednoliceniem całości.
TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

piątek, 31 października 2014

521. Dwa dni oddechu

Witajcie!

O jak się cieszę niezmiernie, że nastał wreszcie weekend...
Nawet nie macie pojęcia.

Co prawda nie jest on typowym weekendem, bowiem w sobotę przypada 1 listopada, a wraz z nim czas zadumy, wycieczek grobowych, refleksji, wspomnień, ale i tak się raduję - paradoksalnie - owym czasem.

Wolę już bowiem nudne, cmentarne spotkania z rodziną, gadanie o krostach na tyłku dziadka Horacego czy przytulanie się z pachnącą naftaliną ciotką Kunegundą, niż siedzenie w robocie i użeranie się z szefową/klientami.

Tak więc idę się teraz przygotowywać psychicznie na jutrzejszy dzień wyjazdowy, a Wam życzę równie udanych wspominek zadumowych.

Kathy i Leon

czwartek, 30 października 2014

520. Hajże na szosę, czyli wrażenia z nowej autoszkoły

Witajcie!

Z racji na fakt, że moje pierwsze podejście do egzaminu praktycznego z prawa jazdy skończyło się fiaskiem, czeka mnie niebawem podejście drugie.

Tak więc, aby nie tracić kurażu i odwagi podczas manewrów na drodze, zapisałam się byłam do innej autoszkoły,  gdyż tamta poprzednia mi już wychodziła czterema literami i miałam dość wywalania kasy w błoto.
Co z tego, że wykupiłam tyle dodatkowych jazd, skoro nie czułam się pewnie na drodze, panowie prowadzący nie strofowali mnie tylko gadali o pierdołach?
Prze to wszystko powyższe gdy nastał egzaminu czas, nawet na miasto nie wyjechawszy poległam na głupim rękawie..

Żal i szok i zgroza...
 
Nie mniej jednak nie ma co rozpamiętywać, czas iść - a raczej jechać - do przodu.

Wczoraj zatem miałam pierwsze spotkanie z nowym, dość leciwym instruktorem w nowej autoszkole, notabene mojej osiedlowej.
I tak oto po wstępnej wymianie grzecznościowych opinii, gdy tylko tylko zasiadłam w aucie i ruszyłam, instruktor mnie oświecił, że gdzie ja tu mam aspiracje na kierowcę, skoro mam takie braki?

Nie umiem ruszać płynnie, nie umiem wykonywać ładnie i zgrabnie manewrów z zawracaniem, boję się ronda i małych uliczek.
I co to za patałachy mnie edukowały i jakim prawem wypuścili mnie na drogę, szkoląc po łebkach i dopuszczając do egzaminu państwowego...

W pierwszym momencie na owe słowa srogie, miałam ochotę palnąć mowę, ale po chwili doszłam do wniosku, że przecie ziom-senior instruktor ma rację...
Przestałam się odzywać niepotrzebnie, zaczęłam słuchać i podporządkowywać się, a także uczyć się na nowo.

Chyba tego mi było trzeba - dyscypliny, doświadczenia, rygoru i braku pobłażania.
Zero żartu, zero przaśności.
Polecenie, zadanie, skręt, manewr i już.

Nie miałam wystarczającej kurateli nad sobą, aby sprawnie i bezbłędnie jeździć.

Mam nadzieję, że teraz będzie już tylko dobrze i że nowy pan instruktor podoła wyznaniu i pomoże w osiągnięciu celu prawkowego.

Kathy i Leon



środa, 29 października 2014

519. Wielkie zakupiska!

Witajcie!

Co robi Leon, gdy ma doła, a groszem zbytnio nie szasta?
Idzie na promocyjne zakupy do Biedronki...

Oto, co dziś rankiem upolował:

wszystko razem
Zbliżenie na mazidła:

lakiery z BeBeauty, ok. 4 zł każdy, Biedronka
Zbliżenie na grzebień:

grzebień do włosów, z dziwnego nieokreślonego tworzywa, ok. 5 zł, Biedronka

zbliżenie na uroczą dziurę w rączce

Lakiery mają śliczne, jesienne kolory, od razu korci mnie to, aby pomalować każdy pazur na osobną barwę.
Grzebień, pomijając równie zacny odcień, świetnie leży w dłoni, nie ciągnie kudłów i wygląda przaśnie na szafce w pokoju.

Od razu się lepiej człekowi robi jak patrzy na powyższe cuda.
Gdyby tylko jeszcze do tej głupiej roboty nie trzeba było iść dziś...

Kathy i Leon

wtorek, 28 października 2014

518. Ciężki dzień...

Witajcie!

Jak wczorajszy dzień był miły i przyjemny, tak dzisiaj można rzec, że była masakra.
Ludzie upierdliwi, system wieszający się, MPK kapryśnie.

Na dodatek - chwilę przed wyjściem - szefowa zażyczyła sobie, abym została chwilę dłużej niż powinnam.
Jednakowoż, z racji na fakt, że nie miałam ochoty to raz, a dwa, że heloł co to jest za polityka w tej firmie, rzekłam iż nie zostanę.

Tak więc na moje powyższe negatywne dictum, dyrektorka się odwróciła z przekąsem - szkoda, że nie z przytupem - i poszła do siebie do gabinetu.
A ja tymczasem wyszłam ze szkoły z jednoczesnym przekonaniem, że mam przerąbane i że w sumie mi to wisi.

Pozwólcie więc, że teraz pójdę się pocieszyć jakimiś słodkościami, by mieć siły stawić czoła przed jutrzejszym niechybnym fochem dyrektorskim.

Kathy i Leon

poniedziałek, 27 października 2014

517. Przesyłka od KasiS1980

Witajcie!

Nie ma to jak dobrze rozpocząć tydzień!

Skąd takie oświadczenie?
A już spieszę z wyjaśnieniami.

Mianowicie szefowej nie było dziś w pracy (wyjazd służbowy czy coś), ludzie przychodzący do szkoły byli wyjątkowo mili, a nawet pojazdy MPK przybywały o czasie.

Dodatkowo po powrocie z robocizny, ujrzałam na biurku taką oto miłą paczuszkę.

Oto co było w środku:




próbki podkładów

To powyższe to wygrana w rozdaniu u KasiS1980.
Nie ukrywam, że bardzo chciałam wypróbować już wcześniej takie podkłady mineralne, ale oczywista koniec końców nic z tego nie wychodziło, bo zawsze było jakieś "ale".

A to brak kasy, a to brak czasu na zamówienie, a to smuteczek prawo-jazdowy...

Tym bardziej więc dziękuję Kasiu droga za ów miły pakunek, który był niejako spełnieniem chciejstwa kosmetycznego.
Zabieram się zatem od razu za testy i niedługo rzeknę Wam słów kilka o tych cudakach.

Kathy Leonia

niedziela, 26 października 2014

516. Recenzja: Organic Shop Nawilżający Mus do Ciała "Truskawka i Czekolada"

Witajcie!

Przyszła pora na słów kilka o produkcie deserowym iście do ciała.

Będę mówić o nawilżającym musie do ciała truskawka i czekolada z Organic Shop, który dostałam w ramach współpracy ze Skarbami Syberii: Klik!

Słowo od producenta: "Kalifornijska truskawka odżywia skórę i wypełnia ją soczystym aromatem letnich owoców, mus zawiera również mleko kokosowe, które nadaje jej miękkości, a organiczne masło kakaowe nadaje jej elastyczności i jędrności. Olej gardenii z Tahiti nasyca wilgocią i chroni skórę przed podrażnieniami oraz łuszczeniem.
Mus zapewnia skórze doskonałą opiekę, odmładza ją, tonizuje i przywraca jej elastyczność.

Produkt nie zawiera:
sztucznych konserwantów
barwników i substancji zapachowych
nie testowany na zwierzętach

Zalety produktu:
zawiera ekstrakt z kalifornijskiej truskawki
mleko kokosowe
organiczny olej z orzecha włoskiego
olej gardenii z Tahiti
masło kakaowe

Sposób użycia:
Mus nanieść na suchą skórę najlepiej po kąpieli lub prysznicu, masującymi ruchami, pozostawić do wchłonięcia."

Mazidło w słoju:




W głębi:


Szczegóły producenckie:



Na ręku:




Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt otrzymałam w ramach współpracy ze Skarbami Syberii. Można go dostać tu: Klik! , gdzie kosztuje 39,90 zł.
  Zapach: piękny, kuszący, cudowny - truskawkowo-czekoladowy. Bardzo naturalny i apetyczny!
.   Konsystencja: delikatnie różowana, iście budyniowa; muszę się powstrzymywać, by tego nie jeść...
    Opakowanie i pojemność: wielki słój czarny z czerwonymi i białymi napisami rosyjskimi; pojemność: 450 ml.
    Wydajność: cudowna! Produkt mam od ponad miesiąca, kremuje się codziennie od stóp do głów, a zużycie widoczne jest na obrazku powyżej.
     Działanie: super. Mazidło genialnie nawilża i pielęgnuje mi skórę, sprawiając, że jest jedwabista i gładka. Produkt stosowane systematycznie poprawia jakość nawilżenia naskórka, niwelując wszelaką suchość nawet w tak newralgicznych miejscach jak pięty, łokcie. Warto dodać, że dzięki naturalnym składnikom, specyfik nie uczula, nie zapycha, nie powoduje podrażnień. Co więcej? Masełko jest wydajne, szybko się wchłania - wręcz wsiąka w skórę - nie brudząc przy tym ubrań ani otoczenia dookoła. Jeśli do tych wszystkich powyższych zachwytów doda się fakt cudownego, przepięknego i przesmacznego zapachu - ot smarowidło ambrozja normalnie. Jedynym tylko minusem może być kiepska dostępność stacjonarna. Co do kwestii cenowej - tutaj również mogłabym polemizować nieco, ale gdy weźmiemy pod uwagę naturalny skład, wydajność i działanie produktu to naprawdę czasem można zainwestować te 40 zł w coś tak zacnego. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam!
  Ocena: 5/5

Miałyście?

Produkt ze współpracy, ale recenzja obiektywna.

Kathy Leonia

piątek, 24 października 2014

515. Słowo na weekend

Witajcie!

Spieszę donieść, że z racji na ciężki tydzień i równie ciężki jutrzejszy dzień pracujący, Leon się musi zregenerować.

Tak więc notka przy dobrych wiatrach pojawi się dopiero w niedzielę.

Tymczasem tym wszystkim, co świętują już rozpoczęcie weekendu, życzę udanego wypoczynku, łącząc się jednocześnie w bólu z tymi, co muszą ciężko harować...

Kathy

czwartek, 23 października 2014

514. Recenzja: Receptury Babuszki Agafii żel-krem Agafii pod oczy z jonami srebra

Witajcie!

Dziś na tapetę produkt w ramach współpracy ze Skarbami Syberii: Klik!

Mówić będę o  żelu-kremie Agafii pod oczy z jonami srebra z Receptur Babuszki Agafii.

Słowo od producenta: "Srebro koloidalne(Ag ,łac. Argentum)- preparaty zawierające srebro wpływają na pracę gruczołów łojowych oraz niszczą większość bakterii mogących wywoływać stany zapalne skóry (zapalenie mieszków włosowych, trądzik pospolity, itp.). Stymulują także proces regeneracji komórek, chronią skórę przed wpływem szkodliwych czynników zewnętrznych (wiatr, kurz, mróz). Srebro nie tylko reguluje wydzielanie łoju, utrzymując zbyt suchą lub zbyt tłustą skórę w stanie równowagi, ale zapewnia również prawidłowy poziom nawilżenia naskórka.

Składniki:

• Ekstrakt z kwiatów chabra bławatka (Centaurea Cyanus Flower Extract)- roślina zawiera głównie flawonoidy, które spowalniają procesy starzenia się skóry, antocyjany, sole mineralne i witaminę C. Dzięki centaurynie, która działa silnie przeciwrodnikowo, łagodząco i przeciwzapalnie leczy stany zapalne powiek i spojówek, przeciwdziała opuchnięciom pod oczami.

• Olej z nasion marchwi (Daucus Carota Seed Oil)- szczególnie polecany do cery dojrzałej, starzejącej się, zawiera witaminy B, C, D i E oraz jest bardzo bogaty w beta-karoten. Działa nawilżająco, antyoksydacyjnie, antyseptycznie, oczyszczająco, pobudza regenerację skóry, działa przeciwzaskórnikowo, oraz wspomaga gojenie się ran. Eliminuje nadmiar wody w tkankach przez co przyczynia się do redukcji opuchlizny, poprawia miękkość i gładkość skóry, staję się ona bardziej elastyczna, zyskuje jędrność, a zmarszczki zostają wygładzone. Karetonoidy chronią skórę przed promieniowaniem i przyczyniają się do zmniejszenia szkód powstałych na skutek promieniowania UV

• Panthenol - jest pochodną witaminy B5 a ze względu na swoją stabilność od dawna jest stosowany w kosmetyce. Jest on jedną z substancji, której nie wyparły żadne nowości, po prostu jest on niezastąpiony. Działa silnie przeciwzapalnie, łagodzi podrażnienia, przyspiesza regenerację, jest nietoksyczny i nie wywołuje podrażnień. Nawilża, zmiękcza naskórek, bardzo łatwo się wchłania, poprawia kondycje skóry.

• Witamina E (Tocopherol)- jest silnym antyoksydantem, dzięki czemu neutralizuje wolne rodniki, które niszczą kolagen i elastynę. Zapobiega utracie sprężystości i elastyczności skóry, wygładza zmarszczki, zwiększa poziom nawilżenia, łagodzi podrażnienia i nadmierną wrażliwość wywołaną promieniowaniem UVB. Przeciwdziała stanom zapalnym i przyspiesza gojenie ran, zmniejsza powstające blizny. Przyspiesza procesy regeneracyjne skóry dzięki czemu poprawia jej kondycję.

Sposób użycia:
Cienką warstwę kremu nanieść na skórę pod oczami i delikatnie wmasować."

Mazidło w kartonie:



W tubie:

Na dłoni:


Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt dostałam w ramach współpracy ze Skarbami Syberii; można go dostać tu: Klik! Ważna informacja - mazidło obecnie jest na promocji i zamiast 14.90 kosztuje niecałe 10 zł.
  Zapach: delikatny, ziołowy, trochę leśny.
.   Konsystencja: generalnie biała, ale czasami jak więcej mazidła mi się wyleje, to mogłabym rzec, iż barwa staje się nieco zielonkawa - niczym błoto Shrekowe.
    Opakowanie i pojemność: biała tuba z mnóstwem rosyjskich napisów wygibasowych; pojemność: 40 ml.
    Wydajność: bardzo dobra; specyfik mam od ponad półtora miesiące i jakieś 3/4 jeszcze pozostało.
     Działanie: fajne. Od kremiku pod oczy oczekuję przede wszystkim nawilżenia i delikatności w działaniu; dobrze by ponadto było, gdyby nieco wygładził i przyklepał pierwsze, powstające zmarszczki. Mazidło z Receptur Babuszki Agafii sprostało każdemu z powyższych trzech wymagań. Przede wszystkim genialne nawilża i pielęgnuje mi okolice pod oczami; skóra dostała blasku i takiego kopa. Dodatkowo warto dodać, że sińce i ciemne worki uległy zmniejszeniu i już nie starszą domowników czy znajomych. Co natomiast z działaniem przeciwzmarszkowym? Ku mojemu zdziwieniu, specyfik rosyjski i tu się sprawdził - delikatnie co prawda, ale zawsze coś - przygładził mi te pierwsze bruzdy w kącikach oczu i pod nimi. Jestem tymże produktem oczarowana i jak tylko skończę owe testowe opakowanie, z pewnością zakupię kolejne! Jedyne nad czym ubolewam to fakt, że produkty te są dostępne - jak na razie - tylko przez Internet...
  Ocena: 5/5

Produkt ze współpracy, ale opinia obiektywna.

Wypróbujecie?

Kathy i Leon

środa, 22 października 2014

513. Smuteczek...

Witajcie!

Tak jak można było się domyślać, z Leona jeszcze kierowcy nie będzie...

Ogarnięty szałem emocjonalnym i perspektywą egzaminacyjną, nie wyjechał nawet na miasto...
Poległ jak neptek już na samym placyku, gdyż nie wyhamował z adrenaliny odpowiednio w dane oznaczenia słupkowe, w wyniku czego najechał dosłownie kilka milimetrów na linię kopertową.

Błagalne spojrzenia w stronę nieugiętego egzaminatora jak i próby ustalania właściwej perspektywy linii krawędziowej nic nie dały - pan i władca z miną niezwruszoną wystawił był opinię "negatywną" na arkuszu oceny.

Podejście nr 1 zakończyło się fiaskiem fiasków...
I tym oto sposobem Leon się zasmuca na cały dzień dzisiejszy i to bardzo...

Oblać na samym rękawie to przecie gorzej niż żałosne...

Kathy

wtorek, 21 października 2014

512. Ogłoszenie specjalne

Witam!

Dziś ani jutro posta sensownego nie będzie.
Leon za bardzo się stresuje i nerwuje w związku z jutrzejszym egzaminem.

Nie może spać, nie może myśleć, wali błęda za błędem i gafę za gafą.
Świruje i odlatuje w czarną dziurę jaźni.
Takiego stresu, takich nerwów nie miałam nawet na egzaminie magisterskim...

Nie nastawiam się, że zdam od razu...
Dzisiejsze bowiem jazdy i mina instruktora dały mi wyraźnie do zrozumienia, że do Szumachera ulicy mi daleko...
Znaki mi się poplątały i pierwszeństwa.
Krawężniki i dziury były moimi ziomami...

Chcę mieć to już za sobą, mniejsza o wynik naprawdę.
Chcę zobaczyć jak to wygląda, jak to się je i z czym.
Chcę się przekonać, czy to naprawdę łódzki WORD to przysłowiowa paszcza lwa.

Wspierajcie mnie i bądźcie duchem ze mną.
Takiej pomocy - oprócz błyskotliwego reagowania na wszystkie pułapki na drodze - najbardziej mi trzeba.

Kathy Leonia


poniedziałek, 20 października 2014

511. Stres nadchodzi stres...

Witajcie!

To już za dwa dni...
Egzamin na prawo jazdy...

Koniec zabawy w bezstresowe jazdy pod okiem instruktora, czas na poważną rozgrywkę.
Oko w oko, nos w nos, sprzęgło w sprzęgło.

Tylko ja i egzaminator.
I auto...
I droga i znaki i manewry...

Jak sobie pomyślę o tym, to aż skręca mnie od środka z nerwów.

Boję się i to bardzo...

Wspieracie mnie już?

Kathy i Leon

niedziela, 19 października 2014

510. Recenzja: Bourjois Eau Micellaire Demaquillante Płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu

Witajcie!

Dziś porozmawiamy sobie o demakijażu.
A dokładnie o płynu micelarnym owianym istną blogową legendą.

Będę mówić o Bourjois Micellaire Demaquillante płynie micelarnym do demakijażu twarzy i oczu.

Słowo od producenta: " Działa oczyszczająco i łagodząco na skórę. Hipoalergiczna, bezzapachowa i bezalkoholowa. Testowana na osobach o wrażliwej skórze i wrażliwych oczach."

Bohater w butli:


 Powiększone obietnice producenta:


Na ręku:



Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt zakupiłam w Rossmanie mniej więcej 3 miesiące temu. Dałam ok. 13 zł za niego.
  Zapach: delikatny, ni to słodki, ni słony; ciężki do zdefiniowania.
.   Konsystencja: przezroczysty płyn do mycia twarzy i oczyszczania jej.
    Opakowanie i pojemność: opakowanie słodkie, różowe, z jasnymi literami. Pojemność: 250 ml.
    Wydajność: bardzo dobra. Użytkuję micela codziennie - rano i wieczorem - przez już jakieś 3 miesiące , a specyfiku została dobra 1/3.
     Działanie: przyjemne. Płyn z Bourjouis jest naprawdę interesującym produktem demakijażowym, który jest ponadto bardzo prosty w "obsłudze". Wystarczy bowiem kilka kropel wylanych na wacik, który to następnie przykłada się na chwilę do umalowanego oka i... już! Zaro tarcia, zero szarpania, zero pocierania - pozostałości makijażu ostają się na płatku; oko jest czyste, świeże i gotowe do odpoczynku nocnego. Zgodnie z obietnicą producenta, micel ów jest rzeczywiście delikatny dla wrażliwej skóry; nie podrażnia, nie uczula, nie piecze. Jest idealny do demakijażu, jak i do tzw. odświeżenia cery w dni, kiedy łazimy bez make up. Dobra wydajność i łatwa dostępność to kolejne plusy powyższego cuda. Byłby to normalnie micel idealny, gdyby ta cena jeszcze trochę spadła... Nie mniej jednak, polecam bardzo i - gdy tylko fundusze pozwolą - z pewnością do niego wrócę!
  Ocena: 4/5

Miałyście?

Kathy i Leon

sobota, 18 października 2014

509. ZaTAGowana

Witajcie!

Dziś szybki TAG na szybko.
Nadrabiam zaległości w tymże temacie, a jak!

Tym razem pytania/zagadnienia od Sarah.

Do dzieła:

1. Na co zwracasz największą uwagę na blogach?
Jako filolog polski z wykształcenia - niestety nie z robocizny - przede wszystkim patrzę, czy dany blog jest prowadzony poprawnie gramatycznie i stylistycznie. Nienawidzę kulfonów językowych typu "rze", "jórz", niewiem". Jakim trzeba bym nieogarem życiowem, żeby takie cuda tworzyć!

2. Jakie jest Twoje największe marzenie?
Marzeń mam dużo i bez liku, ale na chwilę obecną najważniejsze pragnienia to zdać prawo jazdy, a potem znaleźć lepszą pracę.

3. Czy przykładasz dużą uwagę do wyglądu?
Każda baba lubi dobrze wyglądać - nie oszukujmy się! A która dama twierdzi, że do szczęścia wystarczy jej li tęgi umysł i wyciągnięta koszula w kratę, to albo jest pijana, albo niestabilna umysłowo.

4. Ile zajmuje Ci wyszykowanie się w domu przed wyjściem?
Generalnie jak idę do pracy to zdążę się tzw. odpicować w niecałe pół godziny. Sytuacje awaryjne typu: nieoczekiwanie spotkanie czy nagła impreza - 15 minut mi zupełnie wystarczy, aby być gotowa i zwarta.

5. Twój znienawidzony przedmiot w szkole to?
Chyba nie będzie zaskoczeniem, jak rzeknę, że ludzie o humanistycznej duszy nie lubię ścisłości i jasności logicznych znajdujących się w matematyce, fizyce i chemii. Leon jednakże - jako osobnik niepoczytalny - chciał powalczyć z zakorzenionymi w nim głęboko awersjami do tychże przedmiotów szkolnych i poszedł sobie w liceum do... biologiczno-chemicznej klasy. O dziwo, nigdy nie był z niczego zagrożony.

7. Od kiedy jesteś w Blogspocie?
Owe powyższe radosne wydarzenie miało miejsce dokładnie 3 stycznia ubiegłego roku. Niedługo miną już 2 lata, jak sobie tu Leon tworzy.

8. Czy chciałabyś podejmować współpracę z różnymi markami?
Oczywista, że tak! To przecie marzenie każdego blogera, żeby mieć milion pięćset szminek, szamponów, tuszów do rzęs, gumomajtek, gum do żucia czy dzbanków do filtrowania wody! Jak się nie sprawdzą, to się sprzeda na Allegro i będzie hajs.

9. Twój największy cel to?
Patrz w punkt 2.

10. Czy czujesz się spełniona?
Jak się poczuję takowo, to niezwłocznie Was o tym poinformuję radośnie.

11. Co Cię najbardziej wkurza w zachowaniu innych ludzi?
Sztuczność uśmiechu, przybieranie póz bycia najlepszym, odgrywanie ról doskonałej pary/małżeństwa/rodziny/.

12. Jak umalowałabyś się na pierwszą randkę?
Postawiłabym na hardcora i poszła w ogóle "au naturel". Jak ma pokochać, to niech kocha całą, łącznie ze strojem domowym, potarganymi włosami, piegami czy wagrami.

13. Jakiej muzyki lubisz słuchać?
Gdy coś mi wpadnie w ucho, to słucham tego non stop. Ostatnio np. lubuję się w zespole Edenbrigde: Klik!. To mocne, bardzo dobitne dźwięki, które dają kopa.

14. Czy odwiedzasz strony typu "pudelek"?
Jasne, że tak! Gdy w pracy nudno i szefowa nie patrzy, to portale typu "wiocha", "demotywatory", "zszywka", "pudelek", "gwiazdunie" idą w ruch. Ile się przy tym wyedukuję, to aż głowa boli.


Kathy i Leon

PS. Pozdrowienia z roboty...

piątek, 17 października 2014

508. Na dobry piątek!

Witajcie!

Nie wiem jak Wam, ale mi ten tydzień zleciał tak szybko masakrycznie, że aż się zaczynam dziwować, czy abym czasem nie żyła w jakimś teleporterze i nie przeskakiwała sobie w przód o kilka dni ot tak dla zabawy.

Dopiero co był poniedziałek, dziś już piątek.
A jutro sobota pracująca...

Tak więc zamiast świętować jutrzejszy weekend, muszę nabrać sił i kurażu do walki sobotniej z interesantami kursowymi.

Ale nie bójcie się, przygotowałam się dobrze.

Oto mój ekwipunek:




Nic tak nie doda kopa, jak trochę słodkości i słoności.
A że jeszcze jestem w fazie PMS-a to sami rozumiecie...

Jak Wy z kolei będziecie celebrować nadchodzący weekend?

Kathy i Leon

PS. O ludu, w przyszłym tygodniu już egzamin praktyczny na prawo jazdy!

czwartek, 16 października 2014

507. Recenzja: Marion 7 Efektów, kuracja z olejkiem arganowym

Witajcie!

Dziś przybywam do Was z produktem, który jest ze mną od ponad roku i którego nie mogę zużyć.

Będę mówić o oleistym mazidle do włosów pod nazwą: Marion 7 Efektów, kuracja z olejkiem arganowym.

Słowo od producenta: "Nowa linia produktów stworzona do pielęgnacji wszystkich rodzajów włosów, szczególnie polecana do włosów suchych i zniszczonych. Wyjątkowe formuły produktów oparte zostały na bazie olejku arganowego, zwanego `marokańskim złotem`, który pomaga zapewnić włosom 7 efektów:
- przywraca piękny połysk,
- regeneruje włosy od wewnątrz i wygładza,
- ułatwia rozczesywanie i układanie,
- wzmacnia i nawilża,
- nadaje miękkość i elastyczność,
- chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych,
- zapobiega puszeniu się włosów.
Kuracja z olejkiem arganowym - jedwabista konsystencja produktu pozwala na równomierne rozprowadzenie preparatu na włosach, jest natychmiast wchłaniana, nie obciąża i nie zostawia żadnych osadów we włosach.

Sposób użycia: kilka kropli wetrzeć we włosy mokre lub suche, nie spłukiwać".

Specyfik w butli:


 Na dłoni:



Szczegóły:

Cena i dostępność: mazidło zakupiłam w Rossmanie ponad rok temu; zapłaciłam ok. 10 zł.
  Zapach: cukrowo-pudrowo sztuczny, ale znośny.
.   Konsystencja: kleisty i oleisty specyfik o barwie przezroczysto-pomarańczowej w butli, a po roztarciu - jasnej na ręku.
    Opakowanie i pojemność: pojemnik plastikowy, z czarnymi napisami i bez szału graficznego. Pojemność: 100 ml.
    Wydajność: bardzo dobra. Produkt mam od roku i nijak nie mogę go skończyć.
     Działanie: kiepskie. Specyfiku używałam naprawdę różnie i w każdą możliwą stronę - przed myciem, po myciu, w trakcie mycia. Próbowałam także odmiennych proporcji - jedna kropla, dwie krople, pół kropli... Za każdym razem efekty były podobne, czyli żałosne - przyklap, przesusz i wielkie siano. Kuracja Mariona jest dla mnie więc zwyczajnym bublem włosowym; żadna z obietnic producenta nie zostaje spełniona - ani cudowna miękkość, ani genialny blask, ani odżywienie, ani brak puszenia się. Co z tego że produkt polski, że tani, że łatwo dostępny i świetnie wydajny? Nie potrzebuję wydawać pieniędzy na coś, co jest zwyczajną klapą... Aby jednakowoż nie wywalać produktu tak od razu bezczelnie do śmietnika, używam obecnie Mariona jako kremu do rąk: Klik! - tu przynajmniej krzywdy mi nie robi, a nawet zacnie nawilża. Podsumowując: do włosów zdecydowanie nie polecam, do rąk z kolei - w ramach eksperymentu - jak najbardziej.
  Ocena: 2/5

Miałyście?

Kathy i Leon

środa, 15 października 2014

506. Wypadanie włosów podczas mycia - aktualizacja jesień 2014

Witajcie!

Dziś poruszę ważny i niestety przykry dla większości z Was temat, mianowicie wypadanie włosów.

A konkretnie wypadanie ich podczas mycia.
Nie ma bowiem nic gorszego niż pęk włosów, które dopiero co na głowie były i które nagle - szast prast - zwiały.

Jak jednak wszyscy wiemy to rzecz naturalna, że kudły wypadają.
Ilość od 50 do 100 dziennie jest normalna i nic nie powinno nas dziwować w tym, że znajdujemy włosiska w zlewie, na umywalce, w wannie czy na ciuchach.

 Jednakże normy nie są równe psychice babskiej, która na widok kłębu kudłów w zlewie potrafi mocno podupaść na zdrowiu i się spaczyć.
Owemu spaczeniu towarzyszy notoryczne liczenie każdego uciekiniera z głowy, nałogowe mierzenie objętości kitki - czy aby nie zmalała - i omamy zazdrości na widok posiadaczek pięknych, grubych włosów.

Jak powyższe wypadanie wygląda obecnie u Leona?

Ano tak:



Jak dla mnie to bardzo dużo...
Dla porównania możecie sobie zerknąć na wcześniejsze tego typu posty umywalkowo-zlewowe: Klik! i Klik!

Wiem, że to wszystko przez stres, nad którym obecnie ciężko mi zapanować, nie mniej jednak taka ilość włosów po umyciu głowy przyprawia o palpitacje...
Oby jak najszybciej się to skończyło, bo nie wyrobię z psychicznym spaczeniem i wizjami łysej pały zamiast bujnej czupryny...

Jak to u Was wygląda?

Kathy i Leon

wtorek, 14 października 2014

505. Szaro, buro i ponuro...

Witajcie!

I tak oto powoli przybywają do nas dni jesienne...
Coraz mniej słońca, coraz więcej pluchy i zawieruchy.

Już czas najwyższy porzucić zwiewne odzienie, by przyodziać się w płaszcze i kurtki.

Nie lubię takiej aury pogodowej.
I to bardzo.

Każdy stopień ciepła mniej, każdy deszcz za oknem, każda kałuża czy ogrom liści na ulicy, wyzwala we mnie melancholię i potęguje szarość egzystencji.
I wtedy zaczynam dumać.

O tym jak szybko czas leci, że to już kolejna jesień, za którą będzie zima, ustępująca z kolei panowaniu wiośnie a ta - i latu.
O tym, co ja robię w szkole językowej sprzedając kursy i czy czasem nie czas najwyższy ruszyć tyłek i zrobić ze sobą coś więcej.
O tym, że dopiero co zaczynałam kurs na prawo jazdy, a tu już za tydzień czeka mnie egzamin praktyczny, na myśl o którym ciarki mnie przechodzą od głowy do stóp.
O tym, że połowa moich znajomych ze studiów ustatkowało i hajtnęło się, a Leon ciągle sobie lata z kwiatka na kwiatek jak taka wesoła pszczółka z pasieki.

I jak tak wszystko sobie zacznę analizować i rozkminiać, zapominam, że przecie najważniejsze w życiu to cieszyć się chwilą.
Każda jest wyjątkowa i niepowtarzalna.
Drugich takich już nie będzie...

U Was podobnie wygląda jesienna zaduma?

Kathy i Leon

poniedziałek, 13 października 2014

504. ZaTAGowana

Witajcie!

Dziś luźny post na początek tygodnia.
I to bardzo długiego z sobotą pracującą...

Aby się więc zrelaksować przed tym jakże ciężkim czasem, dziś pobawię się w TAG, a to wszystko dzięki nominacji pamiętającej o mnie Pauli.

Uraczyła mnie takim oto zestawem pytań:

1. Czego nie znosisz w blogowaniu?
Pomijając hejterów, nagabywaczy i innych tego typu wesołych person, najbardziej wkurza mnie to, gdy szanowny sam pan blogger zaczyna świrować i np. zawiesza się, dodaje sam posty, kasuje posty. To sprawia, że mam ochotę wyć...

2. Co Ciebie zniechęca/zachęca do blogowania?
Jako, żem blogerka od ponad 7 lat, powiem krótko - blog jest jak codzienna dawka kawy z mlekiem. Nie możesz bez tego żyć, a jeśli nawet próbujesz powstrzymać się na jakiś czas od pisania i odwiedzania blogów, nijak Ci to wychodzi. Zawsze wracasz; ot taki przyjemny wirus uzależnienia paranoicznego w internetowym wydaniu.

3. O czym czytasz najchętniej na blogach innych?
Jak każda spaczona wydawaniem pieniędzy baba, rzeknę, iż kuszą mnie posty zakupowe, nowościowe i tzw. odkrywcze. Nie pogardzę również tematyką włosową i ŁZS-ową.

4. Jaki jest Twój cel w życiu?
Wbrew wszelakim pozorom jestem materialistką i twierdzę, że aby mieć życie spokojnie i radosne, do szczęścia jest potrzebna stabilna sytuacja materialna. Staram się więc ostatnio normalizować swoje wydatki, i przede wszystkim nie szaleć i nie ślinić się na widok promocji. A gdy tylko uporam się z prawem jazdy mam w planach zmianę pracy na lepiej płatną...

5. Wymień 3 główne cechy, które określają Twoją osobowość.
Roztrzepanie, postrzelenie, nieokiełzanie.

6. Jakie cechy cenisz najbardziej u innych?
Opanowanie i spokój - czyli o dziwo całkowite przeciwieństwa mnie samej.

7. Jaki jest Twój idealny partner?
Taki, który zostanie kiedyś tam moim mężem.

8. Koty czy psy?
Koty! Puchate, kudłate, przytulaśne i mruczące.

9. Jaki styl ubioru preferujesz?
Leonowy - ma być z klasą, acz wygodnie i seksownie

10. Czy jest coś, co zmieniłabyś w swojej przeszłości?
Mam zasadę nie rozpamiętywania tego co było. Gdybym zaczęła dumać o tym, co by być mogło, a nie stanęło się - bym jeszcze gorzej się spaczyła.

11. Jaki masz plan na najbliższy weekend?
Odpocząć i się uchlać!

Kathy i Leon

niedziela, 12 października 2014

503. Migawki z Light Move Festival Łódź 2014

Witajcie!

Dziś zamiast spodziewanych słodkości, będzie coś na ducha.

Zapodam Wam krótką relacje fotograficzną z wielkiego, kulturowego wydarzenia łódzkiego, jakie ma miejsce w mieście moim od piątku, tj. od 10.10.

Jest to tzw. Light Move Festival. Wydarzenie to pragnie ukazać mieszkańcom, turystom oraz władzom nową wartość odmienionych światłem przestrzeni miejskich. Celem jest zmiana postrzegania miasta i zmiana wizerunku miasta.

 Jest to wydarzenie: 
- o charakterze kulturowym i twórczym,
- wzmacniające poczucie tożsamości Łodzian,
- edukacyjne, pokazujące wartość zabudowy miejskiej.

„Festiwal Kinetycznej Sztuki Światła” Light Move Festival to dźwięk, muzyka, kolor, tożsamość miasta i nowoczesne ekologiczne rozwiązania technologiczne. Pomysłodawcą Festiwalu Światła była Beata Konieczniak i Norbert Wasserfurth – Grzybowski.
Więcej: Klik!

Innymi słowy: polega to na tym, że panowie fachowcy oświetlają poszczególne budynki miasta, najczęściej na głównych ulicach, tworząc na fasadach domów, bloków animacje świetlne.
Do tego dochodzi super klimat, świetna muzyka i - niestety - dziki tłum ludzi...

Nie mniej jednak samo wydarzenie genialne i chętnie się tam wybiorę za rok.

Oto więc co widziałam dnia wczorajszego.
Każde zdjęcie można powiększyć przez "klik" na nie.

Podwórzec Miejski na ul. 6 Sierpnia:




Kamienice na Piotrkowskiej:








Piotrkowska:



Park Staromiejski:




Okolice ulicy Moniuszki:




Dzikie tłumy na Piotrkowskiej:



Plac Wolności:









Prawda, że iluminacje robią wrażenie?

Kathy i Leon

PS. Nie mogę komentować blogerów z google +...
Czy ktoś wie, jak temu zaradzić,  bez zakładania tam konta?

sobota, 11 października 2014

502. Wielkie zakupisko!

Witajcie!

I tak oto na dobry początek weekendu, poczyniłam znowu zakupy.
Jak do tego doszło?
Już spieszę z wyjaśnieniami.

Jak już większość z Was wie, Leon się przeziębił.
Chrycha, dycha i smarcze od poniedziałku.
Teoretycznie więc najlepszą metodą na owe wirusy jest leżenie w domu pod kocem i kołdrą i wyciskanie siódmych potów.
Piątek, jako dzień wolny dla Leona, miał być tymże czasem dochodzenia do siebie i regeneracji, jednakże po kilku godzinach bezczynnego leżenia plackiem i gapienia się w sufit, stwierdziło się, że koniec z tym.

Idziemy na spacer wykurzyć wirusy!
Ładna pogoda, świeże powietrze i piękny iście letni klimat będą lepszym antidotum na bakterie niż 10 polopiryna i 30 rutinoscorbin.

I tak sobie Leon wybył z mieszkania i chodził - ciepło ubrany oczywiście - kontemplując przyrodę jesienną, gdy wtem ni stąd ni zowąd, przed oczami jego wyrósł Rossman i kusił otwartymi szeroko drzwiami...

Cóż...
Nie sposób było się oprzeć!
Tak więc nogi same poniosły Leona do środka sklepu, gdzie pobawił i poszwendał się trochę, czując się już prawie zdrowy.
Nie wyszedł oczywiście z pustymi rękami.

Takie oto małe coś wpadło w szpony Leonowe:

elastyczne gumki do włosów 60 sztuk, 5 zł, Rossman

Szczegóły informacyjne:


Na palcu:


I na włosach pierwsza próba po powrocie do domu:




Po pierwszym użytkowaniu mogę powiedzieć, że całkiem nieźle trzymają włosy w ryzach.
Gorzej idzie, jeśli chodzi o zdejmowanie ich z kudłów, ale liczę, że to też opanuję.

Widziałyście coś podobnego?

Kathy i Leon, który czuje się o wiele lepiej