.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

drugi blog: http://karia18.blog.onet.pl


INFORMACJA:

Od jakiegoś czasu mam pewien denerwujący problem z aktualizacją nowych wpisów na liście czytelniczej, natomiast - bez obaw - nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

Pragnę dodać ponadto, że z racji na zmianę szablonu, niektóre posty - zwłaszcza recenzje - pozostały jeszcze w tle kodu i koloru HTML ze starego szablonu.
Pracuję nad ujednoliceniem całości.
TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

wtorek, 25 marca 2014

363. Leon ma doła...

Witajcie!

Dopadła mnie wiosenna chyba depresja, tudzież zasmucenie duszy.
Czuję się jakaś taka wypluta i przeżuta.

Ciężko mi ów stan przyrównać do jakiś typowych objaw medycznych, ale myślę, że to po prostu zmęczenie i znużenie...
I przede wszystkim praca...

Potrzebuję urlopu, odpoczynku, relaksu.
Dni mijają mi jeden za drugim, tydzień za tygodniem, weekend za weekendem.
Wszystko mi się zlewa w jeden taki ulepek zdarzeń.

Mam poczucie że jestem gdzieś obok, poza prawdziwą mną.
 Że to co obecnie robię, nie jest tym, czego bym chciała i pragnęła...

Wysyłam znowu masowo w świat cv, byleby tylko nie utknąć na zawsze w tej szkole i nie robić za panią mgr-sprzedawcę kursów.


Ech, wybaczcie  smęty, ale musiałam się wyżalić...

Kathy i Leon

sobota, 22 marca 2014

362. Weekend!

Witajcie!

O jak dobrze, że weekend...
O jak dobrze, że sobie odpocznę od robocizny i trochę poszwendam się po mieście.

Pogoda na szczęście dopisuje i słońce nas od piątku rozpieszcza.

Cieszy mnie to niezmiernie i raduje, bowiem nie ma jak słoneczne, wolne dni.
Tak więc idę ładować akumulatory, a coś twórczego stworzę jutro jakoby.

A co u Was?

Kathy z Leonem

środa, 19 marca 2014

361. Trochę słodkości na środe...

Witajcie!

Pamiętacie jak narzekałam, że w poniedziałek miałam przymusowy spacerek przez pół miasta?
Jakby było śmiesznie, taka sama sytuacja zdarzyła mi się dnia wczorajszego...

Mianowicie tramwaj, którym jechałam nagle zmienił kurs, bowiem wypadek miał miejsce kilka przystanków dalej..
I oczywiście trzeba było wysiąść gdzieś w tzw. "szczerym polu" i dalszą trasę do robocizny pokonywać już na pieszo..

Uwielbiam to.
Dlatego, aby ukoić moje zdenerwowanie i zestresowanie, po pracy zakupiłam sobie coś na poprawę humoru:



Jak zjadłam kilka sztuk, humor od razu mi się polepszył.

Dzięki temu jakoś przetrwam - mam nadzieję - do piątku...

Kathy Leonia

poniedziałek, 17 marca 2014

360. O tym, jak wichura miasto zablokowała...

Witajcie!

Nie wiem jak u Wy, ale ja mam już po dziurki w nosie tych okropnych wiatrów i beznadziejnej pogody ostatnich dni.
Myślałam, że już słoneczko i ciepłota zagości na dobre w naszym kraju, no ale cóż, jakże byłam w błędzie...

Od soboty nagle nastąpiła zmiana pogody i zamiast uroczej wiosennej aury, znowu deszcz, zimno i mokro wszędzie...
A na dodatek jeszcze te wiatry.

W Łodzi jak pan Wiatr zaczął dokazywać od soboty to tak sobie pofolgował, iż złamał  bezczelnie krzyż na jednym z kościołów w centrum miasta.
A złamany krzyż na cokole, to zagrożenie dla miasto i awaria komunikacyjna.
A jak awaria komunikacyjna to autobusy zastępcze, jeżdżące nie wiadomo gdzie i kiedy.
Do tego dodajmy jeszcze masakryczne korki wzdłuż i wszerz, a co za tym idzie złość i nerwy mieszkańców.

Mnie oczywista to wszystko powyższe dziś spotkało.
Miast przybyć wcześniej do robocizny i z uroczym uśmiechem otworzyć szkołę, z wywieszonym językiem wędrowałam na chybcika ponad pół godziny na piechotę, bo mój szanowny tramwaj jechał inną trasą, a zastępczy pojazd przybyć nie raczył.
  
Mówię Wam, nie ma jak poranny jogging w deszczu, zimnie i deszczu o 7 rano, kiedy to patrząc na zegarek próbuje się pokonać czas i przestrzeń, aby zdążyć w porę doczłapać do placówki edukacyjnej...
 
A jak już w końcu dotarłam do pracy to wyglądałam jak zmokła i wściekła kura.
Zero elegancji i gracji...
Kursanci dopiero mieli ubaw ze mnie.

Ogarnęłam się i ochłonęłam dopiero po jakiejś godzinie od przybycia, ale i tak humor mam zepsuty na cały dzień.
Emocje nie z tej ziemi.

Oby więcej taki przytraf mi się nie zdarzył...

Kathy i styrany joggingiem Leon

niedziela, 16 marca 2014

359. Recenzja: Loreal Super Liner BlackBuster, tusz do kresek w markerze

Witajcie!

Dziś przyszła pora na mazidła kreskowo-powiekowe.
Maziałam się nim sumiennie przez ok. 4 tygodnie, tak więc zdanie na temat tego czegoś już mam.

Będę więc mówić o tuszu do kresek w markerze, znanym pod nazwą Super Liner Blackbuster z firmy Loreal.

Słowo od producenta: " Black - Buster to pierwszy Eye - Marker od L’Oréal Paris! Atramentowa formuła linera do kresek daje trwały efekt głębokiej czerni, jednocześnie zapewniając łatwy demakijaż bez mocnego wycierania. Dzięki wyjątkowej formie markera aplikacja jest bardzo prosta i szybka. Blackbuster jest odporny na błędy."

Mazidło w butli:


Zbliżenie na końcówkę:


Na ręku:




Na oku:



Szczegóły:

Cena i dostępność: w Rossmanie i na Allegro. Cena ok. 30 zł za ok. 9 ml.
  Zapach: pachnie mi - u licha - tanim spirytusem.
  Konsystencja: zacna, czarna, pisakowa maź.
 Opakowanie i pojemność: plastikowy pojemnik a'la długopis. Czarno-złote opakowanie, z pojemnością 9 ml.
  Wydajność: średnia. Produkt szybko zasycha i wysycha w pojemniku (szkoda, że nie na oku...) i w rzeczywistości po miesiącu od zakupu specyfik nadaje się tylko do kosza.
   Działanie: beznadziejnie..  Zacznijmy może od tego, że ja od eyelinera oczekuję ładnego koloru czerni, dobrego aplikatora kreującego cienkie kreski, szybkiego zastygania mazidła na powiece i dobrej trwałości. Produkt z Loreala spełnia jedynie wymóg łatwej i szybkiej aplikacji; cienka kreska wychodzi nam bowiem równo i zacnie, a jej kolor jest czarny niczym heban... Niestety, ów idealny stan trwa jedynie jakieś pół godziny, po którym to czasie kreska zaczyna nam się rolować i - dosłownie - znika nam z oczu. Gdy wtedy spojrzymy w lustro, zobaczymy jedno wielkie rozmazanie i żałość... Próbowałam stosować produkt na bazę pod cienie, czy na puder - efekt końcowy był taki sam. Jestem bardzo rozczarowana, bo za te 30 zł oczekiwałam zdecydowanie czegoś lepszego... Produkt ponadto niezbyt ładnie "wali" tanią wódką tudzież bimbrem i jest strasznie niewydajny - przez zasychanie w butli. Moim skromnym zdaniem to coś nie zasługuje na nazwę super-linera, a raczej najbardziej adekwatnym przydomkiem byłby super-bubel. Także zdecydowanie nie polecam!
 Ocena: 1/5

Miałyście? Słyszałyście?

Kathy Leonia

sobota, 15 marca 2014

358. Włosowa aktualizacja: marzec 2014

Witajcie!

Dziś pora dla włososzału i włosokręćka.
Zapodam Wam bowiem stan kudłów moich na miesiąc marzec.

Wiem, że trochę się z tym opóźniłam, zwykle zdjęcie włosisków wstawiam na początku miesiąca, no ale jakoś mam nadzieje przeżyliście owe kilka dni zwłoki.

Co u czupryny słychać?
Hm, to co zawsze. Trochę się nastroszy, coś niecoś z niej wypadnie, coś się rozdwoi czy zaswędzi...
Na wiosnę zwykle następuje nieco większy atak drożdżaków na skalpie niż zwykle - przesilenie czy co - tak więc walczę z dodatkowym naskórkiem i go złuszczam dzielnie.

Ale do rzeczy.

Oto włosiska z lutego:



A to stan marcowy:


Dane poglądowe:

Długość: ok. 59 cm. (2 cm obcięte, bo smętnie zwisały)
Skręt: zaginas i zwijas chiński
 Kolor: blondo-rudo-coś.
 Stan: walczę z ŁZS...
Grubość: ok. 7 cm
  Częstotliwość mycia: co 2/3 dni myję
 Olejowanie: co drugie mycie

Produkty używane w marcu, te same co w lutym i styczniu: Klik!

A co u Waszych kudełków? Wesołe, błyszczące, szczęśliwe?

Kathy i Leon

piątek, 14 marca 2014

357. Wielkie zakupiska!

Witajcie!

Od wczoraj jestem tak podniecona, że normalnie aż usiedzieć nie mogę na miejscu.
Chodzę dookoła i mam uciesz na twarzy.
A tyłek mi się sam kręci i to bez chodzenia na obcasach.

Skąd taki powód radości mej?

A taki, że doszła do mnie bowiem pewna paczka, zawierająca wygraną z licytacji kosmetyków z Allegro.

A oto co zawierała w ogóle:


Ujęcia z bliska:



kosmetyczka

6, 1, 5

9

2, 3, 4, 8

7.


W paczce się znajdowało:
 
1. Puder True Match Loreal, odcień n4 Beige, TESTOWANY
2. Pomadka Loreal  301 Dating Coral, NOWY
3. Błyszczyk Urban Decay, NOWY
4. Błyszczyk Yves Rocher, odcień Ma, NOWY
5. Podkład Make Up For Ever HD, odcień n12, TESTOWANY
6. Puder do włosów Taft natychmiastowa objętość, NOWY
7. Tusz Loreal Lash Architect 4D brązow, TESTOWANY
8. Błyszczyk Astro Shine Deluxe, bezbarwny, NOWY
9. Mnóstwo próbek
10. Kosmetyczka


 Wartość powyższych produktów spokojnie waha się w granicy 200 zł, mi natomiast udało się wylicytować powyższe cuda za 10 zł...
Wszystkie produkty są w stanie albo nowym, albo jedynie testowanym.

Pewnie zaraz co po niektórzy stwierdzą, że to niehigieniczne, że bakterie, że kosmetyki używane.
Szczerze?
Mało mnie to obchodzi.
Od lat kupuję kosmetyki używane i jeszcze skórę na twarzy mam.
Będę miała zatem co recenzować!

Lubicie licytować kosmetyki na Allegro?


Kathy i podjarany Leon

czwartek, 13 marca 2014

356. Recenzja: Rival de Loop, nawilżający żel-krem pod oczy.

Witajcie!

Dziś powracam do Was zza tygodniowej bariery czasowej i umysłowej, prosto z recenzyją pewnego mazidła pod oczęta.
Będę mówiła o kremie-żelu z Rival de Loop, który ma nam okolice oczy nawilżać.

Słowo od producenta: "Żel do skóry wokół oczu z ekstraktem z figi kaktusowej. Preparat nawilżający przeznaczony do pielęgnacji wyjątkowo delikatnej skóry w okolicach oczu. Dzięki połączeniu kompleksu nawilżającego z ekstraktem z figi kaktusowej bogatej w aminokwasy, minerały, mikroelementy i witaminy zapewnia długotrwały efekt nawilżenia skóry. Dodatkowo filtry UVA i UVB chronią przed skutkami starzenia spowodowanymi działaniem promieni słonecznych."

Mazidło w opakowaniu:



Na ręku:



Szczegóły:

Cena i dostępność: w Rossmanie i na Allegro. Cena ok. 7 zł za 15 ml.

  Zapach: bez woni żadnej.
  Konsystencja: uroczy kremowy kremik.
 Opakowanie i pojemność: plastikowa butelka, zwężająca się ku górze, prosta, biała. Pojemność: 15 ml.
  Wydajność: średnia. Przy codziennym stosowaniu dwa razy dziennie, kremik mi starczył na mniej więcej 4 tygodnie.
   Działanie: żadne... Mimo sumiennego użytkowania kremiku tego i dzielnego wklepywania go w okolice oczu, nie zauważyłam żadnych efektów. Nic mi się nie nawilżyło ani nie zakamuflowało. Worki pod oczami? Jak były, tak są... Drobne zmarszczki mimiczne? Tak samo... Żyłki, przesuszona skóra? Jak wyżej. Jedynym chyba tylko plusem tego czegoś jest niska cena i to że szybko się skończył. Inaczej bym żałowała, że go kupiłam. Tak więc ewidentnie nie polecam, chyba że lubicie kupować kosmetyki, które potem wyrzucacie.
 Ocena: 1/5

Miałyście?

Kathy z Leonem

PS. Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa i wyrazy troski o zanik Leona. W szczególności dziękuję Żanetce i jej przesyłce-niespodziance. Ogromnie mnie ucieszyła!

środa, 12 marca 2014

355. Uffff

Witajcie!

Spieszę Wam donieść, że od jutra wracam do normalnego pisania.
Taką mam nadzieję przynajmniej...

Jeszcze dziś się poleniuchuje, ale za 24 godz pojawi się normalna i jakże twórcza notka kosmetyczna.

Tak więc spokojnie, nie zginęłam.

Kathy i Leon

piątek, 7 marca 2014

354. Leon żyje, ale mu ciężko

Witajcie!

Miniony tydzień był masakryczny, ciężki i tragiczny.
Nie mam siły by podrapać się po głowie a co dopiero napisać posta twórczego...

Robota i głupie pretensje wszystkich klientów, wizytacja szefostwa i ogromne plany sprzedażowe mnie wyssały do cna.

Muszę się zregenerować, by się ogarnąć blogowo.

Jutro oczywista też robię.

Jeach..

Kathy i Leon, co zdycha

wtorek, 4 marca 2014

353. Krótkie wytłumaczenie nieobecności postowej mej

Witajcie!

Brak konstruktywnego posta w dniu wczorajszym jak i przed wczorajszym spowodowany jest zanikiem sił witalnych i egzystencjalnych.

Uprasza się o wyrozumiałość i cierpliwe czekanie, aż Leonowi owa moc wróci.
Być może to nastąpi już w dniu jutrzejszym.

Kathy

sobota, 1 marca 2014

352. Wygrana u Pure Morning!

Witajcie!

W ten jakże piękny, słoneczny dzień, spieszę do Was by pochwalić tym pewnym cudnym pakunkiem, jaki otrzymałam od listonosza z okazji wygrania rozdania u Pure Morning.

Oczy me aż wybałuszyły się od tych wspaniałości:


W przesyłce się znalazły:

1. Lirene IDEALE fluid matująco-rozświetlający numer 01 jasny
2. Lirene Body BB dla jasnej karnacji
3. Lirene balsam magia złota na skórze GOLDEN CHARM
4. Lirene odżywczy krem łagodzący do cery naczynkowej
5. Lirene STOP CELLULIT aktywny balsam antycellulitowy

Jestem bardzo podjarana powyższą zawartością i zabieram się zaraz za testowanie.

Kochana, paka i jej zawartość jest naprawdę cudowna!

Kathy i wdzięczny Leon